Uzależnienie od masturbacji i pornografii

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
tx3500
Posty: 25
Rejestracja: 15 kwie 2018, o 16:05

14 cze 2018, o 19:07

Monika pisze:Samoistnie, podczas polucji nie zaspokoisz się seksualnie.
Dlaczego nie?
No zobaczymy jak to wyjdzie z czasem. Uważam tak bo nie mam z tego korzyści a mam inne rzeczy do zrobienia.
Monika pisze:Robiąc cokolwiek innego dla przyjemności także tracisz czas?
Tylko że teraz mam bardzo napięty grafik bo zaczynają się akurat studia więc czasu na przyjemności mieć nie będę i tak
Awatar użytkownika
Monika
Administrator
Posty: 911
Rejestracja: 2 sty 2013, o 23:52

14 cze 2018, o 19:21

tx3500 pisze:Dlaczego nie?
Choćby ze względu na brak orgazmu.
tx3500 pisze:No zobaczymy jak to wyjdzie z czasem. Uważam tak bo nie mam z tego korzyści a mam inne rzeczy do zrobienia.
tx3500 pisze:Tylko że teraz mam bardzo napięty grafik bo zaczynają się akurat studia więc czasu na przyjemności mieć nie będę i tak
Nie odbieraj moich postôw tak, jakbym namawiała Cię na brnięcie w uzależnienie :D Nie o to chodzi. Raczej o to, byś przestał podchodzić do tego negatywnie. Myślenie o tym, że robisz coś czego nie powinieneś jeszcze bardziej Cię nakręca. Uważam, że lepiej podchodzić do tego jak do grania na konsoli - mam czas, wszystko zrobione, poświęce więc godzinkę na bezproduktywność i przyjemność, a co tam, jestem tylko człowiekiem. Nie mam czasu, mam dużo nauki/pracy, to o graniu nawet nie pomyślę. Męczyłbyś się tak z myślą, że robisz coś złego grając na konsoli, jak robisz to teraz?
tx3500 pisze:nie mam z tego korzyści
Tak na marginesie, masturbacja przynosi pewne korzyści zdrowotne, ale wujek google tutaj lepiej wyjaśni jakie. :)
info.forumpsychologiczne@gmail.com

facebook.com/forumpsychologiczne
Awatar użytkownika
violla
Moderator
Posty: 542
Rejestracja: 12 sty 2014, o 20:34

14 cze 2018, o 19:51

Tak się zastanawiałam nad tym co Monika pisze i jakoś mi to średnio podchodzi. Konkretnie to, żeby traktować jak przyjemność. Mój ojciec też chlał bo lubił, była szefowa kopciła jak parowóz bo jej to sprawiało przyjemność, a pewien małolat dostał zapaści od grania w gry komputerowe bo mu sprawiały przyjemność. Z kolei otyła babeczka z mojej pracy objada się słodyczami, bo nie ma nic przyjemniejszego niż pochłonąć na miejscu całą czekoladę. Nie wszystko co przyjemne jest dla nas dobre. To jedna sprawa.

Druga rzecz to życie bez masturbacji jest możliwe i wcale nie musi nasz organizm gorzej reagować. Owszem... na wszystko można znaleźć usprawiedliwienie, nawet na jedzenie czekolady, albo picie lampki wina do kolacji ;) . Jednak zamiast tego można dostarczyć organizmowi tych samych korzyści, ale stosując coś innego (np, zmieniając dietę, łykając witaminy, zamiast picia wina).
Sport jest świetną metodą na rozładowanie napięcia. Nawet piłkarzom (a innym sportowcom również) nie pozwala się uprawiać seksu przed meczem czy zawodami. Dlatego, by całą energię przelać na sport.

Trzecie co mi do głowy przychodzi. Jeśli ktoś już zauważył nałóg to raczej wskazane jest, by uporał się z nim całkowicie. Nie wyobrażam sobie alkoholika, który traktuje swoje picie jak przyjemność od czasu do czasu, okolicznościowo. Znam takiego i powracał do alkoholizmu jak bumerang, bo nie dawał rady. Gdy zasmakował ponownie, to ruszyła lawina chlania.
Nie wodzi się nałogu na pokuszenie. Rezygnuje się z niego całkowicie, albo grozi mu szybki powrót. Uważam, że podobnie jest z innymi uzależnieniami.

