bezdomność

Otwarta i teoretyczna dyskusja na temat psychologii jako nauki. Między innymi zagadnienia z psychologii społecznej, psychologii klinicznej i psychologii w sporcie.
Awatar użytkownika
ruinyodbudowane
Senior
Posty: 974
Rejestracja: 17 maja 2016, o 10:10
Lokalizacja: Mazury!

18 sie 2016, o 13:50

Wielokrotnie nasuwała mi się myśl o ludziach bezdomnych . Za każdym razem , kiedy widzę osobe bezdomną , zastanawiam się, co wpłynęło na Jego los , na życie, że jest osobą bezdomną . Co mogło się wydarzyć w Jego życiu, że został bezdomnym! Czy to los czy wybór człowieka ? Kim był , zanim został bezdomnym? Co robił, o czym marzył jako dziecko ?
Bezdomność – w ujęciu socjologicznym to zjawisko społeczne charakteryzuje się brakiem miejsca zamieszkania!

Natomiast w ujęciu psychologicznym to kryzysowy stan egzystencji osoby nie posiadającej miejsca zamieszkania,ale też pozbawionej środków niezbędnych do życia, często też trwale pomijanej ze społeczeństwa w wyniku rozpadu więzi społecznych i akceptującej swoją rolę społeczną. A wszystko to wiąże się z poważnym upośledzeniem psychicznego i społecznego funkcjonowania człowieka.

Nie ma jednoznacznych przyczyn bezdomności , wręcz nawet nie jesteśmy w stanie chyba stworzyć takiej listy ,która miałaby o wszystkich problemach bezdomności mówić , ponieważ doprowadza do niej cały zespół nakładających się na siebie sił sprawczych, zespół postaw, zachowań determinowanych predyspozycjami osobowościowymi, którym sprzyjają sytuacje społeczne i sposób funkcjonowania służb socjalnych.

Chciałbym ogólnie porozmawiać o bezdomności! Jak postrzegacie ludzi bezdomnych? Czy są w stanie za pomocą terapii i pomocy specjalistów podźwignąć się ze Swojego upadku społecznego?Czy jednak konieczna jest też pomoc i wsparcie bliskich ? Wiem, że to zależy od poszczególnych osób i od tego, jak długo żyją w bezdomności ! Ale też przypuszczam, że część ludzi bezdomnych ma problemy psychiczne , osobowe, które niestety ale muszą być leczone farmakologicznie !
Ale bardziej mnie interesują indywidualne poszczególne przypadki osób bezdomnych! Czy poznaliście bezdomnych osobiście ? Jeszcze przed ich bezdomnością i co ich zepchało na taką drogę życia ?

Ostatnio oglądałem w telewizji o Pewnym mężczyźnie, który utworzył ośrodek terapeutyczny dla osób bezdomnych , który ma na celu przede wszystkim przygotowania człowieka do nowego życia, samodzielnego godnego życia!
Oczywiście musimy brać pod uwagę bezdomnych uzależnionych od narkotyków czy alkoholu, hazardu , ale czy takich moglibyśmy wykluczyć z takiej terapii w takim ośrodku? Czy jest to problem bez wyjścia ? Czy moglibyśmy -mam na myśli ludzi empatycznych i zainteresowanych ta problematyką, a przede wszystkim uwrażliwieni na ludzi bezdomnych - pomóc takim ludziom, wpierw z uzależnieniem a potem z bezdomnością ! Ale czy właśnie bezdomność też jest po części uzależnieniem ? ...bo nic nie trzeba robić ! ..bo tak łatwiej! ...bo o nic nie trzeba się martwić !
Chciałbym przede wszystkim pogłębić problematykę bezdomności jako wykluczenie społeczne, i jak można zapobiec temu ? Ale najbardziej mnie interesują poszczególne przypadki osób bezdomnych ! Bezdomność w znaczeniu dosłownym, wynikająca z braku prawdziwego domu, dającego poczucie szczęścia rodzinnego i bezpieczeństwa, ale też bezdomność wewnętrzna , bezdomność psychiczna , bezdomność twórcza,która często też spycha nas na margines lub skazuje na przegrane, na upadek, a rezultatem czego jest bezdomność w dosłownym znaczeniu tego słowa ! Braku posiadania domu:-(
Bogdan


Nawet najbardziej praktyczna, piękna i wykonalna filozofia na świecie nie zadziała, jeśli Ty nie będziesz działać.

Zig Ziglar
tomek.kamil
Stały bywalec
Posty: 317
Rejestracja: 13 cze 2016, o 19:16

18 sie 2016, o 19:21

Wrzucasz do jednego worka osoby, które popadły w bezdomność z przyczyn ekonomicznych, emocjonalnych, przebytych lub przebywanych chorób oraz te osoby, które świadomie podjęły decyzję o byciu bezdomnym

Nie zgodzę się również z "psychologiczną" definicją, którą usiłowałeś stworzyć na potrzeby swojej wypowiedzi. Bo czy osoba, która świadomie zdecydowała się na bezdomność znajduje się w sytuacji kryzysowej ? Albo czy ktoś, kto uważa swoją sytuację za najlepszą z możliwych w danej chwili przechodzi kryzys ? A jak zdefiniować osoby bezdomne, które są równocześnie narkomanami lub alkoholikami ? Są mniej czy bardziej w kryzysie ?
Awatar użytkownika
ruinyodbudowane
Senior
Posty: 974
Rejestracja: 17 maja 2016, o 10:10
Lokalizacja: Mazury!

