Córka niepełosprawnej

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
balbina111
Posty: 2
Rejestracja: 17 gru 2013, o 21:46

17 gru 2013, o 22:03

Hej,

Mam problem z którym już dłużej nie mam siły sobie radzić sama.

Zacznę od tego, że nazywam się Agnieszka i mam 21 lat.
Moje życie to pasmo prób. Jako 7 latka moja chora na schizofrenie mama wyskoczyła z okna. Skończyło się to dla niej wózkiem inwalidzkim. Przeleżała w szpitalach ładnych parę lat, więc mnie i siostrę wychowywał ojciec. W wieku 14 lat mama wróciła do domu, ale jak się łatwo domyślić przyzwyczailiśmy się bez mamy w domu. Panowała napięta atmosfera, więc postanowiłam się odchudzać, aby mieć nad czymś kontrole. W przeciągu pół roku "zgubiłam" 30 kilogramów i zostałam oznaczona "anorektyczką", więc wylądowałam na terapii. Moje życie było jak sinusoida- 10 kilo w dół, 10 w górę, aż do czasu gdy w wieku 19 lat podjęłam prace. Dawała mi siłę i była odskocznią od trudów życia rodzinnego. W pracy poznałam cudownego chłopaka, który uważał, że jestem TĄ jedyną. Oczywiście kopnęłam go po 2 latach w tyłek, ponieważ nie miałam dla niego czasu, chociaż BARDZO go kocham. W życiu rodzinnym nie zbyt kolorowo. Siostra wyprowadziła się w domu, ma męża, dziecko. Ojciec znalazł sobie inną kobietę. Zostałam z mamą sama. Na mnie spadły wszystkie obowiązki: rachunki, zakupy, sprzątanie i tłumaczenie mamie, że jej myślenie nie do końca jest zdrowe. Mama bierze tabletki, ale ma swoje urojenia.

Napisałam ten post, ponieważ chce się oczyścić oraz otrzymać odpowiedź co byście zrobili/ły na moim miejscu. Czy opiekować się mamą do zasranej śmierci, ale nie mieć wyrzutów marnotrawne córki czy wyprowadzić się i zacząć żyć życiem 21 latki?
Awatar użytkownika
maly_przyjaciel
Przyjaciel Forum
Posty: 2021
Rejestracja: 25 sty 2012, o 18:54
Lokalizacja: Warszawa

17 gru 2013, o 22:36

Bardzo Ci współczuję sytuacji w jakiej się znalazłaś. Myślę, że każdy z nas inaczej mógłby postąpić. A jak godzisz te wszystkie obowiązki :?: Kto opiekuje się mamą gdy Ty jesteś w pracy :?:
Pytasz co byśmy zrobili :?: Podjęcie takiej decyzji nigdy nie jest łatwe ani tym bardziej przyjemne.
Załóżmy że zostajesz z mamą i nią się opiekujesz. Czy jesteś jedyną osobą, która może się nią zająć :?:

A jeśli wybierzesz drugą opcję, życie 21 latki - to czy nie będziesz miała z tego tytułu wyrzutów sumienia :?:
Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść... Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki... Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój...
Czemu kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy, a my kochamy tych którym nasza miłość nie jest potrzebna...
Trzeba coś stracić, by to docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić

Obrazek
balbina111
Posty: 2
Rejestracja: 17 gru 2013, o 21:46

18 gru 2013, o 19:22

Dziękuję za szybką odpowiedź.

Dziękuję za wyrazy współczucia, ale w sumie to nie lubię się żalić, bo uważam, że to nic nie daje.

Jak godzę obowiązki? To nie jest takie trudne jeśli człowiek się dobrze zorganizuje. Mama nie jest obłożnie chora. Jeżeli na wózku, ale sama się myje, maluje, gotuje obiad. Bardziej w tym wszystkim męczy mnie ciągła kontrola nade mną. Irytuje mnie to, że nie wychodzi z domu, że nie chce się usamodzielnić. Swego czasu chodziła o protezie, ale poddała się, bo wygodniej się jeździ. Obowiązki, które należą do mnie to zakupy, rachunki i kasa. Czasami czuje się jakbym była tylko sponsorem, ciągle tylko "Aga kup to, Aga kup tamto".

Przyjmując pierwszą opcje odpowiadam, że jest siostra i tato. Siostra moim zdaniem uciekła z domu, nigdy nie absorbowała się w opiekę. To ja byłam od zawsze wrażliwym na krzywdę innych dzieckiem. Przyjeżdża raz w tygodniu na obiad, który ja sponsoruje, pogada z nami i jedzie.
Ojciec jest w domu 7 miesięcy w roku, ale jego obecność jest zaszczytem. Pracuje po 10 godzin, po czym je obiad, śpi ze 2 godziny i idzie na siłownie. W weekendy wyjeżdża do swoje dziuni, wiec jakby go nie było. Myślę, że gdybym sie zbuntowała to każdy by dał więcej od siebie, bo mam wrażenie, że jest to na rękę pozostałym domownikom.

Wybierając druga opcje, to miała bym potworne wyrzuty sumienia, tym bardziej, że przez swój bunt kilka lat temu zmarła moja babcia (mama mamy). Babcia chora na raka wymagała pomocy, więc ja pojechałam się nas opiekować. Wytrzymałam z nią 2 tygodnie, ponieważ była strasznie denerwującą. Obrażała mnie na każdym kroku. Teraz wiem, że to przez chorobę, ale wtedy postanowiłam pojechać. Babcia zmarła po dwóch dniach. Nie mogę sobie tego wybaczyć.

Wiem, że jestem młoda i mam całe życie przed sobą, ale czasami czuje się jak stara osoba zmęczona życiem.

Nie wychodzę za bardzo z domu, bo wiem, że będę musiała wrócić do trudnego domu, a nie jak moje koleżanki do wynajmowanego ze współlokatorka mieszkania...

Mam wrażenie, że jak będę myślała tylko mamie, to obudzę się z ręką "w nocniku"...
Funt
Posty: 25
Rejestracja: 3 sty 2017, o 18:46

4 sty 2017, o 13:26

Hej Balbinko, 4 lata temu pisałaś o swojej trudnej sytuacji z matką i stałaś przed decyzją o wyborze sposobu na życie. Napisz, co wybrałaś? Czy zgłosiłaś się na terapię? Jeśli nie, to podejrzewam, że mogłaś się co najwyżej zbuntować. Chwilowo. Masz dziś 25 lat, większą dojrzałość, więcej doświadczenia, ale czy jesteś szczęśliwsza? Pozdrawiam. Katarzyna :ciezary
ODPOWIEDZ