Teraz jest 25 wrz 2017, o 01:17


Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 26 lut 2012, o 20:31 
Junior

Dołączył(a): 30 paź 2011, o 16:45
Posty: 83
Witam,

najczęściej czytam bądź udzielam się na forum poświęconym związkom, bo takowy mi się rozpieprzył - z perspektywy czasu nie dziwię się. Nałożyły się też inne problemy. Nie będę ich tutaj opisywać. Zrobiłam to na drugim forum :) Koniec końców był taki, że znalazłam się na kozetce, bo zaczęłam mieć durne pomysły i myśli. Najpierw wylądowałam u psychiatry i dostałam tabsy. Między czasie powinnam chodzić na terapię, by sobie pogadać. Niestety z NFZ jest tak, że czasem długo się czeka na termin wizyty i będąc już pod koniec leczenia farmakologicznego dopiero zaczęłam chodzić na samą terapię. I właśnie w tym momencie mam pytania, bo pojawiły mi się zastrzeżenia. Nigdy w czymś takim nie uczestniczyłam i samo pojęcie jest mi znane, ale od strony teoretycznej, a nie praktycznej. Wczoraj byłam u znajomych i po alko poruszyłam ten temat, bo być może ja coś źle robię czy mam nieprawidłowe nastawienie lub coś innego. Usłyszałam, że powinnam nieco zmienić swoje zachowanie w trakcie wizyt.
Hmm... podkreślę, że dopiero jest to początek terapii. W piątek pójdę dopiero na 3 wizytę. Opiszę moje zastrzeżenia i proszę napiszcie czy to ja mam złe nastawienie i powinnam nieco wyluzować, czy każda terapia tak wygląda, czy to jest normalne.

#1 Pani zaczęła mi zadawać rutynowe pytania z gotowego formularza i pojawiła się kwestia używek.
- pali pani?
+ nie, rzuciłam
- zażywa pani narkotyki?
+ już nie
- (pani w tym momencie przestała patrzeć się w monitor, zdjęła okulary i usiadła wygodniej) a kiedy pani przestała je zażywać? (powiedziała to tonem głosu karcącego wychowawcy w szkole)
+ parę lat temu ostatni raz zielsko paliłam
- a alkohol? pije pani?
+ tak
- dużo?
+ a co pani rozumie przez dużo? (śmiech)
- to zależy od pani podejścia. Miałam pacjenta, który wypijał litr wódki i w ogóle po nim tego nie było widać. Tylko wzrok miał przymglony.
+ mój były potrafił wypić 1,5 l wódki. Tak wiem, jest to olbrzymia ilość alkoholu, ale facet ma niesamowitą szybką przemianę materii i gdybym go nie znała i nie wiedziała jak funkcjonuje to bym się zmartwiła. (i tu dalej pana opisałam)
- (pani bardzo zaczęła mi się przyglądać) czym według pani jest alkoholizm?
+ w alkoholizmie nie jest istotna ilość a częstotliwość spożywania alkoholu. (i nieco popłynęłam w temacie)
- nie, jest pani w błędzie. Istotne jest jak często się go spożywa

Moment, czy ja tego nie mówiłam? Poza tym, od razu zaszufladkowywała kolesia jako alkoholika (!!!)

#2 Mam bardzo złe relacje z rodziną, czy to bliższą czy dalszą. Nie pasuje do ich schematu. Jestem osobą ambitną, starającą się do czegoś w życiu dojść, a nie tak jak w przypadku większości osób z mej familii - starać się je jedynie przeżyć. Ogólnie to mam bardzo dużą rodzinę, ale niestety ilość nie idzie w parze z jakością. Tak, nie lubię tych ludzi. Tak, nie utrzymuje kontaktu, bo żyjemy w totalnie innych galaktykach.
- czy potrafi pani utrzymać kilkuletnie znajomości?
+ tak, nie mam z tym problemów. Mam przyjaciółkę od 10 roku życia. A najczęściej otaczam się ludźmi, których znam od 3 - 4 lat z naciskiem na 7
- wow, to gratuluje.