19 sie 2016, o 10:45

tomek.kamil pisze:Wrzucasz do jednego worka osoby, które popadły w bezdomność z przyczyn ekonomicznych,
, przebytych lub przebywanych chorób oraz te osoby, które świadomie podjęły decyzję o byciu bezdomnym
Witaj, Tomku! Wiedziałem , że zajrzysz tutaj , a tym samym dziękuję za zainteresowanie i odpowiedź ! Kontrowersyjny temat!
Bezdomność - jak to nazwałeś - etap w życiu, lub ciągłość życiowa lub droga bez końca , na którą z różnych przyczyn człowiek natrafia! Nie chcę dzielić bezdomności . Bezdomność jest jedna i taka sama. W dosłownym znaczeniu tego słowa. Ale chcę wgłębić się w poszczególne przypadki, poznać od strony psychologicznej , i jak można temu zaradzić ! Czemu jeden z dwóch ludzi o podobnych przeżyciach, doświadczeniach, trafia na drogę bezdomności, a drugi mimo jeszcze większych problemów nie poddaje się , walczy i szuka lepszej drogi życia!
Czy właśnie bezdomność nie jest przede wszystkim zależna od naszej psychologicznej sfery ?
Czy większa empatia i zainteresowanie sąsiadów , rodziny, otoczenia takiej osoby ,która nie daje sobie rady w życiu , z problemami ekonomicznymi, zdrowotnymi, emocjonalnymi, mogłaby zapobiec takiej ludzkiej tragedii, jaką jest bezdomność ?

tomek.kamil pisze:Nie zgodzę się również z "psychologiczną" definicją, którą usiłowałeś stworzyć na potrzeby swojej wypowiedzi. Bo czy osoba, która świadomie zdecydowała się na bezdomność znajduje się w sytuacji kryzysowej ?
Nie była całkowicie moja , ale dziękuję za opinię Twoją . Osoba , która świadomie porzuca swoje dobra materialne, dotychczasowe życie i wybiera bezdomność w imię czegoś , w imię Boga , w imię pomagania innym, w imię ideologicznych wartości , to uważam postawę na medal ! Ale czy osobą, która wybiera świadomie bezdomność , kierują właśnie takie wartości , jak wyżej wymieniłem czy trudna sytuacja kryzysowa psychiczna ? Emocjonalna ? Ekonomiczna ? Bo jeżeli ktoś jest po rozwodzie lub śmierci żony i dzieci, to czy musi zostać bezdomnym? Albo jeżeli ktoś traci cały dorobek życia, czy taka osoba nie otrzyma wsparcia od państwa, fundacji, rodziny, żeby móc dalej się rozwijać , pracować, wstać i wyjść z kryzysu? Są ludzie,mimo wyżej wymienionych trudnych sytuacji, kryzysu, którzy poddają się i popadają w bezdomność, ale przede wszystkim bezdomność wewnętrzna -"nic mi się już nie chce, nie dam rady, nie ma sensu", ale są ludzie , których nic nie jest w stanie pokonać , żadna kryzysowa sytuacja,żadna tragedia! Czy to zrządzenie losu, przeznaczenie poszczególnych osób? Czy właśnie każdy z nas, swoją postawą , empatią , obserwacją, dobrą wolą , jest w stanie pomóc nie tylko sobie, ale też innym, żeby nie czuli się sami, że nigdy nie zostaną bezdomnymi, jeżeli tego nie będą chcieli ! ?
tomek.kamil pisze:Albo czy ktoś, kto uważa swoją sytuację za najlepszą z możliwych w danej chwili przechodzi kryzys ? A jak zdefiniować osoby bezdomne, które są równocześnie narkomanami lub alkoholikami ? Są mniej czy bardziej w kryzysie ?
Znamy losy wielu swiatowych gwiazd! Piosenkarzy, którzy po drodze robienia kariery uzależnili się od narkotyków, alkoholu . Czy takie osoby nie były, nie są "bezdomnymi", czy też "biedniejszymi psychicznie ", mimo ogromnego majątku?Coś Ich musiało zepchać na tę bezdomność -właśnie jakiś kryzys!
Czy wczesna interwencja terapeutyczna, psychologiczna, mogłaby temu zapobiec?
Nie zastanawiałeś się nigdy, Tomku, przechodząc obok bezdomnego, jakie miał życie? Kim był? Czy mogłaby pomóc wcześniejszą interwencją opieka społeczna? Pomoc sąsiadów ? Ludzka empatia i zainteresowanie losem drugiego człowieka? Pomoc psychologiczna , która ma na celu przede wszystkim pomóc psychicznie człowiekowi się podnieść , pomóc znaleźć rozwiązanie, pokierować ? Oczywiście mam na myśli ludzi, którzy osobiście znają poszczególne osoby dotknięte bezdomnością !
Bogdan


Nawet najbardziej praktyczna, piękna i wykonalna filozofia na świecie nie zadziała, jeśli Ty nie będziesz działać.

Zig Ziglar
Awatar użytkownika
ruinyodbudowane
Senior
Posty: 974
Rejestracja: 17 maja 2016, o 10:10
Lokalizacja: Mazury!

