DDA/DDD w Związku

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Monika
Administrator
Posty: 939
Rejestracja: 2 sty 2013, o 23:52

29 sie 2013, o 12:19

Wiemy, że osoby pochodzące z rodzin alkoholowych/rodzin dysfunkcyjnych mają dość mocno skrzywiony obraz życia, rodziny, związków. Pozwolę sobie zacytować kattebush :
kattebush pisze:Cechy charakterystyczne dzieci DDD.

1 - DDD nie wie co jest normalne, musi zgadywać. W jego domu nic nie działo się zwyczajnie, świat nieustannie chwiał się w posadach.

2 - Trudno mu przeprowadzić swe zamiary od początku do końca. Zapala się do pomysłu, ale nie wie jak dość do celu.

3 - Kłamie choć może mówić prawdę. W dzieciństwie nie wiedział, za co będzie ukarany lub nagrodzony, kłamie więc, "na wszelki wypadek".

4 - Ocenia siebie bezlitośnie, ma poczucie małej wartości lub kompletnej bezwartościowości. Nie wierzy, że można go cenić za jego własne cechy, sam ich nie rozpoznaje i nie potrafi się na nich oprzeć.

5 - Trudno mu bawić się i przezywać radość, przeszkadza mu w tym stale napięcie. Równocześnie może ciągle się uśmiechać i powtarzać: "wszystko w porządku".

6 - Traktuje siebie strasznie poważnie. Większość problemów uważa za tak wielkie, że przerastają miarę człowieka.

7 - Trudno mu nawiązać i intymne stosunki. Litość myli z miłością, przeważnie kocha tych którzy potrzebują pomocy. Ktoś, kto sobie dobrze radzi, a okazuje miłość DDD, jest posądzony o nieczysty interes.

8 - Boi się odrzucenia, ale sam odrzuca. Woli "uprzedzić" odrzucenie, wiedząc, że i tak to nastąpi, bo nie wierzy, że może być kochany.

9 - Przesadnie reaguje na zmiany, nad którymi nie ma kontroli. Wszystko co nowe jest niebezpieczne: ludzie, sytuacje, zachowania. Kolejny raz usuwa mu się grunt spod nóg.

10 - Czuje się inny. Ma poczucie ze nikt nie przezywa takich problemów jak on.

11 - Stale potrzebuje uznania i afirmacji. Robi mnóstwo, żeby je otrzymać, ale i tak w nie nie wierzy. Stara się zapracować na następne, które znów podważa.

12 - Albo jest nadmiernie odpowiedzialny, albo nadmiernie nieodpowiedzialny. Bardzo mu trudno wymierzyć granice tego, co zależy od niego, a co już nie.

13 - Jest lojalny do ostateczności nawet w obliczu dowodów na nielojalność wobec innych osób. Nie wie, kiedy jest wykorzystywany, a kiedy nie.

14 - Domaga się natychmiastowego zaspokojenia zachcianek. Boi się, że jeżeli nie dostanie tego czegoś od razu, to może już nigdy nie dostać.

15 - Automatycznie poddaje się sytuacji, zamiast rozważyć inne możliwości.

16 - Szuka napięć i kryzysów, a potem skarży się na nie. Stan napięcia jest znany, znany jest też brak satysfakcji.

17 - Unika konfliktów lub je zaostrza. Rzadko rozwiązuje.

18 - Boi się niepowodzeń, ale sabotuje własne sukcesy. Stawia sobie tak wysokie wymagania, że nie może im sprostać. Swój sukces mierzy wartością cudzych pochwal, sam nie umie się cieszyć

19 - Boi się krytyki, każdą odbiera jako osobisty atak i zagrożenie, ale sam krytykuje i osadza.

20 -Żyje w izolacji od ludzi, nawet gdy jest pozornie wśród nich. Czuje strach przed ludźmi, samotność, brak poczucia przynależności. Boi się zwłaszcza władzy i zwierzchników.

21 - Czuje się winny, ilekroć staje lub chciałby stanąć w obronie własnych praw. Łatwiej mu troszczyć się o innych niż o siebie. Pozwala mu nie dostrzegać własnych realnych wad i unikać odpowiedzialności wobec siebie.

