Nadopiekuńczość - branie Cię jako niewolnika

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

20 lip 2014, o 14:40

Moi rodzice byli nad opiekuńczy.

Nie radziłem sobie z presją jaką na mnie wywierali i teraz mam lęki.
Wymuszali na mnie wszystko i przymuszali by za wszelką cenę robić to co im się podoba. Rozumiem, że jestem szkodnikiem, który żyje na ich koszta, ale przegięli, bo wtargnęli na wszystkie sfery mojego życia i mnie przytłoczyli, nie mogłem mieć życia prywatnego, we wszystko musieli się wmieszać i mnie zbesztać.


Mam lęk, bo się ich boję, że powstrzymają mnie przed wszystkim i zmuszą do robienia tego co oni chcą lub co najmniej powstrzymają mnie przed robieniem tego czego bym chciał, po prostu to zepsują.

Od małego nie czułem się z nimi najlepiej, przez to, że byłem małym dzieckiem kilka razy lżejszym i mniejszym od nich dałem się zastraszyć, bo nie mogłem nic zrobić. W niczym mnie nie słuchali, a jeśli chciałem mieć prywatność, to wszystko ode mnie wymuszali, bym się przyznawał o czym myślę, jakby przesłuchiwali szpiega i nie mieli litości.


Przytłoczyli mnie i nabawiłem się lęku, boję się, że w każdej chwili się pojawią i powstrzymają mnie przed życiem po swojemu samodzielnie, tak jak chcę, że wpadną i mnie sterroryzują.

Wyobraziłem sobie, że role się zamieniły i ja zacząłem ich terroryzować, a oni się bali. Zastraszyłem ich i to co robię zależało tylko od mojej fantazji. Tyle, że tylko na chwilę tak potrafiłem, dalej boję się rodziców.


Żyję na własną rękę. Wynajmuję mieszkanie i mam 24 lata. Nie potrafię żyć z innymi ludźmi, bo boję się, dokucza mi ten lęk przed rodzicami, którzy byli nadopiekuńczy i wszystko potrafili mi popsuć. Nie wiem jak się przed nimi bronić. Nie widzę wyjścia z tej sytuacji, dlatego to mój największy lęk. Nie wyobrażam sobie jak z nimi sobie poradzić.

Gdy poznaję kogoś, to jestem zamknięty w sobie i bardzo wolno się otwieram, mam zaniżone poczucie własnej wartości i czuję się gorszy od rodziców.

Kryterium, dla którego jestem gorszy od rodziców to możliwość działania i robienia tego co się chce oraz zabraniania. Nie mogę przez rodziców czegoś zrobić, bo się ich bardzo boję i nie potrafię przełamać tego lęku. Czuję, że w każdej chwili się pojawią i gdy zobaczą co robię to mi wszystko zepsują, bo mają wąskie poglądy i krótkie spojrzenie na świat i wiele rzeczy im się nie podoba, prawie same zakazy mają dla mnie, a gdy zmuszają mnie do czegoś to jest to zupełnie sprzeczne ze mną.


Szukam technik NLP, technik psychologicznych, sposobów na oswojenie lęku.

Fajnie by było gdybym był fighterem i jak zawodnik mma potrafił wszystkich pokonać, wtedy zastraszył bym rodziców i kazał im się ode mnie odpier.... i nie pyskować.

Mam nadzieję, że znacie jakieś metody psychologiczne, które wyrwą mnie z objęć lęku, która przyprawia mnie o depresję i przez którą trudno mi funkcjonować w społeczeństwie.
Awatar użytkownika
megi
Przyjaciel Forum
Posty: 793
Rejestracja: 13 lut 2014, o 03:43

20 lip 2014, o 15:07

Witaj Purple90
A nie myślałeś po prostu o terapii psychologicznej?
Masz taką możliwość?
Facet kocha tylko czynami nie słowami.
Powiedzieć kocham może zawsze żeby osiągnąć jakiś cel.

Nigdy nie kłam komuś,kto ci ufa. Nigdy nie ufaj komuś, kto cię okłamał
W związku ten jest górą, komu mniej zależy - Doda
Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

23 lip 2014, o 06:53

Witaj megi ;)

Byłem na kilku wizytach u psychiatry dobrego i brał po 100zł za godzinę , teraz 120zł.
Pomógł mi oswoić się z paroma rzeczami, ale to dalej za mało. Poradziłem sobie z pewnymi rzeczami, ale to mi jeszcze zostało, lęk przed naciskaniem i bycie gorszym gdy ktoś jest mocniejszy.

Chciałbym mieć z kim o tym pogadać, wygadać się ze swoich przeżyć i uwolnić od napięcia. Ktoś z kim móglbym o tym rozmawiać byłby bardzo pomocny :)





Rozmowy tak dużo mi dają, trochę zrozumienia od kogoś i pomoc w zrozumieniu siebie. Zmieniam swoje podejście do rodziców tylko czuję, że idzie mi to jak krew z nosa. Nie wiem czy boję się ich, czy ludzi, ktorzy mogą zachowywać się jak oni.



Stresuje mnie gdy ktoś na mnie naciska, czuję się wtedy gorszy i bezradny, jakby zaraz mniał na mnie wskoczyć tak, że sobie nie poradzę z tą osobą.



Gdy przestanę się bać i mieć za gorszego rozwinę się i więcej pozytywnych rzeczy pojawi się w moim życiu. Zniknie napięcie i pojawi się działanie.
Awatar użytkownika
megi
Przyjaciel Forum
Posty: 793
Rejestracja: 13 lut 2014, o 03:43

23 lip 2014, o 13:16

Skoro terapeuta jest dobry, do nie rezygnuj z terapii.
Wiem, kasa...ale uwierz mi, każde pieniądze są warte tego, byś się lepiej czuł i odbudował swoją samoocenę, wiarę we własne siły, byś zrozumiał, że to Ty jesteś panem swojego życia, a nie osoba, której będziesz się bał.
A rozmawiać możesz zacząć tu ;)
Facet kocha tylko czynami nie słowami.
Powiedzieć kocham może zawsze żeby osiągnąć jakiś cel.

Nigdy nie kłam komuś,kto ci ufa. Nigdy nie ufaj komuś, kto cię okłamał
W związku ten jest górą, komu mniej zależy - Doda
Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

23 lip 2014, o 15:44

Możliwości mam, ale widzę, że trudno wyrwać mi się z tego myślenia lękowego. Według mnie wygląda to tak, jakbym był muchą nie mogącą odlepić się od lepa na muchy.

Powinienem w jakiś sposób myślenie o rodzicach, stosunku do nich, bycia z kimś takim. Może po prostu powinienem brać ich za wrogów i unikać ich towarzystwa, a cenić i przebywać z ludźmi, z którymi jest mi dobrze i mają na mnie korzystny wpływ.

Może mam prawo być nieposłuszny wobec takiej dyktatury? Może mam prawo ich nie lubić i nie przywiązywać się do nich? Nie uzależniać się od nich.

Może mam prawo być innym i podążać inną drogą, bo z nimi nigdzie nie dojdę? Może nie powinienem się nimi martwić, bo są jak potwory w grach, które trzeba przejść by wejść na wyższy level i ukończyć grę.

Nawet w momentach gdy chciałem się zwierzyć, powiedzieć coś od siebie, pokazać na czym mi zależy, to oni mnie olewali i deptali z błotem. Później bałem się otwierać, bo wtedy czekało mnie tylko jedno - zbesztanie i upokorzenie, bo może być tylko jak oni chcą i muszą pokazać, że oni rządzą i mają jedyną słuszną władzę, moje interesy się nie liczą, ważne by oni mieli porządek.

Nie da się otworzyć na takiego człowieka, który chce Cię wykończyć i musisz się bać każdej jego reakcji i właśnie dlatego go unikasz. Unikałem rodziców, bo tylko nacisków moglem się z ich strony spodziewać, wszystko na siłę ode mnie chcieli. Bałem się o coś zapytać, w czymś poradzić, w ogóle bałem się z nimi rozmawiać, otwierać ust. Czułem się z nimi źle. Boję się żyć z takimi ludźmi i ich spotykać. Na takich ludzi nie poradzę, zbyt bezbronny się czuję, a może istnieje dobre podejście niwelujące ich szkodliwe działanie na moją psychikę.
Awatar użytkownika
megi
Przyjaciel Forum
Posty: 793
Rejestracja: 13 lut 2014, o 03:43

23 lip 2014, o 18:05

Może po prostu powinienem brać ich za wrogów i unikać ich towarzystwa, a cenić i przebywać z ludźmi, z którymi jest mi dobrze i mają na mnie korzystny wpływ.

Może mam prawo być nieposłuszny wobec takiej dyktatury? Może mam prawo ich nie lubić i nie przywiązywać się do nich? Nie uzależniać się od nich.
Zamień "może" na "muszę"
Rodzice są rodzicami i nie zmienisz tego. Twoi są toksyczni.
Masz już swoje lata, powinieneś już żyć własnym życiem, decydować o sobie, dokonywać własnych wyborów, popełniać własne błędy i uczyć się na nich.
Tańczysz jak oni zagrają a to wpływa na Ciebie destrukcyjnie.
Bądź egoistą. Zadbaj o siebie, o własne ja.

Może mam prawo być innym i podążać inną drogą, bo z nimi nigdzie nie dojdę? Może nie powinienem się nimi martwić, bo są jak potwory w grach, które trzeba przejść by wejść na wyższy level i ukończyć grę.
Jeśli znalazłeś swoją drogę, to nią idź z uśmiechem, bo ona JEST TWOJA. Tego nikt Ci nie odbierze.