20 sie 2016, o 11:02

tomek.kamil pisze:
Wrzucasz do jednego worka osoby, które popadły w bezdomność z przyczyn ekonomicznych,
, przebytych lub przebywanych chorób oraz te osoby, które świadomie podjęły decyzję o byciu bezdomnym

Witaj, Tomku! Wiedziałem , że zajrzysz tutaj , a tym samym dziękuję za zainteresowanie i odpowiedź ! Kontrowersyjny temat!
Bezdomność - jak to nazwałeś - etap w życiu, lub ciągłość życiowa lub droga bez końca , na którą z różnych przyczyn człowiek natrafia! Nie chcę dzielić bezdomności . Bezdomność jest jedna i taka sama. W dosłownym znaczeniu tego słowa. Ale chcę wgłębić się w poszczególne przypadki, poznać od strony psychologicznej , i jak można temu zaradzić ! Czemu jeden z dwóch ludzi o podobnych przeżyciach, doświadczeniach, trafia na drogę bezdomności, a drugi mimo jeszcze większych problemów nie poddaje się , walczy i szuka lepszej drogi życia!
Czy właśnie bezdomność nie jest przede wszystkim zależna od naszej psychologicznej sfery ?
Czy większa empatia i zainteresowanie sąsiadów , rodziny, otoczenia takiej osoby ,która nie daje sobie rady w życiu , z problemami ekonomicznymi, zdrowotnymi, emocjonalnymi, mogłaby zapobiec takiej ludzkiej tragedii, jaką jest bezdomność ?


tomek.kamil pisze:
Nie zgodzę się również z "psychologiczną" definicją, którą usiłowałeś stworzyć na potrzeby swojej wypowiedzi. Bo czy osoba, która świadomie zdecydowała się na bezdomność znajduje się w sytuacji kryzysowej ?

Nie była całkowicie moja , ale dziękuję za opinię Twoją . Osoba , która świadomie porzuca swoje dobra materialne, dotychczasowe życie i wybiera bezdomność w imię czegoś , w imię Boga , w imię pomagania innym, w imię ideologicznych wartości , to uważam postawę na medal ! Ale czy osobą, która wybiera świadomie bezdomność , kierują właśnie takie wartości , jak wyżej wymieniłem czy trudna sytuacja kryzysowa psychiczna ? Emocjonalna ? Ekonomiczna ? Bo jeżeli ktoś jest po rozwodzie lub śmierci żony i dzieci, to czy musi zostać bezdomnym? Albo jeżeli ktoś traci cały dorobek życia, czy taka osoba nie otrzyma wsparcia od państwa, fundacji, rodziny, żeby móc dalej się rozwijać , pracować, wstać i wyjść z kryzysu? Są ludzie,mimo wyżej wymienionych trudnych sytuacji, kryzysu, którzy poddają się i popadają w bezdomność, ale przede wszystkim bezdomność wewnętrzna -"nic mi się już nie chce, nie dam rady, nie ma sensu", ale są ludzie , których nic nie jest w stanie pokonać , żadna kryzysowa sytuacja,żadna tragedia! Czy to zrządzenie losu, przeznaczenie poszczególnych osób? Czy właśnie każdy z nas, swoją postawą , empatią , obserwacją, dobrą wolą , jest w stanie pomóc nie tylko sobie, ale też innym, żeby nie czuli się sami, że nigdy nie zostaną bezdomnymi, jeżeli tego nie będą chcieli ! ?

tomek.kamil pisze:
Albo czy ktoś, kto uważa swoją sytuację za najlepszą z możliwych w danej chwili przechodzi kryzys ? A jak zdefiniować osoby bezdomne, które są równocześnie narkomanami lub alkoholikami ? Są mniej czy bardziej w kryzysie ?

Znamy losy wielu swiatowych gwiazd! Piosenkarzy, którzy po drodze robienia kariery uzależnili się od narkotyków, alkoholu . Czy takie osoby nie były, nie są "bezdomnymi", czy też "biedniejszymi psychicznie ", mimo ogromnego majątku?Coś Ich musiało zepchać na tę bezdomność -właśnie jakiś kryzys!-na bezdomność o innym wymiarze! Duchowym!
Czy wczesna interwencja terapeutyczna, psychologiczna, mogłaby temu zapobiec?
Bezdomnych można podzielić też na inne dwie grupy. Bezdomnego, który nie chce lub nie jest w stanie przyjąć ofiarowanej pomocy od bliskich, od państwa. Ale też na bezdomnego, który nie potrafi prosić, zwracać się o pomoc.Bezdomny z reguły prosi o jałmużnę , o pieniądze,a nie np.o pomoc medyczną , tak jakby jej nie potrzebował . Całkowicie zapomina o innych potrzebach, przede wszystkim o godności bycia człowiekiem.Zapomina...? Nie wiem, może to świadomy wybór bezdomności! Wydaje mi się jednak, że bezdomny pogubił się w życiu! I w tym trzeba mu pomóc
Nie zastanawiałeś się nigdy, Tomku, przechodząc obok bezdomnego, jakie miał życie? Kim był? Czy mogłaby pomóc wcześniejszą interwencją opieka społeczna? Pomoc sąsiadów ? Ludzka empatia i zainteresowanie losem drugiego człowieka? Pomoc psychologiczna , która ma na celu przede wszystkim pomóc psychicznie człowiekowi się podnieść , pomóc znaleźć rozwiązanie, pokierować ? Oczywiście mam na myśli ludzi, którzy osobiście znają poszczególne osoby dotknięte bezdomnością
Bogdan


Nawet najbardziej praktyczna, piękna i wykonalna filozofia na świecie nie zadziała, jeśli Ty nie będziesz działać.