22 - W chwilach, gdy wszystko układa się dobrze, ogarnia go dezorientacja i "nuda", czeka aż coś się stanie. Porządni, spokojni, czuli partnerzy są nieciekawi i porzucani.

23 - Reaguje głównie na to, co robią inni, zatracając własne JA.

24 - Uzależnia się od alkoholu albo od uzależnionych partnerów albo jedno i drugie. W ten sposób kontynuuje ten sam rodzaj wzajemnej zależności, jaki łączył go z rodzicami lub kimś innym w rodzinie.
Często błędy, które DDA/DDD popełniają tworząc związki są wręcz "podręcznikowe". Ale myślę, że świadomym tego, że to zachowanie jest wynikiem syndromu - można by nad tym popracować.

Również osoby świadomie wchodzący w związek z DDA/DDD muszą wiedzieć, że pewne zachowania nie wynikają nijako z charakteru, tylko są efektem wychowania w takiej właśnie rodzinie.

Do czego zmierzam...

Pomyślałam, że może wspólnymi siłami udało by nam się stworzyć taki "regulamin" związków z DDA/DDD. Wymienić z jednej strony błędy, które są najczęściej popełniane, jak i wskazówki dla partnerów dotyczące odpowiedniego zachowania/postępowania z DDA/DDD.
info.forumpsychologiczne@gmail.com

facebook.com/forumpsychologiczne/
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

29 sie 2013, o 13:40

1)

Myślę, że jest jedna rada, na którą nie każdy może wpaść. Tyle się mówi o zaniżonej ocenie DDD oraz ich lęku przed odrzuceniem z powodu ich wad. Pierwsze, co przychodzi wtedy do głowy to "komplementować, doceniać, akcentować zalety" itp. To oczywiście prawda, ale uważam, że wobec takiej osoby należy być przede wszystkim bezwzględnie uczciwym. Jeśli przesadzimy w wymyślaniu komplementów z kosmosu, DDD od razu zwietrzy podstęp i stracimy jego zaufanie. Poza tym widząc fałsz jednego komplementu uzna, że wszystkie inne też były fałszywe i jeszcze bardziej pogrąży się w kompleksie niższości.

Ważne jest to, aby uczciwie i otwarcie mówić o tym, co DDD robi nie tak, ale jednocześnie akcentować, że wady tkwią w wykonaniu, w działaniu, w produkcje, a nie samej osobie.
Jest różnica pomiędzy "wiem, że się spieszyłaś i akurat to danie wyszło ci niezbyt smaczne" a "jesteś fatalną kucharką".
Warto też podkreślać fakt, że drobne niepowodzenia nie mają wpływu na nasze uczucia do DDD. "Jesteś piękną kobietą, ale teraz w czasie choroby wyglądasz fatalnie, a i tak bardzo mocno cię kocham" na pewno będzie lepiej odebrane i wzbudzi lepsze uczucia niż ewidentne kłamstwo "Nawet ze spuchniętymi oczami i czerwonym nosem wyglądasz cudownie".

Taka praktyka po pierwsze pomoże DDD nabrać zaufania do samego siebie i do tego, że jest rzetelnie, uczciwie oceniane a po drugie pomoże mu zrozumieć, że każdy popełnia błędy i nieprawidłowe wykonanie jakiegoś zadania jeszcze nie oznacza, że sam wykonawca jest do niczego.

2)

DDD ma także problemy z przedstawianiem swojego zdania oraz bronieniem swoich praw. Po pierwsze nie wie, co jest normalne i łatwo je przekonać, że jego wymagania są nierealistyczne, zawyżone. Po drugie boi się opuszczenia i jest w stanie wiele poświęcić, by nie zostać porzuconym.
Ludzie, którzy nigdy nie doświadczyli relacji z kimś takim i zawsze obracali się wśród pewnych siebie, zdrowych osób są przekonani, że w dyskusji każdy wypowiada swoje zdanie i przedstawia swoje potrzeby. Można zaproponować wszystko, a jeśli partnerowi się to nie spodoba, on po prostu o tym powie i nie zgodzi się na zaproponowane rozwiązanie.