Mieszkasz z rodzicami?
Może warto zacząć od wyprowadzki i życia na własny rachunek?
Być samodzielnym w pełnym tego słowa znaczeniu.
Facet kocha tylko czynami nie słowami.
Powiedzieć kocham może zawsze żeby osiągnąć jakiś cel.

Nigdy nie kłam komuś,kto ci ufa. Nigdy nie ufaj komuś, kto cię okłamał
W związku ten jest górą, komu mniej zależy - Doda
Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

29 lip 2014, o 19:24

Widzę, że psychoterapia była wygodnym rozwiązaniem. Rozmawiałem ostatnio z osobą zajmującą się resocjalizacją i dowiedziałem się, że w pewnych sprawach potrzebna jest pomoc z zewnątrz, by nas poprowadzono, bo wtedy sami nie płaczemy się pomiędzy negatywnymi myślami, między którymi można utknąć i umysł utonie w nich, zamiast z nich wypłynąć.

Przemyślałem parę rzeczy po ostatnich doświadczeniach.

Zadałem sobie pytanie: po co boję się rozmowy z rodzicami?

Pytaniami chcę oswoić się z lękiem i obalić go. Jeśli pojawią się racjonalne dowody na to, że lęk nie ma sensu istnieć i to głupota, umysł się ocknie się i przestanie bać.

doszło do tego, że zacząłem rozmawiać z młodszym sobą, z okresu kiedy najbardziej dręczyli mnie rodzice, i w którym podejrzewam, że pojawiły się lęki. Rozmawiając z sobą wyszło na to, że boję się tego momentu, gdy ojciec stoi nade mną , wrzeszczy i grozi mi. Tak siedząc dzieciak myśli, że nie może wiele zrobić i boi się cokolwiek zrobić, bo jest źle, a może być jeszcze gorzej. Ojciec nie wypuści go z domu, ani nie da mu nic powiedzieć, będzie go tylko zakrzykiwał własnymi doktrynami i zmuszał do robienia co mu się podoba. Dziecko nie widzi wyjścia i boi się coś zrobić.

Boję się znaleźć w takiej sytuacji, bo nie wiem co robić.

po co boję się rozmawiać z rodzicami? ... bo po wielu doświadczeniach wiem, że mogę się tylko spodziewać agresji z ich strony, rozmowa z nimi do niczego nie doprowadzi, nie będzie rozmowy. Ogólnie kontakt z nimi to droga przez piekło.

Zastanawiam się co doradzić temu dziecku.... wspieram go i mówię, że sobie świetnie z tym poradzi i wyjdzie z lęku. Co mogę jeszcze zrobić?

W momencie gdy nad dzieckiem, ktoś dwa razy większy i silniejszy ubliża mu i dręczy, ono czuje się gorsze, bo może mniej niż dręczyciel. Jak on ma wygrać swoje życie, przestać być kimś gorszym i przestać się bać. Co może zrobić? na co zwrócić uwagę? jak spojrzeć na to?

Edit 01/08/14

Gdy chodziłem do psychiatry pracowałem z nim nad moim problemem z ojcem i tu psychiatra miał rację, w tym mam problem. Jakoś te metody nie pomogły mi do końca. Chcę dalej spróbować na własną rękę.

Korzystam z metody "the work" i jakoś teraz mi nie idzie.

Lęk przed ojcem to mój problem. Czy na tym forum ktoś komuś pomógł przestać się bać kogoś? Czy da się to zrobić jakimiś dostępnymi metodami?

Całe życie unikałem ojca, bałem się z nim przebywać w domu sam na sam. Lęk trochę mi pomógł unikać go i problem z nim, tyle ,że teraz boję, że on może się wszędzie pojawić i nie będę się czuł dobrze, gdy go spotkam. Boję się widywać i ogólnie mieć kontaktu z ojcem. Ktoś na tym forum może mi coś poradzić?
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

1 sie 2014, o 14:11

Gdy chodziłem do psychiatry pracowałem z nim nad moim problemem z ojcem i tu psychiatra miał rację, w tym mam problem. Jakoś te metody nie pomogły mi do końca. Chcę dalej spróbować na własną rękę.

Korzystam z metody "the work" i jakoś teraz mi nie idzie.

Lęk przed ojcem to mój problem. Czy na tym forum ktoś komuś pomógł przestać się bać kogoś? Czy da się to zrobić jakimiś dostępnymi metodami?

Całe życie unikałem ojca, bałem się z nim przebywać w domu sam na sam. Lęk trochę mi pomógł unikać go i problem z nim, tyle ,że teraz boję, że on może się wszędzie pojawić i nie będę się czuł dobrze, gdy go spotkam. Boję się widywać i ogólnie mieć kontaktu z ojcem. Ktoś na tym forum może mi coś poradzić?
ODPOWIEDZ