Studium tyranii

Otwarta i teoretyczna dyskusja na temat psychologii jako nauki. Między innymi zagadnienia z psychologii społecznej, psychologii klinicznej i psychologii w sporcie.
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

16 mar 2013, o 14:42

Od dłuższego czas fascynuje mnie powodzenie systemów totalitarnych i reżimów militarnych podbudowanych bardzo kulawą i mało wiarygodną ideologią.
Jestem w stanie zrozumieć terror panujący w państwach wyznaniowych. W takiej kulturze każdy sam dla siebie jest katem i ofiarą, święcie wierząc w surowe prawa religii kierującej jego życiem.
Zastanawia mnie jednak, co jest motorem powodzenia systemów takich, jakie obecnie panują w Korei Północnej, w Chinach czy na Kubie lub chociażby krajach byłego bloku wschodniego. Trzon społeczeństwa stanowią masy obywateli doskonale zdające sobie sprawę z niesprawiedliwości i niesłuszności panujących praw. Fakt, że system jest w stanie się utrzymać w takiej sytuacji wydaje się wręcz niewiarygodny.

Czy ktoś byłby w stanie polecić mi jakieś opracowania podejmujące ten temat (ale nie w ujęciu historycznym i politologicznym, a socjologicznym) lub wymienić jakieś ogólne prawa zachowania ludzi, stanowiące podstawę takich zjawisk?
Awatar użytkownika
be.vie
Posty: 21
Rejestracja: 13 mar 2013, o 23:36

17 mar 2013, o 01:03

Faktycznie ciekawe zagadnienie. Nie znam literatury poruszającej temat, ale myślę, że warto iść w stronę miksu psychologii tłumu i historii oraz religii panujących na terenach tyranizowanych krajów. Moja wiedza na temat dziejów Korei jest skąpa, ale widzę to np. tak: Kim Dzong Il, przywódca z przypadku, rozpętał wojnę koreańską, w wyniku której kraj został odcięty od reszty świata. Władca orzekł, że świat jest przeciwko niemu i przekazał tę wieść obywatelom swojego kraju, informując ich, że muszą radzić sobie sami, bo wszyscy wokół są podli. Zresztą mieli na to fakty historyczne, najpierw wojna światowa, potem ta koreańska - to zapewne mocno osłabiło Koreę i duchowo, i materialnie, małe plony, głód, ruiny, świadomość braku wsparcia ze strony groźnych kolosów takich jak USA czy Chiny.

Obywatele uwierzyli wodzowi, bo starał się odbudować ich poczucie własnej wartości: Udowodnimy, że jesteśmy silni i samowystarczalni i sprawiał wrażenie odpowiedzialnego. A że przy okazji zażyczył sobie kultu jednostki, obywatele uznali to za cenę tej niezależności i mocy, o której marzyli jako naród poniewierany przez ostatnie lata. Przydaje się tutaj cytat z Le Bona: "Pierwszą przyczyną jest to, że każda jednostka w tłumie, już choćby pod wpływem samej jego liczebności, nabywa pewnego poczucia niezwyciężonej potęgi, dzięki czemu pozwala sobie na upust tych namiętności, które będąc sama z pewnością by stłumiła". Człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje oparcia innych ludzi, a nic tak ludzi nie zbliża jak wspólne zagrożenie.

Japończycy podczas wojny światowej sponiewierali Koreańczykom kulturę, próbując ich zasymilować. Kultura jest rdzeniem poczucia tożsamości narodowej i pamięci historycznej, a próby je zniszczenia mogły automatycznie "oczyścić pole" dla wprowadzenia nowych obyczajów - np. kultu jednostki.

A potem... Znaczna część Koreańczyków oswoiła się z takim stanem rzeczy, przekazywała to swoim dzieciom, dla których kult jednostki stawał się poniekąd religią naturalną, domyślną, jak u nas chrześcijaństwo. Brak możliwości porównania swojego życia z cudzym, np. z obywatelami innych krajów (bo przecież Koreańczycy mają dostęp do baaardzo ograniczonych i cenzurowanych informacji), utrudniał uświadomienie sobie, że można żyć inaczej. Konsekwencją podejmowania prób było rozstrzelanie czy obozy oraz wyjątkowo podła metoda odpowiedzialności całej rodziny za przewinienie jednego jej członka. Tyrania stała się stanem naturalnym.

Dodatkowo kraj jest biedny (co może utrudniać ewentualny bunt, nawet pojawienie się chęci, bo "skoro teraz jest tak ubogo, to co będzie, gdy zabraknie człowieka zarządzającego dobrami i chroniącego nas od złego?"), a władza usilnie obwinia za wszelkie niepowodzenia zagranicę, szczególnie USA. W przeciętnym obywatelu wciąż może to - i zapewne ma - budować poczucie zagrożenia ze strony zewnętrznej i poddawania się tyranii wewnętrznej na zasadzie wyboru mniejszego zła.