Zig Ziglar
Awatar użytkownika
KRYSTIAN
Junior
Posty: 190
Rejestracja: 15 kwie 2016, o 09:59

25 sie 2016, o 12:19

Słowo : bezdomność jest zagadnieniem złożonym. Ilu ludzi na świecie, tyle jest sposobów zapatrywania się na tą problematykę. Sama bezdomność nie jest problemem tylko społecznym ale i psychologicznym, egzystencjalnym i często do podjęcia decyzji o byciu bezdomnym przyczynia się kryzys i osobiste pobudki ku temu by żyć obok społeczeństwa na tak zwanym marginesie.

Ilu jest ludzi bezdomnych tyle jest niesamowitych ich własnych historii które czasem powodują w człowieku przemianę, swoisty bunt przeciwko zasadom społecznym i kulturowym które czasem sprzeczne są z ich własnymi poglądami i zapatrywaniem na życie.

Często również jedną z przyczyn bezdomności jest inne podejście do zasad etycznych i moralnych człowieka który nie tyle co zbłądził w swoim życiu ile jest osobą inną, jej indywidualność jawi się właśnie poprzez swoje własne poczucie wolności która czasem wykracza za ogólnie uznane reguły życia społecznego. Jedni są tu rzeczywiście bezdomnymi z wyboru inni stoczyli się w miarę postępującego w ich życiu kryzysu, ale dążność do rozwiązania tego problemu ( o ile można to uznać za problem ) jest konkretyzacja i profesjonalne podejście do zjawiska.

Bezdomność moim zdaniem nie jest w wielu przypadkach na podstawie tego co tu napisałem problemem ale zjawiskiem. Zjawiskiem niepożądanym przez społeczeństwo ale jednocześnie drogą wyboru uznaniem swojej własnej wolności i sposobu na życie które często toczy się bezwiednie, z dnia na dzień staje się nijakie ale pożądane równie często przez ludzi bezdomnych jako czas spędzony na refleksji, czas dany na zastanowienie się nad nim i czas dany na to : jak chcę spędzić swoje życie, (ryzykując tym samym otarciem o zaburzenia psychiczne i kontakt z ludźmi zepchniętymi na margines i nazwa potocznie : patologią.

Nie ma tu jednocześnie moim zdaniem bardziej mylnego w wielu przypadkach określenia na ludzi bezdomnych. Bo to nic bardziej kontrowersyjnego dla wielu z nas tak jak zarówno tendencje do wrzucania tych ludzi do jednego worka jak i dzielenie ich samych od nas, tworzących - normalne - społeczeństwo które mogłoby się od tych ludzi wiele nauczyć i wiele wywnioskować patrząc na tych ludzi z racjonalnym dystansem, by nie stoczyć się po równi pochyłej w często pozorny dół czy upadek.

Jest przecież bezdomność mentalna, bezdomność psychologiczna i bezdomność faktyczna które rozmaicie są definiowane przez ludzi posiadających własne domy, mieszkania a tak naprawdę sami są ludźmi dajmy na to ludźmi mentalnie bezdomnymi, którzy powierzchownie rzecz biorąc nie mogą znaleźć sobie miejsca. Ich życie charakteryzuje tułaczka po tym świecie, są czasem niewolnikami tego świata, są też ludźmi wolnymi którzy chcą w ten a nie inny sposób spędzić dany im czas, spożywając alkohol, biorąc narkotyki według niektórych z nas i chcących uciec od tego świata. Po prostu umrzeć...to ich wybór. Nie należy się na to godzić ale szanować ich godność, bo ta równie często jest przez innych naruszana w świecie potocznie rzecz ujmując patologii...
Awatar użytkownika
ruinyodbudowane
Senior
Posty: 974
Rejestracja: 17 maja 2016, o 10:10
Lokalizacja: Mazury!