Zaznaczam, że to moja opinia wynikająca z obserwacji i doświadczenia.
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz".
Awatar użytkownika
Monika
Administrator
Posty: 911
Rejestracja: 2 sty 2013, o 23:52

14 cze 2018, o 20:26

violla pisze:Nie wszystko co przyjemne jest dla nas dobre
Co jest złego w masturbacji? Alkoholizm, narkomania, otyłość ma negatywne skutki, można je jasno wskazać, a masturbacja?
Po drugie - czym masturbacja różni się od seksu (Poza ilością zaangażowanych osób oczywiście)? Czy z punktu widzenia fizyczności, nie jest tym samym?
A wskażesz mi negatywne skutki uprawiania seksu?
violla pisze:Jednak zamiast tego można dostarczyć organizmowi tych samych korzyści, ale stosując coś innego
Sport nie rozładuje napięcia seksualnego. Owszem, sportowcy nie mogą uprawiać seksu na jakiś czas przed ważnym wydarzeniem, głównie po to by się nie rozpraszać. Na szczęście nakaz celibatu nie trwa zbyt długo.
violla pisze:Nie wyobrażam sobie alkoholika, który traktuje swoje picie jak przyjemność od czasu do czasu, okolicznościowo. Znam takiego i powracał do alkoholizmu jak bumerang, bo nie dawał rady. Gdy zasmakował ponownie, to ruszyła lawina chlania.
Nie wodzi się nałogu na pokuszenie. Rezygnuje się z niego całkowicie, albo grozi mu szybki powrót. Uważam, że podobnie jest z innymi uzależnieniami.
Czyli osoba uzależniona od masturbacji nie powinna już nigdy uprawiać seksu? W końcu osobie uzależnionej od alkoholu nie każe się zmienić rodzaj alkoholu, tylko odstawić go całkowicie. Więc tx3500 według Ciebie jest skazany na celibat do końca życia? :shock:
Nie lepiej po prostu nauczyć się samokontroli? Pani lubującej się w czekoladzie też nic nie będzie, jeśli od czasu do czasu zje kawałek.

Edit:
Poza tym, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że u tx3500 to nie do końca jest uzależnienie. Tx3500 powiedz, czy zawaliłeś przez masturbację jakąkolwiek sferę swojego życia? Skrzywdziłeś kogoś? Masturbacja wpłynała jakkolwiek źle na Twoje życie (oprócz własnego samopoczucia)? Myślę, że w tym przypadku to nie do końca jest nałóg, bardziej nakręcanie się jak na zakazany owoc. Na zasadzie "robię coś złego, ale bardzo to lubię i dlatego czuję się z tym źle". Jeśli zamieni się to "coś złego" na "coś naturalnego" zniknie też złe samopoczucie. Masturbacja nie jest zła sama w sobie.
info.forumpsychologiczne@gmail.com

facebook.com/forumpsychologiczne
tx3500
Posty: 25
Rejestracja: 15 kwie 2018, o 16:05

14 cze 2018, o 21:09

Samodyscyplina jest na pewno moim drugim rozwiązaniem bo chyba albo się tego pozbędę całkowicie albo połączę ze sobą(ogranicze). Co do innych zajęć jak np niektóre gry itp to też uważam że to za zmarnowany czas chyba że gra czegoś uczy ale gre mogę odstawić kiedy zechcę a z tym już nie jest tak łatwo
Awatar użytkownika
violla
Moderator
Posty: 542
Rejestracja: 12 sty 2014, o 20:34

14 cze 2018, o 21:19

Monika pisze:Alkoholizm, narkomania, otyłość ma negatywne skutki, można je jasno wskazać, a masturbacja?
Też można. Zbytnia powoduje problemy w życiu seksualnym partnerskim. Powoduje, że nikt inny nie będzie w stanie zaspokoić potrzeb w sposób zadowalający. Ile jest w internecie historii, że mąż unika współżycia z żoną, bo wybiera masturbacje przed pornolem. To jest konsekwencja zbyt częstej masturbacji. Nadmierna masturbacja prowadzi też do nawyku, który jest "lekarstwem" na wszystko... na stres, na napięcie nerwowe, na ból głowy... . Na zasadzie: co pojawi się problem, to uciekamy w masturbację... jak alkoholik w wódkę, a palacz w fajeczkę.
Monika pisze:Czy z punktu widzenia fizyczności, nie jest tym samym?
Wg mnie nie jest. Jeśli mówimy tylko i wyłącznie o wyładowaniu napięcia to faktycznie niczym się nie różni, ale jeśli jest bliskością dwojga kochających się ludzi... to znacznie się różni. Seks to nie sama fizyczność.
Monika pisze:A wskażesz mi negatywne skutki uprawiania seksu?
W sumie... znalazło by sie ;). Nadciśnieniowcy muszą uważać, osoby chore na niektóre choroby serca. W sumie nigdy w to nie brnęłam zbyt głęboko. Zdrowa osoba może odczuwać jedynie skutki negatywne psychiczne, jeśli nie poczuje się zaspokojona w sposób jakiego oczekiwała.
Monika pisze:Czyli osoba uzależniona od masturbacji nie powinna już nigdy uprawiać seksu?
Nie seksu, a masturbacji. Sprostuję coś, bo mam wrażenie, że się rozmijamy. Na tym przykładzie wyjaśniam:
Monika pisze:Uważam, że lepiej podchodzić do tego jak do grania na konsoli - mam czas, wszystko zrobione, poświęce więc godzinkę na bezproduktywność i przyjemność, a co tam, jestem tylko człowiekiem.
Osoba nieuzależniona może w ten sposób podchodzić do sprawy i nie odczuje negatywnych skutków. Jednak osoba uzależniona już wręcz przeciwnie. Powrót na godzinkę do nałogu może spowodować powrót do uzależnienia. Taka jest specyfika uzależnienia od czegoś. Osoba nałogowo grająca nie powinna już grać.
Monika pisze:Pani lubującej się w czekoladzie też nic nie będzie, jeśli od czasu do czasu zje kawałek.
Jeśli nie jest od słodyczy uzależniona to owszem, ale jeśli są jej nałogiem- ryzykuje, że sięgnie po drugą kostkę... trzecią... . Osoby uzależnione niestety już zawsze muszą się kierować innymi zasadami.

Monika pisze:Poza tym, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że u tx3500 to nie do końca jest uzależnienie. Tx3500 powiedz, czy zawaliłeś przez masturbację jakąkolwiek sferę swojego życia? Skrzywdziłeś kogoś? Masturbacja wpłynała jakkolwiek źle na Twoje życie (oprócz własnego samopoczucia)? Myślę, że w tym przypadku to nie do końca jest nałóg, bardziej nakręcanie się jak na zakazany owoc. Na zasadzie "robię coś złego, ale bardzo to lubię i dlatego czuję się z tym źle". Jeśli zamieni się to "coś złego" na "coś naturalnego" zniknie też złe samopoczucie. Masturbacja nie jest zła sama w sobie.
Warte przemyślenia, ale ja zwrócę uwagę, że nałóg nie zawsze czyni szkodę dosłowną i oczywistą. Alkoholik to też taka osoba, która każdego dnia upija się w łóżku do nieprzytomności, bo inaczej nie zaśnie. Nie krzywdzi nikogo, nie zawala prac domowych i zawodowych, ale nie umie się bez tego obejść. Kiedyś czytałam list młodego człowieka skierowany do psychologa. Pytał w jaki sposób ma rozpoznać, że już wpadł w nałóg alkoholu. Specjalista odpowiedział, że nałóg jest wtedy, gdy nie umiemy się pohamować/powstrzymać, gdy nas do tego ciągnie coraz częściej w różnych okolicznościach, gdy nałóg staje się sposobem na każdy problem/złe samopoczucie/dyskomfort/stres. Gdy się próbujemy się bez tego obejść, wywołuje w nas nerwowość, irytację, lęk.
Podejrzewam, że te objawy dotyczą każdego rodzaju uzależnienia.

Moniko> masz racje, ale to wszystko co piszesz dotyczy osoby zdrowej, bez uzależnień.
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz".
tx3500
Posty: 25
Rejestracja: 15 kwie 2018, o 16:05

14 cze 2018, o 21:25

Jak na razie nic nie zawaliłem tylko ta strata czasu,raczej nikogo nie skrzywdziłem(chcociaż czasem się o to boję), oprócz samopoczucia i czasu to nie. Chociaż też zależy czy jest możliwość żeby pozbyć się całkowicie jeśli tak to w sumie czemu nie. Tak przy okazji to wybaczcie że was tak męczę tym problem i dzięki za poświęcony czas
Awatar użytkownika
Monika
Administrator
Posty: 911
Rejestracja: 2 sty 2013, o 23:52

14 cze 2018, o 22:01

tx3500 pisze: To jest konsekwencja zbyt częstej masturbacji.
Właśnie violla :) ja od początku piszę o kontroli nad tym. Jak często to zbyt często? To jest kwestia indywidualna. Myślę, że maks godzinka kilka razy w tygodniu to nie jest zbyt często? A Ty?
violla pisze:Jeśli mówimy tylko i wyłącznie o wyładowaniu napięcia to faktycznie niczym się nie różni, ale jeśli jest bliskością dwojga kochających się ludzi... to znacznie się różni.
Właśnie o rozładowanie napięcia seksualnego pytałam, nie o bliskość duchową. Myślałam, że wyraźnie to zaznaczyłam. Orgazm to orgazm, nie ważne w jaki sposób się go osiąga, dzięki niemu rozładowuje się napięcie.
violla pisze:W sumie... znalazło by sie
Darujmy sobie skrajności, proszę :D
violla pisze:Moniko> masz racje, ale to wszystko co piszesz dotyczy osoby zdrowej, bez uzależnień
Tutaj pozostaje kwestia tego, czy to jest uzależnienie, czy nie.
Co mi się wydaje, czytając wątek już napisałam. Moim zdaniem to nie uzależnienie. Tx3500, a Ty co myślisz? Zastanawiając się nad tym co napisałam o Twoim negatywnym podejściu do masturbacji, czy nie uważasz, że po prostu niepotrzebnie się nakręcasz? Skąd u Ciebie taki negatywny stosunek do tego?
violla pisze:Kiedyś czytałam list młodego człowieka skierowany do psychologa. Pytał w jaki sposób ma rozpoznać, że już wpadł w nałóg alkoholu. Specjalista odpowiedział, że nałóg jest wtedy, gdy nie umiemy się pohamować/powstrzymać, gdy nas do tego ciągnie coraz częściej w różnych okolicznościach, gdy nałóg staje się sposobem na każdy problem/złe samopoczucie/dyskomfort/stres. Gdy się próbujemy się bez tego obejść, wywołuje w nas nerwowość, irytację, lęk.
Różnica polega na tym, że rozładowanie napięcia seksualnego jest potrzebą fizjologiczną, tak samo jak jedzenie i picie. Dlatego nie można do tego podchodzić tak jak do każdego innego nałogu.

Violla, wiesz o czym jeszcze myślę? Jeśli chłopak przed 25 rokiem życia (domyślam się, że tu gdzieś jest tx3500) będzie przekonany, że uzależnił się od masturbacji. Nastawi się do tego negatywnie. Upora się z tym i dumny z siebie przestanie się zaspokajać na jakiś czas. Rok, może pięć. Potem pozna kobietę swojego życia. Pójdzie z nią do łóżka i co? Będzie umiał cieszyć się seksem? Nie przywoła to przykrych wspomniem walki z nałogiem? Nie wróci do nałogu?
info.forumpsychologiczne@gmail.com

facebook.com/forumpsychologiczne
tx3500
Posty: 25
Rejestracja: 15 kwie 2018, o 16:05

15 cze 2018, o 00:52

Monika pisze:Tutaj pozostaje kwestia tego, czy to jest uzależnienie, czy nie.
Co mi się wydaje, czytając wątek już napisałam. Moim zdaniem to nie uzależnienie. Tx3500, a Ty co myślisz? Zastanawiając się nad tym co napisałam o Twoim negatywnym podejściu do masturbacji, czy nie uważasz, że po prostu niepotrzebnie się nakręcasz? Skąd u Ciebie taki negatywny stosunek do tego?
Czyli jak dobrze rozumiem to nie uzależnienie tylko potrzeba fizjologiczna nad którą musze nauczyć się panować? tylko to trochę dziwne bo może to trwać całymi dniami
Negatwny skutek z czasem się pojawił,sam nie wiem skąd po prostu po pewnym czasie miałem wyrzuty sumienia być może dlatego że uznałem to za coś złego w sensie że postrzegam inncyh jako obiekty seksualne
Awatar użytkownika
Monika
Administrator
Posty: 911
Rejestracja: 2 sty 2013, o 23:52

15 cze 2018, o 08:16

tx3500 pisze:Czyli jak dobrze rozumiem to nie uzależnienie tylko potrzeba fizjologiczna nad którą musze nauczyć się panować?
Myślę, że to możliwe. Jest to przynajmniej jedna z opcji, którą mogłbyś wziąć pod uwagę. Spróbuj to kontrolować, w taki sposób jaki proponowałam. Jeśli powiedzmy po roku, nadal nie będziesz umiał nad sobą panować, będziesz miał pewność, że to jednak uzależnienie i wtedy trzeba będzie całkowicie z tym zerwać.
info.forumpsychologiczne@gmail.com

facebook.com/forumpsychologiczne
ODPOWIEDZ