DDD jednak prawdopodobnie swoje niezadowolenie czy swój lęk przemilczy. Będzie udawać, że pomysł mu się bardzo podoba. Prosząc o coś czy proponując jakąś aktywność bierzmy pod uwagę, że być może nasz "dysfunkcyjny" partner się na to tak naprawdę w głębi serca nie godzi, ale boi się o tym poinformować.
Dobrze byłoby namawiać DDD na to, aby bez lęku przestawiało swoje stanowisko - na początku można przećwiczyć to na mało istotnych konfliktach, np. "jaki film dzisiaj obejrzymy". Jeśli DDD wreszcie odważy się przedstawić swoje zdanie doceńmy to i potraktujmy poważnie, nie krytykujmy partnera i nie forsujmy swojego stanowiska.
Ostatnio zmieniony 29 sie 2013, o 13:48 przez Fioletowa25, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Monika
Administrator
Posty: 939
Rejestracja: 2 sty 2013, o 23:52

29 sie 2013, o 13:41

Dokładnie o to mi chodziło :) Mam nadzieję, że pojawi się w tym wątku więcej tego typu pomysłów
info.forumpsychologiczne@gmail.com

facebook.com/forumpsychologiczne/
Awatar użytkownika
Musia
Szkodnik
Posty: 294
Rejestracja: 4 lip 2013, o 19:14
Lokalizacja: ok. Wrocławia

29 sie 2013, o 15:13

iness17
Posty: 13
Rejestracja: 27 sie 2013, o 19:50

11 wrz 2013, o 21:26

Ja się wychowałam w takiej rodzinie. część z tych cech mnie dotyczy, jednak nie wszystkie. mogę dorzuć jakąś wskazówkę. Jak macie jakieś konkretne problemy, może coś doradzę ( nie obiecuję, jednak czasem może lepiej zrozumiem waszego partnera/kę? )
1. Nigdy nie wiem, co jest normalne, a co nie. Potrzebuję dużo cierpliwości i często trzeba mi wytłumaczyć, że robię coś źle. Nawet po raz setny, bo każda sytuacja jest inna, a niełatwo się nauczyć zachowywać zgodnie z oczekiwaniami drugiej strony, nawet jeśli się stara i to bardzo się stara. Dla nas to nie jest takie oczywiste wszystko. Wsparcie i cierpliwość to podstawa. Wiele już zrozumiałam, ale myślę że to dopiero początek. Myślę, że wielu ludzi ma podobnie.
2. Bardzo się boję nowych sytuacji. Jeśli traficie na takiego partnera, to nie odmawiajcie mu pomocy. Nawet ze znalezieniem dziwnego adresu w waszym mieście, z załatwieniem formalności (tego nikt nas nie uczył). Nie oczekujcie, że zawsze będziemy sobie radzić sami, nawet w dla was tak błahych sprawach. Dla mnie umówić wizytę u lekarza, pójść do przychodni i się zarejestrować to ogromny stres. Nie zostawiajcie nas samych w takich sytuacjach. Ja po dłuższym wsparciu jestem czasem gotowa coś spróbować zrobić sama. Ale to i tak ogromy stres. Zawsze i tak sie denerwuję, wypytuję, czego sie mogę spodziewać w takich sytuacjach.
3. Owszem czuję się inna. Wydaje mi się ludzie mnie nie lubią, nie rozumieją... Aby w związku było dobrze drugi partner musi byc bardzo cierpliwy, ale i uczciwy. Nie potępiać. Starać się zrozumieć. Nawet jeśli to trudne. Wiem, że czasami opowiadamy rzeczy, które faktycznie świadczą że jesteśmy inni... Możecie nie znać świata z tej strony co my, podobnie jak my mamy problem z waszym;) Trzeba dużo ciepła zrozumienia miłości cierpliwości. będzie dobrze.
artixz
Posty: 14
Rejestracja: 7 paź 2013, o 15:51

9 paź 2013, o 09:05

Zachowuje się podobnie jak opisała fioletowa i koleżanka na górze. Dzięki temu forum dowiedziałem się, że też jestem dotknięty cieniami przeszłości.. myślałem, że dzięki temu jestem tylko twardy, nieczuły.. a jednak odbiło to się głęboko.

1) Zawsze oczekiwałem od każdego zrozumienia.. I nawet, może się to wydać śmieszne ale czasami nawet podpuszczałem kogoś, zapędzałem słownie w róg, żeby usłyszeć komplement. Chciałbym być doceniony, każdy mój czyn który z pozoru może wydawać się niczym jest dla mnie trudny.. Jestem dobrym człowiekiem, nikogo bym nie skrzywdził ale jednak, że tak powiem moja miłość jest inna, okazuje ją inaczej czasami upierdliwie i dużo wymagam niestety .. :(

2) Po każdym złym czynie moim albo kogoś chcę porozmawiać.. Na spokojnie, nawet chciałbym, żeby ktoś powiedział mi wprost "wiesz co przed chwilą powiedziałeś/zrobiłeś?" i to byłby dla mnie wielki impuls do działania.. Jak darzę kogoś pozytywnym uczuciem (a takich osób nie jest dużo) To wybacze wszystko.. ich dobro jest dla mnie najważniejsze, wyciągnąłbym nawet nóż z pleców od przyjaciela i przytulił go. Ufam osobom które kocham bezgranicznie, tylko czasami boje się, że nie widzą mnie dobrze tylko źle. Ale ufam im na tyle, żeby czuć się w ich towarzystwie sobą.

3) I idealnie to koleżanka ujęłą nade mną co potrzebuje osobiście.. Cierpliwości od partnera i żeby zrozumiał, że nic złego nie chcę zrobić w czynach, słowach itd. Żeby napomniał mnie delikatnie, w cztery oczy, wysłuchał co mi na pierwszy impuls przyjdzie do głowy a potem umiał wybaczyć głupi czyn i przytulić, bo jestem cholernie uczuciowy. Mógłbym przytulać się całą noc a potem z samego rana aż do wieczora...
Awatar użytkownika
Rutlawski
Przyjaciel Forum
Posty: 876
Rejestracja: 20 wrz 2013, o 15:08

9 paź 2013, o 09:32

Pomysl jest dobry, pozwolę sobie sam zabrać głos w kolejnych punktach. Zrobię to na zasadzie swojego doświadczenia, opowiem co czułem, co chciałem czuć, jak sobie z tym radziłem:
4 - Ocenia siebie bezlitośnie, ma poczucie małej wartości lub kompletnej bezwartościowości. Nie wierzy, że można go cenić za jego własne cechy, sam ich nie rozpoznaje i nie potrafi się na nich oprzeć
W moim przypadku nie miałem poczucia bezwartości. Raczej starałem się w sobie tworzyć cechy, za które można by mnie cenić. Cechy, które by coś znaczyły, podobały się mnie, mojemu otoczeniu. A brałem te cechy zewsząd, z serialów, z książek...Były to myśli, zachowania, nawet sposób używania głosu. Z jednej strony mogła to być oczywiście tylko dziecięca zabawa, ale w porównaniu z tym, że byłem DDA, myślę, że była to teżpróba akceptacji siebie za coś, miast, jak powinno być, po prostu.
6 - Traktuje siebie strasznie poważnie. Większość problemów uważa za tak wielkie, że przerastają miarę człowieka.
Traktowałem siebie bardzo poważnie i wymagałem tego od innych. I w sumie to się sprawdzało. Byłem dość spokojny, dojrzały, więc tak mnie traktowano. Odpowiadało mi to. Jednak ta moja poważność, gdyby nie została w porę poskromiona, mogłaby sprawić, że zwykłe, rzeczywiste życie stałoby się dla mnie zbyt nudne, zbyt pospolite.
"Ja? Ktoś taki jak ja musi się zajmować tym i tym?" "JA mam się przejmować wydatkami?"

Oczywiście największy uraz czułem do tych, którzy wcale nie zamierzali uznać tej mojej wyjątkowości. Myślę,że najważniejszy tu jest złoty środek. Nie możemy traktować ludzi DDA jako wyjątkowych, ale i nie możemy im odrywać brutalnie tej oryginalności, która w nich siłą rzeczy jest, w ten sposób tylko odstraszymy ich od siebie.
7 - Trudno mu nawiązać i intymne stosunki. Litość myli z miłością, przeważnie kocha tych którzy potrzebują pomocy. Ktoś, kto sobie dobrze radzi, a okazuje miłość DDD, jest posądzony o nieczysty interes
Bardzo łatwo było mi nawiązać intymne stosunki, ale z perspektywy czasu miały one charakter przysługi. Wiązałem się z kobietą, której w czymś bardzo, bardzo mocno pomogłem. Ona czuła wielką wdzięczność. Nie mówię, że nie umiałem kochać, bo kochałem z całego serca, jednak jednocześnie byłem świadomy, że mam ją w garści. Sam świadomie nie wykorzystywałem tego i nie nadużywałem, nie manipulowałem, ale samo to, że związek nie był na równi, dążyło do jego upadku.

Miałem w zwyczaju użalać się na sobą i wchodzić w rolę ofiary, ponieważ ta "zasługuje wreszcie na miłość"
8 - Boi się odrzucenia, ale sam odrzuca. Woli "uprzedzić" odrzucenie, wiedząc, że i tak to nastąpi, bo nie wierzy, że może być kochany.
Tu przychodzi mi do głowy wyobrażanie sobie sytuacji, w których moja partnerka kończy związek. Za każdym razem od nowa. I przeżywanie tych scen. Na szczęście akurat one nie były u mnie powodem, dla którego relacja się psuła, to były raczej moje prywatne myśli.
"Życie, sposób na zbieranie zdziwień kończy się dość jednak nieszczęśliwie, bowiem śmiercią.
I choć tyle miewa znaczeń, nie słyszałem by skończyło się inaczej".
Awatar użytkownika
Monika
Administrator
Posty: 939
Rejestracja: 2 sty 2013, o 23:52

9 paź 2013, o 11:11

Spotkałam się z opinią (według mnie bardzo prawdziwą), że DDA/DDD stale potrzebują potwierdzania uczuć przez partnera, ciągle chcą być o nich zapewniane oraz, że przesadnie reagują na najmniejszy objaw obojętności z jego strony (nawet jeśli partner nie miał tego na celu); co może prowadzić do dość natarczywego zachowania ze strony DDA/DDD (np."Przez całą godzinę nie odpisałeś mi na sms'a! Na pewno masz mnie 'gdzieś'! Czy Tobie w ogóle na mnie zależy?"). Macie jakiś pomysł jak to "zdrowo" rozgraniczyć?
info.forumpsychologiczne@gmail.com

facebook.com/forumpsychologiczne/
artixz
Posty: 14
Rejestracja: 7 paź 2013, o 15:51

9 paź 2013, o 12:29

Monika, ja jako, że mam to jakieś zaburzenie też tak reagowałem. Nie byłem natarczywy, że nie odpisywała na wiadomości (to jest przykład) ale się filmowałem, byłem nerwowy sfrustrowany. Rozmowa mi pomogła z nią i zaufanie. I zrozumiałem, że jak nie odpisuje to robi coś ważnego. Jednakże innych rzeczy nie mogłem się wyzbyć i nawet jak na dobranocnego smsa odpisała "dobranoc" to byłem przejęty, że nie dodała żadnego miłego słówka. Chore, prawda? A tak naprawde zależało jej masakrycznie.. Kochała mnie bez granic ale ciężko jej było ze mną wytrzymać.
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

9 paź 2013, o 12:39

Monika23 pisze: (np."Przez całą godzinę nie odpisałeś mi na sms'a! Na pewno masz mnie 'gdzieś'! Czy Tobie w ogóle na mnie zależy?"). Macie jakiś pomysł jak to "zdrowo" rozgraniczyć?
Na pewno ważne jest, aby po prostu mniej więcej przedstawić partnerowi swój plan dnia. Niech wie, że między 11 a 16 nie ma co dzwonić, bo będę na spotkaniu, a z kolei koło 20-23 mogę być na piwie z kolegami w lokalu w piwnicy, gdzie nie ma zasięgu.

Myślę, że takie rozwiązanie z początku może spowodować wzrost częstotliwości telefonów i smsów w okresach "dostępności", ale wzrost ten powinien być przejściowy. Gdy DDD będzie wiedzieć, że jego telefon wykonany o odpowiedniej porze zostanie zawsze odebrany, w końcu osłabnie u niego lęk i potrzeba ciągłego upominania się o swoje. Poczuje się pewnie i bezpiecznie.
ODPOWIEDZ