25 sie 2016, o 13:05

Witaj,Krystian, i dziękuję za wyczerpujące i piękne określenie bezdomności i problemu bezdomności .
KRYSTIAN pisze:Słowo : bezdomność jest zagadnieniem złożonym. Ilu ludzi na świecie, tyle jest sposobów zapatrywania się na tą problematykę. Sama bezdomność nie jest problemem tylko społecznym ale i psychologicznym, egzystencjalnym i często do podjęcia decyzji o byciu bezdomnym przyczynia się kryzys i osobiste pobudki ku temu by żyć obok społeczeństwa na tak zwanym marginesie.
Zgadzam się jak najbardziej! Nawet wręcz musi w bezdomności zaistnieć problem psychologiczny, a potem dołącza się cały szereg problemów społecznych i egzystencjalnych , ażeby potem na końcu tego borykać się z bezdomnością ...
KRYSTIAN pisze: Ilu jest ludzi bezdomnych tyle jest niesamowitych ich własnych historii które czasem powodują w człowieku przemianę, swoisty bunt przeciwko zasadom społecznym i kulturowym które czasem sprzeczne są z ich własnymi poglądami i zapatrywaniem na życie.
Każdy bezdomny jest inny, tak jak każdy człowiek jest inny.
Szkoda,że nie znamy przykładów poszczególnych ludzi, którzy nie utonęli w swojej bezdomności , ale wypłynęli z niej i weszli na ląd zaczynając od nowa życie, lepsze życie! Bo takie przykłady zasługują na wielkie brawa!
KRYSTIAN pisze: Często również jedną z przyczyn bezdomności jest inne podejście do zasad etycznych i moralnych człowieka który nie tyle co zbłądził w swoim życiu ile jest osobą inną, jej indywidualność jawi się właśnie poprzez swoje własne poczucie wolności która czasem wykracza za ogólnie uznane reguły życia społecznego.
Czy masz na myśli ludzi nadwrażliwych , pokłóconych z prawami , które rządzą światem?
Ludzi , którzy nie chcą sie podporządkować normom panującymi na ziemi?
KRYSTIAN pisze: Jedni są tu rzeczywiście bezdomnymi z wyboru inni stoczyli się w miarę postępującego w ich życiu kryzysu, ale dążność do rozwiązania tego problemu ( o ile można to uznać za problem ) jest konkretyzacja i profesjonalne podejście do zjawiska.
Czy uważasz,Krystianie, że wyjście z bezdomności,wpierw poprzez nazwanie bezdomności problemem, potem dokonanie zmiany w myśleniu, w swojej głowie, a potem te myśli , te zmiany urzeczywistnić, zrealizować można dokonać samemu ? Czy do konkretyzacji z bezdomności jest potrzebna nam druga osoba? Wsparcie osoby drugiej? Przede wszystkim psychologicznej ?
KRYSTIAN pisze: Bezdomność moim zdaniem nie jest w wielu przypadkach na podstawie tego co tu napisałem problemem ale zjawiskiem. Zjawiskiem niepożądanym przez społeczeństwo ale jednocześnie drogą wyboru uznaniem swojej własnej wolności i sposobu na życie które często toczy się bezwiednie, z dnia na dzień staje się nijakie ale pożądane równie często przez ludzi bezdomnych jako czas spędzony na refleksji, czas dany na zastanowienie się nad nim i czas dany na to : jak chcę spędzić swoje życie, (ryzykując tym samym otarciem o zaburzenia psychiczne i kontakt z ludźmi zepchniętymi na margines i nazwa potocznie : patologią.
W sumie dobre określenie bezdomności, ale czy właśnie niepożądanym zjawiskiem jest problem?
A czy ludzie bezdomni właśnie mają czas do refleksji , nadmiernego "myślenia" niekoniecznie pozytywnego w wyniku tego, że nie mają żadnych obowiązków, żadnego celu w życiu. Nie potrafią od siebie wymagać , stawiać poprzeczki coraz wyżej po osiągniętym wcześniej celu!?
KRYSTIAN pisze:Nie ma tu jednocześnie moim zdaniem bardziej mylnego w wielu przypadkach określenia na ludzi bezdomnych. Bo to nic bardziej kontrowersyjnego dla wielu z nas tak jak zarówno tendencje do wrzucania tych ludzi do jednego worka jak i dzielenie ich samych od nas, tworzących - normalne - społeczeństwo które mogłoby się od tych ludzi wiele nauczyć i wiele wywnioskować patrząc na tych ludzi z racjonalnym dystansem, by nie stoczyć się po równi pochyłej w często pozorny dół czy upadek.
Zgadzam się z Tobą,Krystian. Podobnie każdy problem jest "inny"w każdym przypadku omawiany! Nie można wrzucać wszystkich bezdomnych do jednego worka. Ale robiąc to zapominamy o kluczowym zadaniu , a raczej o ludziach bezdomnych , którym można naprawdę pomóc , a którzy niestety o ta pomoc sami nie są w stanie się zwrócić ! I w taki sposób bezdomność wzrasta...
KRYSTIAN pisze:. Nie należy się na to godzić ale szanować ich godność, bo ta równie często jest przez innych naruszana w świecie potocznie rzecz ujmując patologii...
Czy poprzez te słowa masz na myśli też szanowanie ich wolności, ich prawa wyboru? Czy właśnie ich wybór życia w bezdomności nie jest winą patologii ? Czy jednak tutaj warto interweniować w decyzję człowieka bezdomnego i w miarę naszych możliwości im pomóc? Oczywiście na siłę niczego nie jesteśmy w stanie zmienić, ale wpierw znaleźć przyczynę ich bezdomności , a potem stopniowo to "leczyć" , pokazywać inną drogę życia, i uczyć dokonywania lepszych wyborów w życiu. Wiem, że bezdomnych postrzegamy jako patologię, ludzi , którzy sami przyczynili się do bezdomności, sami do tego doprowadzili ... ale może ten bezdomny, który dziś prosił mnie o pieniądze, nie ma "pięknego umysłu"? [na pewno wiesz, do czego nawiązuję ]
Bogdan


Nawet najbardziej praktyczna, piękna i wykonalna filozofia na świecie nie zadziała, jeśli Ty nie będziesz działać.