Sądzę, że Koreańczycy przede wszystkim nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć (mając świadomość braku możliwości uwolnienia się), że można żyć inaczej. A niewiedza skutkuje trwaniem w tym, co mają. Jeżeli nie wiesz, że można wyjść z jaskini, to przecież nie przyjdzie Ci do głowy, by szukać wyjścia. Podejrzewam też, a właściwie mam nadzieję, że z biegiem czasu kolejne pokolenia będą coraz łatwiej docierać do informacji z innych krajów (hurra hakerstwo!) i powoli, powoli budować w narodzie potrzebę zmiany stanu rzeczy. Ale zarazem to też nie gwarantuje powodzenia, bo przyzwyczajonym to tyranii trudno będzie z nią zerwać i następna władza może osiąść na tych samych zasadach. To jak współuzależnienie, po wyzwoleniu się z piekła znów go szukasz, bo je znasz.

Powtórzę, moja wiedza nt wyżej opisywanego kraju składa się z wycinków i ktoś lepiej zorientowany z pewnością wzbogaci te słowa w spajające smaczki. Chciałam tylko zademonstrować sposób, jaki stosowałabym, próbując odpowiedzieć na Twoje pytanie. Psychologia tłumu najpełniej opisuje ten tłum na tle historii.
Kreatywny
Posty: 3
Rejestracja: 8 wrz 2013, o 00:41

8 wrz 2013, o 16:04

Temat bardzo ciekawy, ale ja bym nie szukał przykładów aż tak daleko. Bo jak to jest, że np w Polsce pozwalamy decydować o naszych losach, losach naszych dzieci praktycznie jednej osobie do której podejrzewam, że większość nie ma zaufania?
Od razu zaznaczę, że nie jestem zwolennikiem żadnej z obecnych partii politycznych, bo uważam że doszliśmy technologicznie do takiego momentu, że to każdy obywatel powinien decydować o losach państwa. Mam namyśli demokrację bezpośrednią w dosłownym jej znaczeniu bo skoro możemy wykonywać przez internet przelewy bankowe to dlaczego nie moglibyśmy w podobny sposób decydować o każdej ustawie lub co najmniej o każdej ważniejszej decyzji, która ma bezpośredni wpływ na nas wszystkich?
"Jeżeli ludzie w kraju rozumieliby naszą bankowość i system monetarny, wierzę, że przed jutrzejszym rankiem wybuchłaby rewolucja."
Henry Ford
Awatar użytkownika
KlemensPL
Posty: 5
Rejestracja: 19 mar 2017, o 22:54
Lokalizacja: Dolny Śląsk

20 mar 2017, o 00:45

W pełnym uproszczeniu, opisze Pan o Korei Północnej, w Chinach czy na Kubie, więc o komunizmie.
Z ideologii totalitarnych można wyróżnić takie jak Faszyzm i nazizm oraz komunizm. Zapisze cechy państw totalitarnych aby mógłby Pan łatwo i szybko zrozumieć jak to się im udaje utrzymać władzę.

ideokracja - w państwie totalitarnym osowiązywałą tylko jedna ideologia, głoszenie innej było zabronione. W tych przykładach - komunizm.
Monopartia - legalna jest tylko jedna partia - jak w Chinach, Kubie czy Korei płn.
Państwo policyjne - tajne służby inwigilują obywateli (wroga wewnętrznego, który takie państwo komunistyczne musi posiadać - na początku zawszę bogatych), ponieważ państwo totalitarne dążyło do pewnej kontroli nad społeczeństwem, zarówno w wymiarze politycznym, ekonomicznym jak i prywatnym. Tutaj to przykładów chyba nie muszę podawać. ;)
Militaryzm - państwo totalitarne głosiło kult siły, konieczność zbrojeń wynikła z chęci ekspansji, czasem psrywanej pod hasłami konieczności obrony przed wrogami (wróg wewnętrzny). Tutaj jeśli chodzi o Koree Płn. wrogiem jest Korea Południowa, Kuba - USA, Chiny - swego czasu USA (jeśli nie dalej) oraz Tybet.
Scentralizowana gospodarka - gospodarka podporządkowana jest państwu. Jeśli chodzi o Chiny to jest pewien upust ale dalej jest kontrolowana.
Ideologiczny wróg - Wrogiem ideologicznym może stać się każdy kto w danym momencie był w jakikolwiek sposób niewygodny. W komunizmie są to zazwyczaj kapitaliści i kościół (który szerzy słowa o wolności).
Propaganda - wszelkie działania państwa totalitarnego zmierzają do ukształtowania społeczeństwa w duchu ideologii i kultu wodza. Mass media są pod pełną kontrolą cenzura. Chiny nawet mają mają specjalne programy, które mają wyłapywać hasło takie jak religia buddyzm w internecie. Mają swojego "Facebook", w których jest ścisła cenzura. Choć i tak zdolni Chińczycy tworzą swoją podziemne sieci.
Uniform - społeczeństwo, szczególnie młodzież poddawano wychowaniu państwowemu w paramilitarnych formacjach. Młodzi ludzi noszą ubrania na wzór wodza. Oczywiście nie piszę tutaj o Chonach, w których jest całkowicie inna sytuacja ale na filmach z Korei nie trudno zauważyć młodych chłopców ubranych podobnych do Kima.
Kult wodza - dyktator traktowany jest w tych krajach jako nieomylny, przywódca narodu, któremu należało bezgranicznie ufać.

Post poprawiony na podstawie regulaminu forum (rozdział IV pkt 2) .Proszę o stosowanie się do niego.Modeator
"Mówimy o wolności kiedy z niej korzystamy, a nie kiedy nic nie robimy, bo to jest początek końca"
- Jacek Kaczmarski
ODPOWIEDZ