Teraz jest 21 lis 2017, o 12:19


Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 25 lut 2017, o 20:24 

Dołączył(a): 25 lut 2017, o 19:30
Posty: 1
Na początku wszystkich serdecznie witam :)
Poszukuję książek (ew. artykułów), które rozjaśniłyby możliwe zachowania ludzkie w takiej oto sytuacji:
Jest sobie wyspa, na której żyje jakieś plemię. Społeczeństwo wyspy stanowi enklawę: jest spójne kulturowo i odrębne od "reszty świata". Ma swoją religię, swoją historię oraz tradycję, można powiedzieć, że cały świat jej mieszkańców ogranicza linia brzegowa wyspy. W pewnym momencie mieszkańcy dowiadują się, że ich wyspa w wyniku trzęsienia ziemi (czy jakiejkolwiek innej klęski żywiołowej) ma przestać istnieć i dla jej mieszkańców również nie ma ratunku (załóżmy, że jest zima i sztormy nie pozwalają uciec z wyspy, a katastrofa ma się wydarzyć lada dzień). Każdy jest świadom tego, że nadchodzi nieodwołalny koniec, jest to tak pewne, jak powiedzmy komunikat wszystkich organizacji rządowych, że jutro o 20:00 wybuchnie słońce. Mieszkańcy wyspy mają więc swój ostatni dzień, a potem czeka ich śmierć. Ludzie przygotowują się do tego psychicznie: modlą się, żegnają, godzą ze światem, albo odwrotnie - czynią zło w geście buntu wobec własnej bezsilności.
Okazuje się jednak, że "koniec świata" zostaje "odwołany". Zdarza się powiedzmy jakiś cud, czy po prostu przypuszczenia, wbrew wszelkim zapowiedziom, okazują się fałszywe i wyspa zostaje ocalona.
Interesuje mnie właśnie ten moment: jak po takim stresie zachowałby się człowiek? W obliczu śmierci podobno godzimy się z nią, rozumiemy ją najlepiej, zaczynamy żałować złych uczynków, które popełniliśmy za życia, dokonujemy swoistego rachunku sumienia. Jest to prawdopodobnie najbardziej traumatyczne przeżycie z jakim pójdzie nam się zmierzyć w życiu. I w tym momencie dokonuje się cud. To tak, jakby człowiek na którego podpisano już wyrok śmierci, który ma już pętlę na szyj, czy siedzi na krześle elektrycznym, dowiedział się nagle, że ma dalej żyć.
Zastanawiam się nad psychoanalizą człowieka, który by czegoś takiego doświadczył. Jak by się zachował, czy byłby radosny, czy popadłby w stan jakiejś apatii. Czy potrafiłby dalej żyć, pracować, rozmawiać z ludźmi, w ogóle funkcjonować w społeczeństwie?
Każdy zachowałby się zapewne inaczej. Ten, który nie był zadowolony ze swojego życia, uznałby może, że śmierć byłaby dla niego sprawiedliwa, że nie zasługuje, aby dalej żyć i nie potrafiłby sobie z tym poradzić.
Zastanawiam się nad reakcją pojedynczego człowieka, jak i całego społeczeństwa. Zjawisko takie byłoby być może porównywalne z światową. Myślicie, że nastąpiła by rewolucja myśli, światopoglądu? Czy taki uraz odbiłby się wśród społeczeństwa wzrostem skłonności samobójczych i depresji, czy wręcz przeciwnie: "cud umocniłby wiarę ludzką"?

Wspomnę jeszcze, że nie jestem studentem psychologii i nie jestem obeznany ze specjalistycznym językiem, więc prosiłbym o jakieś w miarę przystępne (choć naukowe) opracowania tematu, jeśli takowe w ogóle istnieją. Chętnie przyjrzę się sytuacjom analogicznym oraz wysłucham Waszych komentarzy.