Zig Ziglar
Awatar użytkownika
KRYSTIAN
Junior
Posty: 190
Rejestracja: 15 kwie 2016, o 09:59

2 wrz 2016, o 12:04

Rzeczywiście bezdomność może jawić się ludziom jako problem współczesnego społeczeństwa. Dla mnie jednak bezdomność oprócz panującego powszechnie poglądu, że bezdomność wiąże się ściśle z patologią, narkomanią i alkoholizmem oraz prostytucją to tak na marginesie jest to pewien rodzaj wolności w sposobie bycia, ludzie bezdomni mogą być również podróżnikami nie mającymi przecież swojego stałego domu jako miejsca zamieszkania. Mogą oni również być ludźmi wolnymi od powszechnie panującego ładu, a więc mogą być ludźmi wolnymi mentalnie i jako ludzie zachowujący swoją godność, nie koniecznie muszą być narkomanami czy alkoholikami. Nie mniej uważam, że bezdomność to rzeczywiście problem dwudziestego pierwszego wieku ze względu właśnie na bezwzględnie wiążącą się z nią patologią i przestępczością zarazem. To główny problem wiążący się z bezdomnością i niestety taka jest rzeczywistość. Bezdomność jawi się jako upadek człowieka, jako dno z którego większość ludzi się nie otrząsa ale myślę że tu powinno działać właśnie państwo które może zarówno przeciwdziałać takiej bezdomności oferując przynajmniej tymczasowe zakwaterowanie i pomoc terapeutyczną i psychologiczną. Bo taka pomoc jest potrzebna ludziom którzy rzeczywiście upadli na dno... a którzy to załamali się i stali się bezdomnymi wbrew własnej woli. Zaznaczam jednak bezdomność może mieć wiele twarzy, nie tylko patologiczne czy wolnościowe. Bezdomnym można być tym samym na wiele różnych sposobów.
Awatar użytkownika
ruinyodbudowane
Senior
Posty: 974
Rejestracja: 17 maja 2016, o 10:10
Lokalizacja: Mazury!

2 wrz 2016, o 12:51

Dziękuję ,Krystian, że postanowiłeś dalej ze mną dyskutować na ten niby "banalny", ale jakże bardzo poważny i dla mnie bardzo ciekawy temat, jakim jest bezdomność .
Oczywiście, zgodzę się z Tobą, że bezdomnymi są też ludzie, którzy jednak wybierają wolność, są podróżnikami, którzy szukają lub nie chcą znaleźć swojego miejsca, można właśnie ich porównać do statku, który dryfuje po morzu i nie chce i nie może zakotwiczyć w jakimś porcie.
Ale wczoraj przyszła mi refleksja na temat bezdomności.
Bezdomność określiliśmy jako problem pewnej grupy społeczeństwa, nie tylko ludzi borykających się też różnymi uzależnieniami, ale ludzi o zdecydowanie słabszej psychice . Potem padło określenie bezdomności jako zjawisko , w sumie bardzo adekwatne do tego , o czym dyskutujemy . Ale wczoraj nasunęło mi się inne nazewnictwo ! Cały czas argumentuję bezdomność nie z powodu uzależnień czy doświadczeń życiowych-problemów, ale w wyniku słabej odporności na stres, na problemy...I jestem gotów nazwać bezdomnego człowieka jako chorego człowieka, który choruje na tzw."bezdomność ". Człowiek bezdomny nie jest w stanie , czy to bez pomocy materialnej z zewnątrz, czy psychologicznej, bez wsparcia innych ludzi, "wyzdrowieć " z bezdomności ! Przede wszystkim zacząłbym od pomocy medycznej, pomocy specjalisty takiej bezdomnej osobie, chorej na bezdomność !
Czy zgodziłbyś się,Krystian, z takim określeniem bezdomności ? Bezdomność jako choroba!
Bogdan


Nawet najbardziej praktyczna, piękna i wykonalna filozofia na świecie nie zadziała, jeśli Ty nie będziesz działać.

Zig Ziglar
Awatar użytkownika
Falabella
Przyjaciel Forum
Posty: 1224
Rejestracja: 1 sty 2014, o 20:45

2 wrz 2016, o 14:07

Witam wszystkich Panów ;)

Tak szczerzę się długo zastanawiałam co mogę dodać od siebie... I w sumie nie wiele bo tak na prawdę poruszyliście wiele kwestii , gdzie bezdomność można różnie zrozumieć.

Tak bezdomność jest zjawiskiem okropnym oraz alienującym ludzi z społeczeństwa takie trochę "miasteczko trędowatych" się robi.Takich ludzi bardzo często się po prostu nie zauważa, bądź nie chce zauważyć.Skala problemu jest ogromna, ale i same podejście ludzi praktycznie jednakowe w każdym krańcu świata.Działać na zasadzie "wyklęcia"... tylko właśnie czemu tak stereotypowo?

Zdaje mi się ,że powodem jest obawa o swoje i najbliższych bezpieczeństwo przede wszystkim, gada się różne plotki...które przechodzą z ust do ust coś się doda coś odejmie i powstaje legenda nam która ciągnie się i nie ma końca. To tak coś w ten deseń jak się kiedyś straszyło dzieci "czarną wołgą" lub "cygan przyjdzie i zabierze".

Tak samo ludzie właśnie wystrzegają się cyganów którzy lubią prowadzić koczowniczy tryb życia wynikający z ich kultury.

Ale wracając do samej bezdomności...
Ludzie bardzo często myślą ,że bezdomny to alkoholik to narkoman to zło to coś co nie powinno istnieć.Nikt właśnie się nie zastanawia czemu tacy ludzie są pośród nas, no przepraszam są "jednostki wybrane" które myślą o tym.
A czemu tacy ludzie są ...dlatego bo ludzi różnie rzuca los.Są to perypetie mieszkaniowe, są to perypetie rodzinne, są też to decyzje z wyboru, jest to też wykluczenie z powodu przebytej kary więziennej.Nie wiem ile jest prawdy w tym ale bardzo często słyszy się ,iż ludzie bardzo bogaci , chcą poznać życia innego smutniejszego bo mają dość gonitwy za pieniądzem...Bo bogaty w hajs,też nie jest szczęśliwszy... bo jak osiągnie wszystko to już nie ma za czym gonić, ale zatraca dla pieniędzy siebie i swoją rodzinę.
Wiele takich ludzi nie radzi sobie zwyczajnie z emocjami, z obciążeniem psychicznym i popadają w dołki.. nie dbają o siebie, nie zależy im...sięgają po uzależnienia (bo mają fun podczas spożycia) i utopijnie zapominają o problemach - tak im się wydaje,tyle ze właśnie po jakimś tam czasie brutalna rzeczywistość powraca i znów w kółeczko.
Czasami są też ludzie, którzy są zmuszani do bezdomności, prostytucji - zarabiania na rzecz innych, mając dla siebie ochłapy...Bo my ludzie nazwę to "sukcesu" czasem mają gest serca i rzucą się jakimś groszem w dobrej wierze.Tylko czy faktycznie to trafia do takiej osoby która nas "łapie na dziecko" i jest nam żal???
Przeczytajcie... ciekawe co myślicie o tym....
http://wawalove.pl/Dzieci-zebraczek-odu ... lem-a10856
Przyznam szczerzę ,że ja wolę iść kupić bułkę i dać takiej osobie, ale zdarza się - że nie chcą tacy ludzie bułki a tylko i wyłącznie pieniądze... Czemu? Ano raz sama widziałam autentycznie przy bazarku w Warszawie jak kobieta została wyszarpana okrzyczana nie cenzuralnie i była próba uderzenia jej oraz silą wciągnięta została do busa (widać było ,że zna napastnika bo była bierna - wcale się nie broniła)... dziecko które miała na rękach w sumie obojętne było na całą sytuację... jakby zamroczone? Wszystko to w tak zawrotnym tępię się działo ,że ludzie w tym i ja byliśmy w szoku... trudno nam było w jakkolwiek sposób zareagować.Więc jakby nie zabrzmiało to idiotycznie... to ja temu artykułowi wierzę.

Fakt są też ludzie rzuceni bardzo w tą bezdomność z przyczyn losowych i tacy ludzie nie pogardza bułką, a nawet podziękują i się uśmiechną co jednak ciężko trafić jest na taką osobę.A nawet bardzo często mimo iż sami nie wiele mają to się potrafią podzielić tak jak w tej historii :
http://www.popularne.pl/caroline-santana/


Bezdomność dla mnie jeszcze jest, taką przenośnią określenia człowieka który nie umie ukazać uczuć... moim zdaniem jest też on bardzo nie szczęśliwy - bo nie umiejąc tego ciężko jest żyć.
"Środkiem do osiągnięcia szybkiego postępu jest powolne robienie postępów; tym, którzy cierpliwie ćwiczą, wszystko będzie dane" - Ray Hunt
" Spraw by rzeczy niepożądane były trudne, pozwól by pożądane były łatwe"
"Wolność zawsze woła z wiatrem słyszanym jedynie sercem owej wolności''
Awatar użytkownika
ruinyodbudowane
Senior
Posty: 974
Rejestracja: 17 maja 2016, o 10:10
Lokalizacja: Mazury!

2 wrz 2016, o 17:27

Falabella pisze:Witam wszystkich Panów ;)
Witamy naszą Kochaną Falabellę:-) Super, że tutaj zawitałaś,a tym samym wzbogaciłaś mój post !
Falabella pisze:Tak szczerzę się długo zastanawiałam co mogę dodać od siebie... I w sumie nie wiele bo tak na prawdę poruszyliście wiele kwestii , gdzie bezdomność można różnie zrozumieć.
...ale nie wszystkie. Choć teraz po Twoim wpisie moja "bezdomność " stała się bogatsza:-)