Sorry, ale to że nie lubię swojej rodziny, bo jedyne co od nich otrzymałam to chamskie teksty czy chore zagrywki. (przykład - jak obroniłam się to przyszedł znienacka mój wujek do domu. Upił się po czym zaczął mnie z własnego mieszkania wyrzucać) i nie są to dla mnie bliskie osoby to nie znaczy, że takich nie mam. Bardzo powierzchownie wyciągnięte wnioski.

#3 Opowiedziałam o swoim byłym, że nie radzę sobie. Pan mnie rzucił, ale non stop utrzymywał kontakt i robiłam sobie nadzieję. Mówił, że nie będziemy razem, ale chwilę później dostawałam od niego wiadomość. To tak bardzo ogólnikowo, szerzej opisywałam na forum związkowym.
Szybka zmiana tematu: w latach 2006 - 2008 pracowałam w 2 firmach i niestety pozwoliłam sobie wejść i w jednej i drugiej pracy na głowę paru ludziom. Jak zauważyłam na co sobie pozwoliłam kontakt urwałam i temat przepracowałam. Teraz sobie na to nie pozwałam.
Pani natychmiast sytuację z moim byłym podsumowała, że pozwalam sobie nadal wchodzić na głowę. Ok, zgodzę się, że jest tak po rozstaniu, bo to ja chce do niego wrócić. W trakcie związku nie pozwalałam sobie na to. Pani już miała teorię.

#4 jestem DDA. Moi rodzice bardzo dbali o 'rozrywkę' - ojciec jak pił to był agresywny tylko pojawił się drobny problem: on nigdy nie trzeźwiał. W domu miałam 'ciekawie'. Ojca od paru lat nie widzę na oczy. Mama doszła w miarę do siebie. Dużo o współuzależnieniu, alkoholizmie wiem, bo studiowałam m.in. resocjalizację - z totalnego przypadku. Tak wiem, nie jestem terapeutą ani nikim takim, ale studia pomogły mi wiele przepracować. Choć nie było to łatwe. Miałam też możliwość uczestniczenia w terapii dla alkoholików i też zostałam zaproszona na terapię grupową dla DDA, ale po zapoznaniu się z programem to niczego nowego bym się nie dowiedziała. I pani mówię, że w pełni pogodziłam się z całą sytuacją i śmiało mogę powiedzieć, że ten temat jest już za mną, bo zauważyłam wiele zdarzeń, które to przedstawiają. Choćby panów jakich już przyciągam do swojej osoby.
Odniosłam wrażenie, że to co jej mówiłam było już nieistotne. Według pani ja nadal mam problem i koniec kropka. A to, że sama widzę bardzo potężną zmianę, która kosztowała mnie wiele wysiłku to nie istotne.

Mogę jeszcze parę takich przykładów przytoczyć. Ogólnie wyszłam z wrażeniem, że przez większość czasu to udowadniałam jej bezsensowność arcy szybko stawianych teorii. Przez całą wizytę usłyszałam jedno zdanie, które dało mi do myślenia.

I teraz nie wiem, czy może nie powinnam się skupiać na wyjaśnieniom jej nietrafionych tez tylko wysłuchać i nie wgłębiać się, by przejść do innego tematu? Czy każda rozmowa z psychologiem tak wygląda? Wiem, że jestem przeokropnie uparta i jeśli ktoś nie ma racji, a sprawa dotyczy bezpośrednio mojej osoby to staram się sprostować. Może nie powinnam tego robić? Wyszłam stamtąd z odczuciem udowadniania jej braku racji. Chyba nie tak to powinno wyglądać? Jak zatem powinna wyglądać terapia? Może coś źle robię?

PS
nie sądziłam, że taki długi post wyjdzie. Wytrwałym dziękuje :)

_________________
Gdy wabi cię ognik, idź za nim. Być może zabrniesz na manowce, ale nigdy nie będziesz sobie wyrzucać, że może była to Twoja Gwiazda.