Pozdrawiam


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 lut 2017, o 09:30 
Stały bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 lut 2017, o 00:05
Posty: 314
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 3
paw13 napisał(a):
Na początku wszystkich serdecznie witam :)

Witaj !
paw13 napisał(a):
Poszukuję książek (ew. artykułów), które rozjaśniłyby możliwe zachowania ludzkie w takiej oto sytuacji:
Jest sobie wyspa, na której żyje jakieś plemię. Społeczeństwo wyspy stanowi enklawę: jest spójne kulturowo i odrębne od "reszty świata". Ma swoją religię, swoją historię oraz tradycję, można powiedzieć, że cały świat jej mieszkańców ogranicza linia brzegowa wyspy. W pewnym momencie mieszkańcy dowiadują się, że ich wyspa w wyniku trzęsienia ziemi (czy jakiejkolwiek innej klęski żywiołowej) ma przestać istnieć i dla jej mieszkańców również nie ma ratunku (załóżmy, że jest zima i sztormy nie pozwalają uciec z wyspy, a katastrofa ma się wydarzyć lada dzień). Każdy jest świadom tego, że nadchodzi nieodwołalny koniec, jest to tak pewne, jak powiedzmy komunikat wszystkich organizacji rządowych, że jutro o 20:00 wybuchnie słońce. Mieszkańcy wyspy mają więc swój ostatni dzień, a potem czeka ich śmierć. Ludzie przygotowują się do tego psychicznie: modlą się, żegnają, godzą ze światem, albo odwrotnie - czynią zło w geście buntu wobec własnej bezsilności.
Okazuje się jednak, że "koniec świata" zostaje "odwołany". Zdarza się powiedzmy jakiś cud, czy po prostu przypuszczenia, wbrew wszelkim zapowiedziom, okazują się fałszywe i wyspa zostaje ocalona.

Nie trzeba było tworzyć aż tak brutalnej scenki , żeby Tobie odpowiedzieć na pytanie! Oni dowiadują się , że lada dzień , w przeciągu kilku godzin znikną z powieszchni ziemi , a wyobraź Sobie ludzi, którzy dowiadują się , że chorują na nieuleczalną chorobę i zostało im tydzień, miesiąc , rok życia i każdego dnia muszą przechodzić to samo, co przejdą ludzie w Twoim opisie.. Każdy z nas zachowa się inaczej. Podobnie jest też w Twoim przykładzie !
Ale najbardziej wartościowym doświadczeniem , jakim możesz doznać, nawiazującym do tego problemu , o którym piszesz-konfrontacja z nieuniknionym faktem, jakim jest śmierć - na przykład podjęcie pracy z ludźmi nieuleczalnie chorymi, paliatywnie chorymi. Ale też chociażby wolontariat w hospicjum, czego żadna ksiązka Cię tego nie nauczy , co przekażą Ci podopieczni takich ośrodków.


Ale kto szuka, ten znajdzie. Więc zagłębiaj się w lektury. Nie podam teraz Tobie pozycji żadnej, bo to moja wada, że nie zapamiętuję autorów ani tytułów książek, ale Ich treść . Z pewnością taką moją wybitnie ulubioną jest książka Terakowskiej "Poczwarka "!



paw13 napisał(a):
Zastanawiam się nad reakcją pojedynczego człowieka, jak i całego społeczeństwa.

A proszę , powiedz mi, jaka byłaby Twoja reakcja ? Co w danym momencie byś czuł ? Z pewnością w obliczu ze zmaganiem się z cierpieniem tęskniłbyś za śmiercią , a będąc szczęśliwym młodym człowiekiem chciałbyś tego uniknąć . Niewążne to może tak bardzo, kiedy umrzemy w jakich okolicznościach, ale jak wykorzystaliśmy dotychczasowe życie, każdą chwilę w naszym życiu!

_________________
Kamil

Marzenia są ważniejsze niż wiedza. - Albert Einstein


Góra
Offline Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO