Psychologia alternatywna

mantra
Posty: 32
Rejestracja: 11 paź 2013, o 22:33

20 paź 2013, o 14:54

Jaka zatem byłaby różnica pomiędzy psychologia alternatywną a psychologią popularną?
Awatar użytkownika
Daria
Administrator
Posty: 752
Rejestracja: 21 maja 2011, o 21:52
Kontakt:

20 paź 2013, o 19:30

Osobiście rozróżniam te kwestie w ten sposób, że psychologię popularną uważam za pewną formę publikacji, doniesień medialnych, artykułów itp., które nie są oparte o naukowe źródła (publikacje naukowe, artykuły, prace badawcze, potwierdzone teorie naukowe itp.). Jak jednak określić artykuł napisany na podstawie w/w źródeł w sposób prosty, łatwy, przystępny i wdzięczny? Też będzie to pop-psychologia?

Rodzi się we mnie kolejne pytanie...psychologia jest nauką, która nie znajduje się w sztywnych ramach jak chociażby matematyka czy fizyka. Gdzie jest wobec tego granica pomiędzy rozwijaniem nowych gałęzi, odkrywaniem nowych obszarów, a szarlatanerią i bajkami?

To taki...temat rzeka. Co Wy na to?
Awatar użytkownika
kacper
.
Posty: 1104
Rejestracja: 9 paź 2011, o 23:12

20 paź 2013, o 20:46

No fakt, bardzo zasadne pytanie, pytania.

Dla mnie, psychologia popularna, to nie psychologia jako nauka, a sposób podania. Łatwy, lekki i przyjemny. A przede wszystkim zrozumiały, przyjazny dla odbiorcy, laika. I co najważniejsze, nie dotyczy to terapii, a tylko poradnictwa i szeroko pojętej edukacji psychologicznej, ale zawsze opartej na nauce, jej głównym nurcie.

Jak odkrywać? Badać, poszukiwać... Nie stosować!

Oczywiście poszukiwanie w praktyce wiąże się ze stosowaniem, ale można stosować "eksperymentalnie", uważnie, kolegialnie, przez psychologów z ogromną wiedzą i doświadczeniem, którzy wiedzą, co robią i panują nad tym.

Jeżeli zaczyna coś stosować "student" i robi to jako swoją "autorską" metodę (już metodę), to jest to nadużycie.
Ostatnio zmieniony 20 paź 2013, o 21:17 przez kacper, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Daria
Administrator
Posty: 752
Rejestracja: 21 maja 2011, o 21:52
Kontakt:

20 paź 2013, o 21:15

A kto to kontroluje i definiuje? Zgadzam się z Tobą i to kolejne pytanie, które mi przyszło do głowy.
Kto decyduje, co jest nadużyciem, a co nie? Kto ocenia, co mieści się w ramach nauki, co jest epokowym odkryciem, a co szarlatanerią?
Awatar użytkownika
kacper
.
Posty: 1104
Rejestracja: 9 paź 2011, o 23:12

20 paź 2013, o 21:30

U nas nikt. Uczelnie są odtwórcze, środowisko gania za groszem, kosztem profesjonalizmu (uogólnienie, wiem, ale ten ogół tworzy wizerunek i wyznacza trendy), a izba zatrzymała się na etapie lat 70/80 i zajmuje sie sobą, a właściwie blokowaniem w obronie pozycji. Swojej i członków "emerytów". ;)
Amen.
Rynek wszystko uzdrowi, ureguluje... A dzięki np. takim dyskusjom jak ta i inne na naszym forum, ludzie-klienci nie będą "kupować" psychologi alternatywnej i innych opisanych tu kwiatków.
A propos, wiecie, że nasze forum jest drugie/trzecie w wyszukiwarce? :)
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

20 paź 2013, o 21:38

kacper pisze:A propos, wiecie, że nasze forum jest drugie/trzecie w wyszukiwarce? :)
Na frazę forum psychologiczne wyskakuje mi na drugim miejscu :)
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
Awatar użytkownika
kacper
.
Posty: 1104
Rejestracja: 9 paź 2011, o 23:12

20 paź 2013, o 22:04

Czyli, należy się spodziewać, że mamy spory udział w regulacji rynkiem. :lol
Awatar użytkownika
Daria
Administrator
Posty: 752
Rejestracja: 21 maja 2011, o 21:52
Kontakt:

20 paź 2013, o 22:11

Rynek zweryfikuje jedynie sferę praktyczną. Jasne, że na tym się skupiamy i to jest esencja, ale istnieje obszar naukowy, teoretyczny i edukacyjny. Tu rynek nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Pamiętaj, że kiepski wykładowca rodzi kiepskiego studenta. Kiepski student to kiepski absolwent, kiepski absolwent wychodzi na rynek pracy.

Może nie patrzę z odpowiedniej perspektywy, ale wydaje mi się, że duża tu rola odpowiednio działającej izby/stowarzyszenia, kontroli środowiska naukowego i współpracy rynku. Czyli...marzeniem byłaby sprawnie działająca organizacja branżowa. Ot, puszczam wodze fantazji.
Awatar użytkownika
kacper
.
Posty: 1104
Rejestracja: 9 paź 2011, o 23:12

20 paź 2013, o 22:34

Administrator pisze:Pamiętaj, że kiepski wykładowca rodzi kiepskiego studenta. Kiepski student to kiepski absolwent, kiepski absolwent wychodzi na rynek pracy.
i przymiera głodem.

Dobrzy specjaliści nie mogą opędzić się do klientów. Trzeba zapisać się do kolejki i czekać... Miesiącami. Dobre placówki odsyłają z kwitkiem klientów, którzy nie pracują, kasują za odwołane wizyty... Cenią się, i wymagają od klienta. Jak nie ten klient, to inny. Kolejka czeka.
Spółdzielnie absolwentów np. SWPS powstają się jak grzyby po deszczu... I znikają. Ci sami "specjaliści" są na stronach kilku "placówek", "wiszą" jako martwe dusze, bo w "placówce" nie ma klientów...
Pisaliśmy o tym ze sto razy...
Z psychologią, jak z adwokatem, notariuszem, dentystą, ginekologiem, fryzjerem... Tylko z polecenia. Dla dobrych, to jest efekt śnieżnej kuli...
Awatar użytkownika
Daria
Administrator
Posty: 752
Rejestracja: 21 maja 2011, o 21:52
Kontakt:

20 paź 2013, o 22:39

Oczywiście. Oby rynek miał zdolność i chęć kształtowania kolejnych "dobrych", bo nikt nie może pracować wiecznie. A nawet na rynku nie widać wielu podmiotów z zacięciem do edukowania i kształcenia. To, co dzieję się z SWPS najlepiej pokazuje, jak poziom spada na łeb na szyję.

P.S. A propos amatorszczyzny. Usłyszałam dziś od psychologa sportu pracującego z kadrą narodową jednej z dyscyplin olimpijskich i współpracującego z jednym z klubów Ekstraklasy, że terapia powinna trwać góra rok. Dłużej nie ma sensu. Taka teoretyczna pozycja, a takie głupoty.:)
ODPOWIEDZ