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 lut 2012, o 20:41 
Może Twoje odczucie jest prawidłowe? Może nie pozwoliłaś tej pani na jej spojrzenie na Ciebie i Twoją sytuację? Może poszłaś tam z przekonaniem, że i tak wiesz lepiej..... Potrafisz słuchać? Czy tylko lubisz być słuchana? Przepraszam ,nie mam złych intencji wobec Ciebie.


Góra
  
 
PostNapisane: 26 lut 2012, o 20:52 
Junior

Dołączył(a): 30 paź 2011, o 16:45
Posty: 83
"Przepraszam ,nie mam złych intencji wobec Ciebie." - Spoko :)

" Może poszłaś tam z przekonaniem, że i tak wiesz lepiej" - nie, na pewno nie. Poszłam z problemem. I z chęcią popracowania, przemyślenia. Wyszłam z chaosem i jednym zdaniem, które dało mi do myślenia.

"Może nie pozwoliłaś tej pani na jej spojrzenie na Ciebie i Twoją sytuację?" - Hmm... może coś w tym jest.

_________________
Gdy wabi cię ognik, idź za nim. Być może zabrniesz na manowce, ale nigdy nie będziesz sobie wyrzucać, że może była to Twoja Gwiazda.


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 lut 2012, o 21:07 
Junior
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 paź 2011, o 22:35
Posty: 122
Wiesz, zanim trafiłam do mojej terapeutki to zmieniałam psychologa 2 razy... Byłam wtedy bardzo kiepskiej formie i powiedziałam, że jestem w stanie zaczynać opowiadanie o sobie tylko trzy razy, bo to za dużo mnie kosztuje...
Na szczęście było do trzech razy sztuka:)
Zaczynałam od poszukiwań w prywatnych gabinetach, bo przecież po NFZcie jakości się nie można spodziewać:) Nawet nie będę opisywać jak bardzo beznadziejne były dwie pierwsze wizyty, bo za dużo słów, żałuję tylko zmarnowanych pieniędzy. Za trzecim razem wpadł mi adres publicznej poradni zdr. psych. Od około dwóch lat mam swojego psychologa właśnie stamtąd. Bardzo go sobie chwalę, ale nie obywa się bez 'zgrzytów' :)
Moja rada jako bardziej doświadczonej 'terapijnie': to działa jak z każdym człowiekiem, musi być chemia i musicie się dopasować. Jeśli masz duże wątpliwości to może zapisz się do np. 2 innych psych. (NFZ będzie Cię ścigał za dwie pojedyncze wizyty u tego samego specjalisty :) ) i spróbuj znaleźć kogoś kto będzie Ci odpowiadał. Po tych dwóch latach mogę powiedzieć, że to jaka jestem zawdzięczam między innymi mojej terapeutce i wiem, że jej 'nauki' będę wspominać do końca życia, warto więc się dopasować. To tak jak w związku :)
Co do przebiegu wizyty, to moja też mi zadawała takie pytania: pali pani, pije pani. To jest chyba taki wstępny wywiad. Może opinia tej Twojej zmieni się, gdy poznacie się bliżej, o ile dasz jej się poznać:)
Próbuj:)


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 lut 2012, o 23:57 
Napisałaś, że wyszłaś z chaosem z tej wizyty. Mnie to nie dziwi, ponieważ poruszyłaś wiele problemów. Nie było skoncentrowania się na jednym, najbardziej dla ciebie istotnym. Taki misz masz. Czy sprecyzowałaś swój problem, którym chciałabyś się zająć czy to Pani psycholog ma go wydobyć? Nie chodzi o to, by się u psychologa wygadać ale o to, by zacząć pracę nad sobą.


Góra
  
 
PostNapisane: 27 lut 2012, o 09:15 
Junior

Dołączył(a): 30 paź 2011, o 16:45
Posty: 83
Powiedziałam wprost z czym sobie nie radzę. Na samym wstępie spotkania. Mój główny problem dla którego do niej przyszłam zajął może 1/5 całego spotkania. Zdaje sobie sprawę, że sytuacja A - problematyczna, może mieć rozwiązanie poprzez przeanalizowanie zdarzenia C, D, E czy H, ale przez większą część spotkania udowadniałam błędnie bardzo szybko stawiane teorie. Nawet w trakcie rutynowych pytań pt. używki, pani starała się zakwalifikować mojego byłego jako alkoholika. Teraz tak pomyślałam o swoim obrazie jaki się wykreował w trakcie tych teorii: jestem samotnikiem nie potrafiącym nawiązać długoterminowej przyjaźni wiążącą się z alkoholikami ponieważ standardem jest powielanie rodzinnych schematów, jestem niepewna siebie i żyję ciągle pod czyimś pantoflem, a tak poza to psychicznie nadal jestem w swym nieszczęśliwym dzieciństwie. Kur... to zupełnie nie jestem ja. Znajomy mi powiedział, bym starała się nie wyjaśniać i nie wchodzić w polemikę, bo się zatrzymamy na jednych stwierdzeniach i w sumie to będziemy czas tracić. Tylko jeśli słyszę irracjonalne teorie na swój temat to staje okoniem i bronię swego. Nie wiem, może to ja w ten sposób odbierałam, może powinnam przemilczeć i wybierać wybiórczo to co mi odpowiada - tylko wtedy jaki jest sens samej terapii. Sama nie wiem co mam o tym myśleć dlatego stworzyłam ten wątek, by zobaczyć czy to co ja miałam przez godzinę spotkania jest normalne, a ja po prostu się czepiam. Czy może jestem niereformowalna i powinnam przystopować. A może biorę wszystko zbyt mocno do siebie bądź zbyt dosłownie. Nie wiem... W sumie to do piątku już neiwiele zostało.

_________________
Gdy wabi cię ognik, idź za nim. Być może zabrniesz na manowce, ale nigdy nie będziesz sobie wyrzucać, że może była to Twoja Gwiazda.


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 lut 2012, o 13:22 
Dlaczego tak bardzo irytuje Cię czyjaś ocena i opinia na Twój temat? Jeśli Pani się myli, to powinnaś zachować spokój i jeśli stwierdzisz że jej pomoc to żadna pomoc, zawsze możesz się wycofać.


Góra
  
 
PostNapisane: 27 lut 2012, o 14:00 
Junior

Dołączył(a): 30 paź 2011, o 16:45
Posty: 83
Irytuje mnie ocena jeśli jest wyssana z palca. Wydaje mi się, że każdego by irytowało jakby słyszał nieprawdę na swój temat. Pal licho jeśli są to osoby w stosunku do których jestem obojętna. Ale ja tam przychodzę, by coś poprawić w sobie. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że po piątkowej wizycie zmienię psychologa.

Podsumowując dziękuje za wszelkie komentarze :)

_________________
Gdy wabi cię ognik, idź za nim. Być może zabrniesz na manowce, ale nigdy nie będziesz sobie wyrzucać, że może była to Twoja Gwiazda.


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 kwi 2012, o 14:45 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 paź 2011, o 16:39
Posty: 17
Paputek napisał(a):
Dlaczego tak bardzo irytuje Cię czyjaś ocena i opinia na Twój temat? Jeśli Pani się myli, to powinnaś zachować spokój i jeśli stwierdzisz że jej pomoc to żadna pomoc, zawsze możesz się wycofać.

Terapeuta czy psycholog prowadzacy sesje, nie ma prawa oceniac i krytykowac i to jest podstawa.
Nie dziwie sie,ze osoba uczestniczaca w tych spotkaniach zle sie czuje

_________________
Łzy nie są oznaką naszej słabości, ale dowodem na to, że nasze serce nie wyschło i nie stało się pustynią...


Góra
Offline Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO