Żal do rodziny. Jak się pozbyć?

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
Libser
Posty: 1
Rejestracja: 9 cze 2018, o 22:19

9 cze 2018, o 22:56

Hej! :)

Możę zacznę od jednej z ważniejszych kwestii - jestem DDA. Mam bardzo negatywne nastawienie do ludzi. Im dłużej ich znam, tym negatywniej jestem nastawiony. I to się tyczy jakiś 95% ludzi. Mam taki "syndrom narastającego żalu".

Dam tu przykład rodziny. Bo o nich się głównie rozchodzi. Póki mieszkałem blisko, zawsze byłem na zawołanie. Kiedy byłem 2000km od domu i byłem potrzebny, również wróciłem (to akurat była bardzo ważna sprawa).

Mam osobę w rodzinie, którą traktuję jak matkę (prawdziwa była alkoholiczką i się mnie pozbyła w wieku kilku lat). Jej dzieci traktuję jak swoje własne (tu mam wytłumaczenie od psychologa). Zrobiłbym sla nich wszystko.

Jak to się dla mnie skończyło? Kiedy przebyłem 2000km do nich, nie miałem gdzie spać (wiedzieli o tym, ja zapytałem o nocleg, oni odrzucili). Kiedy nie miałem pieniędzy, a była składka na pewną sprawę, kazali pożyczyć (nie zrobiłem tego). Sytuacji są dziesiątki. Do niektórych osób mam już taki żal, że nie jestem w stanie z nimi rozmawiać.

Dlaczego piszę z prośbą o pomoc?
Bo dopiero niedługo skończę 19 lat. Nie chcę tak funkcjonować, bo na codzień jestem mega pozytywną, optymistyczną i wesołą osobą. A to mnie niszczy od środka.
Za przykład dam to, że czasami mam tak wielki żal, że jestem w stanie psuć sobie życie (odrzucanie marzeń, palenie papierosów, spanie cały dzień). Ten żal zaprowadził mnie tak daleko, że dwa dni po osiemnastce, wyprowadziłem się z domu.

Ostatnio usłyszałem pytanie czy o jednym (konkretnym) ze swoich rodziców (oboje to masakra) jestem w stanie powiedzieć coś pozytywnego. Nie. Więc usłyszałem pytania z serii tak / nie. Na wszystkie pytania o dobre wspomnienia było nie. Nie posiadam takich. Mam natomiast żal (szczególnie do tego jednego rodzica, nie alkoholika), że ciągle daje mi nadzieję. I zawsze potem łamie dane słowo. Jestem też dzieckiem odrzuconym. Mam jeszcze 4 rodzeństwa (rodzice są rozwiedzeni) i wszystkie są kochane i wychwalane. O to również mam żal.

I tu stawiam pytanie. Tego nie udało mi się rozgryźć. Jak mam im wybaczyć? I jak po wybaczeniu się odciąć? Ogólnie potrafię to robić. Ale nie w przypadku rodziny. I te pytania nie tyczą się osoby, którą traktuję jak matkę (jest mi tak bliska, że jestem w stanie wybaczyć wszystko).

Sorki za długiego posta! I tak musiałem go baardzo skrócić :)
Awatar użytkownika
violla
Moderator
Posty: 625
Rejestracja: 12 sty 2014, o 20:34

10 cze 2018, o 18:41

Libser pisze:- jestem DDA.
Witaj, tez jestem DDA.
Libser pisze:Mam taki "syndrom narastającego żalu".
Moja mama też jest DDA i też ma ten syndrom. Łatwiej mi więc będzie odpowiadać, bo mam porównanie, obie jesteśmy DDA, a jednak zupełnie inne podejście do życia.
Libser pisze:statnio usłyszałem pytanie czy o jednym (konkretnym) ze swoich rodziców (oboje to masakra) jestem w stanie powiedzieć coś pozytywnego. Nie. Więc usłyszałem pytania z serii tak / nie. Na wszystkie pytania o dobre wspomnienia było nie. Nie posiadam takich.
Też nie mam.
Libser pisze:Tego nie udało mi się rozgryźć. Jak mam im wybaczyć? I jak po wybaczeniu się odciąć?
Podstawowa rzecz, aby wybaczyć komuś trzeba wybaczyć sobie. Zapytasz: ale co ja niby mam sobie wybaczyć, to oni mnie skrzywdzili. Owszem, ale oni żyją sobie teraz normalnie, a Ty się sam dołujesz, sam się gryziesz, sam sobie zadajesz ból. W pewnym sensie sam siebie krzywdzisz. Przejąłeś pałeczkę i gdy oni przestali krzywdzić, Ty robisz to dalej rozpamiętując to co zrobili.

W wybaczeniu chodzi nie o to by zapomnieć, bo tego się nie da i nawet nie powinno się zapomnieć. Pamięć nas chroni przed popełnieniem kolejnego błędu. Wybaczenie to oswojenie się z myślą, że kiedyś ktoś mi coś zrobił, ale dziś to już nic nie zmieni, dziś zamykam za sobą drzwi i żyje... tu i teraz i reszta mnie nie interesuje.
Zacytuję fragment pewnej książki, kierowanej wprawdzie do kobiet, ale idealnie tez pasuje do mężczyzn. Dotyczy wątku o wybaczeniu. Co należy zrobić, by wybaczyć.

„rozwiejesz marzenia o idealnym dzieciństwie (to wzbudzi w tobie lęk). Jeśli porzucisz tę fantazję, musisz przyjąć do wiad. że już nigdy nie doświadczysz tego, czego nie otrzymałaś jako dziecko (bezwarunkowej miłości i akceptacji) bo zwyczajnie nie cofniesz się w czasie. Rozstanie sie z marzeniem o idealnym dzieciństwie oznacza zaniechanie szukania idealnego męża, odrzucenie marzeń o idealnych dzieciach, pracy i sobie samej. Pozytywne jest to, że rezygnacja z nierealnych marzeń pozwala zbudować zdrowe poczucie własnej wartości. Rozstanie z wizerunkiem idealnych dzieci sprawi, ze zaczniesz się cieszyć ich niepowtarzalnością. Rezygnacja z marzenia o własnej doskonałości pozwoli ci odkryć, kim naprawdę jesteś oraz stać się osobą bardziej spontaniczną i prawdziwą."

Oprócz tego zacytuję cudze wypowiedzi z sieci, kiedyś mi bardzo pomogły:
"ja uważam ze do wybaczenia nie jest potrzebna rekompensata za krzywdy czy tez przeproszenie. Ot, pogodzić sie trzeba, ze raczej zadosyćuczynienia nie będzie i być moze zawsze będzie sie tym "złym"."
"Wybaczamy, bo akceptujemy sytuacje i "miejsce" w jakim sie znalazlysmy, czyli (...) : "wybaczać to pogodzić sie nagle i niespodziewanie z tym ze ofiara jest ofiara a kat katem...i mieć to w d***e!"
____________________________
Od siebie dodam coś jeszcze.
Naiwnie wierzysz tej osobie, bo dzieci alkoholików tak mają. Nie znaczy, ze tego nie można zmienić. Jeśli uświadomisz sobie, że takie zwodzenie będzie zawsze;
jeśli nabierzesz pewności siebie czyli zrozumiesz, ze jej słowa i zapewnienie nie są Ci do niczego potrzebne;
jeśli zaczniesz żyć własnym życiem lubiąc siebie takiego jakim jesteś, to nie będziesz musiał szukać akceptacji i potwierdzenia w tej osobie;
jeśli zaakceptujesz fakt, że było jak było i nic już tego nie zmieni (żadne jej obietnice, zapewnienia)...
to dopiero wtedy poczujesz się wolny.

Dużo pracy przed Tobą. Jednak stopniowo krok po kroku, a uda Ci się z tym wszystkim uporać.
Jeżeli masz pytania, pisz śmiało. Postaram się pomóc.

Na koniec coś, co już załączałam kilku osobom na tym forum. Przemyśl to:
Obrazek

Zwróć jeszcze na mój podpis. Jest moim mottem życiowym. Gdy mam trudność... czytam to i przeżywam dziś życie najpiękniej jak potrafię. Tego Ci też życzę :) .
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz".
ODPOWIEDZ