Falabella pisze:Tak bezdomność jest zjawiskiem okropnym oraz alienującym ludzi z społeczeństwa takie trochę "miasteczko trędowatych" się robi.Takich ludzi bardzo często się po prostu nie zauważa, bądź nie chce zauważyć.Skala problemu jest ogromna, ale i same podejście ludzi praktycznie jednakowe w każdym krańcu świata.Działać na zasadzie "wyklęcia"... tylko właśnie czemu tak stereotypowo?
Zgodzę się z tym, co napisałaś ,Falabella. I dodam, że "nie zauważamy " ludzi bezdomnych , gdyż tego nie chcemy , nie chcemy widzieć kolejnego problemu, ale też nie zauważamy, gdyż z góry oceniamy tych ludzi... Piszę "my",ale rzecz jasna mam na myśli społeczeństwo ! ludzi!
Falabella pisze:Tak samo ludzie właśnie wystrzegają się cyganów którzy lubią prowadzić koczowniczy tryb życia wynikający z ich kultury.
To jest prawda, podobnie jak jednoznacznie mówi się o Cyganach , którzy nic nie robią , tylko okradają ...taką metkę przyklejono do Nich, jak podobnie do ludzi bezdomnych
Falabella pisze:Ludzie bardzo często myślą ,że bezdomny to alkoholik to narkoman to zło to coś co nie powinno istnieć.Nikt właśnie się nie zastanawia czemu tacy ludzie są pośród nas, no przepraszam są "jednostki wybrane" które myślą o tym.
Falabella pisze:Wiele takich ludzi nie radzi sobie zwyczajnie z emocjami, z obciążeniem psychicznym i popadają w dołki.. nie dbają o siebie, nie zależy im...sięgają po uzależnienia (bo mają fun podczas spożycia) i utopijnie zapominają o problemach - tak im się wydaje,tyle ze właśnie po jakimś tam czasie brutalna rzeczywistość powraca i znów w kółeczko.
...jakby tracili grunt pod Swoimi nogami...jakby nie widzieli z tego już żadnego wyjścia! I koło się toczy dalej...

Falabella pisze:Przeczytajcie... ciekawe co myślicie o tym....
http://wawalove.pl/Dzieci-zebraczek-odu ... lem-a10856
Wstrząsające!
Mieszkałem przez trzy i pół roku w Warszawie i naoglądałem się tego. Najczęściej wchodzą kobiety z małymi dziećmi do tramwaju i proszą o pieniądze na chleb. Nie zapomnę pewnej scenki- kiedy weszła jakaś Cyganka z małym dzieckiem do tramwaju, owiniętym w jakąś szmatę , a na zewnątrz był mróz . Prawie ryczała prosząc o pieniądze na chleb dla dziecka. Jakiś młody mężczyzna zwrócił jej uwagę, że w taki mróz ciągnie za sobą dziecko , zamiast pójść do pracy . Oj, jaka awantura się rozpętała. "Zamknij się, a kto cię pytał o zdanie..."-odpowiedziała mu krzycząc na cały tramwaj!
A ludzie nadal rzucali pieniądze!

Falabella pisze:Przyznam szczerzę ,że ja wolę iść kupić bułkę i dać takiej osobie, ale zdarza się - że nie chcą tacy ludzie bułki a tylko i wyłącznie pieniądze... Czemu? Ano raz sama widziałam autentycznie przy bazarku w Warszawie jak kobieta została wyszarpana okrzyczana nie cenzuralnie i była próba uderzenia jej oraz silą wciągnięta została do busa (widać było ,że zna napastnika bo była bierna - wcale się nie broniła)... dziecko które miała na rękach w sumie obojętne było na całą sytuację... jakby zamroczone? Wszystko to w tak zawrotnym tępię się działo ,że ludzie w tym i ja byliśmy w szoku... trudno nam było w jakkolwiek sposób zareagować.Więc jakby nie zabrzmiało to idiotycznie... to ja temu artykułowi wierzę.
Ja również robię tak samo. Kupuję coś do jedzenia, bo faktycznie oni zbierają pieniądze z reguły na inne cele aniżeli na jedzenie !
Też byłem naocznym świadkiem , kiedy Cyganka zbierała pieniądze pod kościołem z dzieckiem. Krzyczła, że na leki. Kiedy rozpoczęło się nabożeństwo , przyszedł do niej jakiś "elegancki facet". Po chwili odeszli od kościoła. Po kilku minutach wracają z chrupkami i lodami. Zjedli i dalej do "pracy"!
Ale wydaje mi się, że wśród Cyganów nie ma bezdomnych takich, o jakich my rozmawiamy. Cyganie potrafią być "cięci w języku", a przede wszystkim bardzo silni psychicznie i tak naprawdę to jest ich sposób na zarobienie kasy, a nie na przetrwanie . Z tego co zaobserwowałem . Natomiast ludzie bezdomni są często "Przytłumieni " , zmęczeni, niemrawi... "zasiedzeni w Swojej bezdomności"..Choć Twoje poniższe linki opisujące dwie różne historie mogą wykazywać co innego !
Wspaniały człowiek i wspaniała historia! Właśnie o to mi chodziło w tym temacie-o żywe historie,które podobnie jak ta ...
"Ta historia nauczyła mnie pokory, mądrości i miłości!"
Z tego miejsca chciałbym serdecznie pozdrowić i przytulić mocno pana Cesara, o którym jest powyższy reportaż !
Falabella pisze:Bezdomność dla mnie jeszcze jest, taką przenośnią określenia człowieka który nie umie ukazać uczuć... moim zdaniem jest też on bardzo nie szczęśliwy - bo nie umiejąc tego ciężko jest żyć.
Bo właśnie Bezdomny pozostaje sam w tej bezdomności, jest samotny , a dla mnie równa się to z byciem nieszczęśliwym !
Bogdan


Nawet najbardziej praktyczna, piękna i wykonalna filozofia na świecie nie zadziała, jeśli Ty nie będziesz działać.

Zig Ziglar
ODPOWIEDZ