Czy psychoterapeutamoże oceniać?

Otwarta i teoretyczna dyskusja na temat psychologii jako nauki. Między innymi zagadnienia z psychologii społecznej, psychologii klinicznej i psychologii w sporcie.
Awatar użytkownika
LadyMK
Junior
Posty: 62
Rejestracja: 9 maja 2012, o 21:00
Lokalizacja: Warszawa

8 lis 2012, o 11:02

Witajcie, mam taki problem..
mój były chodzi do psychoterapeuty. Po pierwszym spotkaniu mówi mi, że psychoterapeuta powiedział, że JA mam problemy ze sobą, że ciężko MI będzie związać się z kimś.
Czy to normalne podejście psychoterapeuty, by oceniać kogoś? czy miał prawo byłemu tak mówić po tym co mój były mu opowiedział?
A zaznaczę, że to mój były poszedł do psychoterapeuty, by pomógł mu wydostac się ze szpon maminsynkostwa.
Kto nie błądzi - ten nic nie osiąga.
Obrazek
*psychopedagog
Awatar użytkownika
Monika Dreger
Specjalista
Posty: 71
Rejestracja: 2 cze 2011, o 18:43
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

8 lis 2012, o 11:58

Witam

oczywiście psychoterapeuta nie powinien oceniać, tym bardziej "zaocznie" kogoś z kim nie miał kontaktu. W takiej sytuacji opiera się na subiektywnym przekazie innej osoby. Lepiej wtedy zaproponować wspólną wizytę, jeśli problem dotyczy związku.

Wyobrażam sobie jednak takie sytuacje, w których może zasugerować, że partner lub partnerka mogą mieć problem ze stworzeniem stabilnego związku. (Oczywiście nie odnoszę się w tej wypowiedzi do sytuacji LadyMK, raczej chciałabym odpowiedzieć na pytanie ogólnie.)

Wyobraźmy sobie, że do gabinetu przychodzi chłopak i mówi, że ma problemy w związku. Z jego opowieści wynika, że partnerka pochodzi z rodziny alkoholowej i przemocowej. Jest wtedy duże prawdopodobieństwo, że jest DDA (Dorosłym Dzieckiem Alkoholika), i że będzie miała problemy z tworzeniem związku. Inna sytuacja: do gabinetu przychodzi dziewczyna i mówi, że ma problemy w związku, że nie ma w nim intymności. Opowiada też, że jej chłopak w dzieciństwie był molestowany. Jest wielce prawdopodobne, że problemy z bliskością jej chłopaka wynikają z jego wcześniejszych traumatycznych doświadczeń.

W takiej sytuacji. kiedy związek tworzą dwie osoby, a z opowiadania tej osoby, która siedzi w gabinecie wynika, że partner/partnerka ma trudne doświadczenia, trudno się do tego nie odnieść. Nadużyciem byłoby także zapewnienie tej osoby (która jest w gabinecie), że jeśli podda się sama terapii to sytuacja w związku diametralnie się poprawi. Związek tworzą dwie osoby i jeśli obie mają jakieś problemy to obie powinny sobie z nimi poradzić, wtedy zbudują stabilny związek. W takiej sytuacji nie wiem, czy chodzi o ocenę czy o pokazanie kto i jaki wpływ ma na związek.

Innym pytaniem jest także interpretacja tego, co klient usłyszał od psychoterapeuty i forma w jakiej przekazał to, co usłyszał.
Awatar użytkownika
LadyMK
Junior
Posty: 62
Rejestracja: 9 maja 2012, o 21:00
Lokalizacja: Warszawa

8 lis 2012, o 12:16

Dziękuję za odpowiedź.

O swojej sytuacji pisałam w dziale "Związki" dotyczyło to tego, że mój (wtedy) partner jest maminsynkiem. Jak wiadomo bardzo mnie tym ranił. Byłam z nim, bo trzymała mnie miłość. Potem miłość rozpadała się na kawałki, trzymała mnie wiara w jego zapewnienia... Potem pozostała nadzieja tylko. I nadzieja też upadła.
Jak już wszystko upadało to były się podniósł i w końcu po namowach zgłosił się po pomoc do psychoterapeuty. W końcu sam to zauważył, że sam sobie nie poradzi, a ja nie mam już sił i ta sytuacja mnie rani (matka miała na niego wpływ ogromny...)
Z bezsilności już wybuchałam: płacz, krzyk... Czułam, że się wszystko rozpada, że ja już nie mam sił. Proste słowa nie pomagały to zaczynałam krzyczeć...
Tonący brzytwy się chwyta...
No i po tym wszystkim wg psychoterapeuty to ja nie wspierałam go, nie pomagałam mu odpowiednio, nie panuję nad emocjami i nie będę potrafiła stworzyć związku.
Kto nie błądzi - ten nic nie osiąga.
Obrazek
*psychopedagog
Awatar użytkownika
Monika Dreger
Specjalista
Posty: 71
Rejestracja: 2 cze 2011, o 18:43
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

8 lis 2012, o 23:28

Rozumiem. W takiej sytuacji psychoterapeuta ogląda świat oczami osoby siedzącej w gabinecie, jest to oczywiście subiektywny ogląd rzeczywistości.

Musze się z Panią zgodzić, że nie powinno być oceny. Choć jak napisałam wcześniej, to co przekazał Pani były partner jest, zapewne, jego interpretacją tego, co usłyszał od psychoterapeuty. Jeśli dobrze usłyszał i wiernie przekazał - źle, że pojawiła się ocena. Być może jednak psychoterapeuta powtórzył jego własne słowa, że nie czuł się np. wspierany, a on powtórzył to jako opinię psychoterapeuty. Możemy jedynie "gdybać" na ten temat.

Jedno jest pewne, terapia indywidualna powinna skoncentrować się na osobie siedzącej w gabinecie, a nie na kimś, kogo w nim nie ma. W przeciwnym razie w gabinecie powinna siedzieć para.
Awatar użytkownika
Jezyk87
Posty: 10
Rejestracja: 13 wrz 2012, o 22:36

8 lis 2012, o 23:55

LadyMK pisze:Po pierwszym spotkaniu mówi mi, że psychoterapeuta powiedział, że JA mam problemy ze sobą, że ciężko MI będzie związać się z kimś.
...Problemy z przyznaniem się do błędu i przeproszeniem drugiej osoby.
LadyMK pisze:Tonący brzytwy się chwyta...
Szkoda, że tą brzytwą były obelgi, wyzywanie tej osoby, mówienie jej prosto w twarz z uśmiechem i pogardą na twarzy, że jest niemęski i ciota. Tak samo jak u psychoterapeuty tak samo i na tym forum rady specjalistów tutaj są bezużyteczne, w przypadku gdy nie zostanie przedstawiona cała sprawa dokładnie.
"Każdy ma prawo marzyć inaczej."
Paulo Coelho
Awatar użytkownika
LadyMK
Junior
Posty: 62
Rejestracja: 9 maja 2012, o 21:00
Lokalizacja: Warszawa

10 lis 2012, o 02:54

Dla mnie temat zamknięty.
Pozdrawiam,
Twoja Była.
Kto nie błądzi - ten nic nie osiąga.
Obrazek
*psychopedagog
Awatar użytkownika
Jezyk87
Posty: 10
Rejestracja: 13 wrz 2012, o 22:36

11 lis 2012, o 03:43

Szkoda i coż, szczęścia życzę, trzymaj się!
"Każdy ma prawo marzyć inaczej."
Paulo Coelho
ODPOWIEDZ