zachowanie terapeuty podczas terapi psychodynamicznej

Otwarta i teoretyczna dyskusja na temat psychologii jako nauki. Między innymi zagadnienia z psychologii społecznej, psychologii klinicznej i psychologii w sporcie.
kawa_mielona
Posty: 1
Rejestracja: 17 mar 2017, o 11:49

17 mar 2017, o 12:26

Mam pewne watpliwosci jesli chodzi o zachowanie mojej terapeutki
ogolnie rozpoczelam terapie w zwiazku z brakiem poczucia stabilnosci i zaufania w moim zwiazku - jest to spowodowane pewnymi wypowiedziami mego partnera na poczatku znajomosci (komentarze nt. innych kobiet+opowiesci o jego przeszlosci zwiazkowej).

Na terapii juz kilka razy uslyszalam krytyczne komentarze nt. powyzszego zachowania mego partnera, ostatnio cytuje: no ale to jest przeciez powszechnie wiadome ze takich rzeczy sie nie mowi partnerowi bo to moze ranic.

I to nie to ze ja sie z tym nie zgadzam (oczywiscie ze podzielam ta opinie) tylko zauwazylam ze po ostatnim komentarzu zaczynam myslec/czuc ze ona jest negatywnie nastawiona do mego partnera, kiedy ja oczekuje od niej neutralnej postawy, nie krytyki.
Powoduje to tez ze po spotkaniach wracam do rozpamietywania tych jego wypowiedzi, rozkminiania, rozkladania w glowie..... czyli generalnie do tego co chcialam "przepracowac" i zamknac.

Moze czegos nie widze? Moze jest to dla mnie jakas wskazowka? Z gory dziekuje za Wasze opinie i komentarze.
Awatar użytkownika
Rutlawski
Przyjaciel Forum
Posty: 876
Rejestracja: 20 wrz 2013, o 15:08

17 mar 2017, o 20:27

Nie bardzo mogę mieć opinię o czymś, o czym tak mało wiem.

Mogę Ci jedynie powiedzieć, że jeśli w czymś tak ważnym, jak kontakcie z psychoterapeutą, czujesz, że coś jest nie halo, masz zawsze prawo to zmienić.

Każdy psycholog też jest człowiekiem. Ma swoje upodobania, rezerwy i niestety najprawdopodobniej to wychodzi. To też może być jakiegoś typu wskazówka dla Ciebie.

Jednak zrozumiałem, że chcesz całkowitej neutralności - tak jak mówię, zawsze możesz zmienić terapeutę.
"Życie, sposób na zbieranie zdziwień kończy się dość jednak nieszczęśliwie, bowiem śmiercią.
I choć tyle miewa znaczeń, nie słyszałem by skończyło się inaczej".
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

17 mar 2017, o 22:00

Być może problemy w Twoim związku są znacznie większe, niż myślisz. W taki sposób terapeuta może próbować zwrócić Twoją uwagę na fakt, że Twoja tolerancja na wybryki chłopaka wykracza poza granice zdrowej skłonności do zrozumienia i przebaczenia. Może próbuje Cię nakierować na myśl o zerwaniu jeśli uważa, że takie wyjście byłoby dla Ciebie najlepsze. Z tego, co wiem nie może tego wyraźnie zasugerować.
Natalia1987
Junior
Posty: 55
Rejestracja: 16 sty 2018, o 15:26

16 mar 2018, o 10:08

Przepraszam, ,ale nie bede zakladac nowego watku. Ja jakis czas temu tez zaczelam terapie psychodynamiczna i podobnie mam watpliwosci.

Juz pomijajac , ze takze rozgrzebuje przeslosc to od kiedy zaczelam ta terapie ...czyli od 18 stycznia praktycznie nie ma dnia zebym nie ryczala. Zamiast miec poczucie , ze jest mi lepiej to ciagle chodze zdolowana. Mniej wiecej w czasie kdy zaczelam terapie w podly sposob zostawil mnie facet. Ok na pewno jest to tez powod moich lez , nie mniej mija juz drugi miesiac od rozstania a ja codziennie chodze zdolowana.

Pani do ktorej chodze mowila, ze terapia moze byc powodem mojego dola. Ze niby teraz weszlam z nia w relacje a kazdy moj zwiazek powoduje lzy.

Nie rozumiem tego i mam troche tego dosc. Bo ile mozna plakac i sie trapic ?? Tez chce w koncu sie otrzepac. Czy to jest normalne ?
"jesli kochasz wszytsko nie przywiazujesz sie do niczego "
Awatar użytkownika
violla
Moderator
Posty: 629
Rejestracja: 12 sty 2014, o 20:34

16 mar 2018, o 22:30

Na tej metodzie się nie znam, ale przeczytałam, że "bazą teoretyczną psychoterapii psychodynamicznej jest psychoanaliza". Toteż nie dziwi nic analizowane każdego zachowania/powiedzenia.
Natomiast mogę się ogólnie wypowiedzieć na temat terapii jako takiej.
Terapia to robienie porządku w głowie. Podobnie jak robi się generalny porządek w domu, wywala się wszystko ze starej szafy, segreguje co potrzebne, a co nie i nagle odnajduje się coś co kiedyś zaginęło, ale też coś o czym chcieliśmy zapomnieć. To wywołuje wspomnienia, wściekłość, bo im więcej grzebiemy w starych gratach tym się robi większy bałagan. Zanim wszystko ogarniemy, powywalamy do śmieci co niepotrzebne, a resztę poukładamy ładnie- to minie sporo czasu.
W tej chwili jesteście na etapie wyrzucania wszystkiego z "szafy". To dopiero początek. Terapia trwa czasem kilka lat.

Co do autorki wątku, to pomyślałam podobnie jak Fioletowa.
Po pierwsze, ze od terapeuty nie powinno się oczekiwać neutralności, bo wtenczas nie będziecie w stanie nic zdziałać, nie będzie obietkywny. Neutralna może być koleżanka, bo jej wisi co się dalej będzie działo. Natomiast terapeuta jest po to, by otworzyć oczy na pewne sprawy. Teoretycznie zależy mu, by pacjent "wyzdrowiał".
Po drugie zawsze można zapytać terapeutę czy ta metoda jest faktycznie najlepsza, bo nie czujesz się dobrze, czy może wziąć inną np. behawioralną? Mozna zmienić też terapeutę.
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz".
ODPOWIEDZ