Rezygnacja z terapii

lonelyy
Posty: 3
Rejestracja: 23 lip 2013, o 14:07

23 lip 2013, o 14:15

Witam,
Mam pytanie odnośnie terapii. Otóż uczęszczam na nią od 2 lat i teraz postanowiłam ją zakończyć. Powodem mojej decyzji nie jest jednak poprawa mojego stanu, ale raczej jego pogorszenie. W moim życie spadło ostatnio na mnie wiele przykrych i trudnych rzeczy. Przez to wszystko straciłam nadzieję, że może być jeszcze kiedyś lepiej. Wróciły też myśli samobójcze. Boję się, że kiedy powiem terapeucie o mojej decyzji to nie pozwoli mi odejść, ze względu na mój kiepski stan psychiczny i pojawiające się myśli samobójcze.
Czy terapeuta może tak postąpić?
Awatar użytkownika
maly_przyjaciel
Przyjaciel Forum
Posty: 2021
Rejestracja: 25 sty 2012, o 18:54
Lokalizacja: Warszawa

23 lip 2013, o 14:27

Przede wszystkim aby terapia była skuteczna sam pacjent/klient musi chcieć na nią uczęszczać dobrowolnie. Oczywiście, że jeśli nie będziesz chciała, to nikt siłą Cię nie zmusi do chodzenia na terapię. Zastanów się jednak, czy aby na pewno tego chcesz :?:
Napisałaś
lonelyy pisze:W moim życie spadło ostatnio na mnie wiele przykrych i trudnych rzeczy. Przez to wszystko straciłam nadzieję, że może być jeszcze kiedyś lepiej. Wróciły też myśli samobójcze.
w takim właśnie momencie nie powinnaś rezygnować z terapii, a wręcz przeciwnie. Terapia może Ci tylko pomóc. Będziesz miała możliwość skorzystania z pomocy, w najtrudniejszych dla Ciebie chwilach.
A co Ci da rezygnacja z niej :?: Co w ten sposób zyskasz :?:
Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść... Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki... Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój...
Czemu kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy, a my kochamy tych którym nasza miłość nie jest potrzebna...
Trzeba coś stracić, by to docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić

Obrazek
lonelyy
Posty: 3
Rejestracja: 23 lip 2013, o 14:07

23 lip 2013, o 14:51

Może rzeczywiście nie jest to dobry pomysł na zakończenie terapii, ale zanim zaczęłam terapię miałam nadzieję, że po tych dwóch latach będę zdrowa. A teraz mam takie myśli, że zbyt długo czasu zabieram terapeucie i zawracam mu głowę. Zawsze myślałam, że z reguły pacjenci chodzą na terapię około roku.
Awatar użytkownika
maly_przyjaciel
Przyjaciel Forum
Posty: 2021
Rejestracja: 25 sty 2012, o 18:54
Lokalizacja: Warszawa

23 lip 2013, o 15:04

To wszystko zależy od tego czego dotyczy terapia oraz z jakimi problemami boryka się pacjent :?: Żaden terapeuta nie da Ci gwarancji, że terapia zakończy się np. po roku - podobnie jak z nauką języków obcych - jedni uczą się szybciej, innym potrzeba na to więcej czasu ;)
lonelyy pisze: A teraz mam takie myśli, że zbyt długo czasu zabieram terapeucie i zawracam mu głowę
Terapeuta jest po to aby Ci pomóc, abyś uporała się ze swoimi problemami, a nie po to aby sobie pogadać. Czasami w trakcie terapii odkrywa się pewne aspekty, nad którymi trzeba się pochylić przez dłuższą chwilę, a nie tylko o nich wspomnieć. Na to wszystko potrzeba czasu i dlatego czasami terapia trwa dłużej niż zakładaliśmy na początku.
Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść... Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki... Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój...
Czemu kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy, a my kochamy tych którym nasza miłość nie jest potrzebna...
Trzeba coś stracić, by to docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić

Obrazek
Awatar użytkownika
kacper
.
Posty: 1104
Rejestracja: 9 paź 2011, o 23:12

23 lip 2013, o 20:39

Terapia psychodynamiczna? Tzn. tak w uproszczeniu, Ty mówisz, terapeuta słucha?
Jeśli tak, to ten nurt terapeutyczny polega na tym, w skrócie i uproszczeniu, że terapeuta rozkłada cię i składa od nowa. Rozkłała do fazy dziecka. Jeśli tak jest, to obawiam się, że, w tej chwili, jesteś w większym kłopocie niż przed terapią. Moim zdaniem powinieneś trwać (nawet kilka lat), lub zmienić nurt terapeutyczny (czyli terapeutę). Koniecznie powiedz nowemu terapeucie o swojej "przygodzie"

Tak na marginesie, moim zdaniem, nurt psychodynamiczny nie przystaje do naszych czasów. Dzisiaj ludzie nie mają czasu na kilku letnią terapię...

Ciekawy temat. Może Admin/Mod przeniesie go do Placówki i spec.
lonelyy
Posty: 3
Rejestracja: 23 lip 2013, o 14:07

23 lip 2013, o 21:48

Tak szczerze mowiac to nie wiem jaki to jest nurt. Ale czesto jest tak ze jak cos powiem to jest wlasnie przyrownywane do dziecinstwa.
Awatar użytkownika
kacper
.
Posty: 1104
Rejestracja: 9 paź 2011, o 23:12

24 lip 2013, o 13:13

To jeszcze nic nie znaczy. Pogadaj z terapeutą, dowiedz się w jakim nurcie pracujecie...
Oczywiście, że terapeuta nie może zabronić ci rezygnacji, ale sam powinieneś zastanowić się co dalej...
Iza_bella
Posty: 19
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 19:22
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

23 wrz 2015, o 11:24

Żaden psycholog nie ma prawa zatrzymać cię na terapii. To jest Twoja decyzja i musi to uszanować. Jednakże zastanów się czy faktycznie warto to zrobić, skoro sama czujesz że coś jest nie tak jak powinno być? Może lepiej zmienić psychologa?
Każda z nas nosi w sobie piękno.. cała sztuka polega na tym, by umieć je odkryć | Podpis usunięty przez Moderatora
Awatar użytkownika
hika
Posty: 26
Rejestracja: 1 wrz 2015, o 11:02

25 wrz 2015, o 18:21

Psychoterapia ok 30% ludzi nie pomaga a część z nich w trakcie obserwuje pogorszenie swojego stanu. Zawsze tak jest choć marketing psychoterapeutyczny raczej o tym nie wspomina.

Jeżeli po 2 latach nie masz żadnej poprawy to znaczy, że u tego psychologa nie będzie lepiej i na twoim miejscu dałabym sobie spokój, a terapeuta zawsze będzie chciał cię zatrzymać bo to dla niego źródło utrzymania, a każdy człowiek potrzebuje pieniędzy aby żyć.
Może lepiej zmienić psychologa?
Łażenie latami po psychologach bez efektu jest bezsensem. A w przypadku autorki tematu wyraźnie widać, że jej to nie pomaga i lepiej skupić się na rozwiązywaniu problemów w sferze życiowej niż ciągłych rozmowach z kolejnymi terapeutami.
Alicja roześmiała się. – Nie ma celu próbować – powiedziała – nikt nie może uwierzyć w rzeczy niemożliwe.
– Wydaje mi się, że niewiele masz wprawy – powiedziała Królowa. – Gdy byłam w twoim wieku, wprawiałam się co dnia przez pół godziny. Ach, czasem udawało mi się uwierzyć w sześć niemożliwych rzeczy już przed śniadaniem.
ODPOWIEDZ