Uzależnienie czy zwykłe pijaństwo?

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
martyna32
Posty: 2
Rejestracja: 17 kwie 2018, o 13:43

17 kwie 2018, o 14:38

Witam. Od jakiegoś czasu zmagam się z pewnym problemem. Mój facet pracuje w pewnej firmie, gdzie wyjeżdza co 4tygodnie i 4 tygodnie jest w domu. Podczas pobytu w pracy nie może pić alkoholu, jednak jak wraca nadrabia wszelkie zaległości towarzyskie (z natury jest osobą bardzo towarzyską, ma swoich bardzo bliskich przyjaciół z którymi spotyka się przy każdej możliwej okazji). Od kilku miesiecy te spotkania nabrały bardzo złego obrotu, zdarza się, że mój facet nie wracał na noc albo przychodził nad ranem. W nocy gdy do niego dzwonie nie odbiera telefonu, a do domu wraca albo w stanie mocno wskazującym, albo dopiero wieczorem jak wytrzeźwieje. Mówi ze spi u kolegów, bo nie chce wracać do domu, bo wie ze zrobie mu awanturę, bo jest pijany. Muszę zaznaczyć, ze nie mam nic przeciwko spotkaniu się ze znajomymi i wypiciu kilku kieliszków, ale wracanie w stanie, w którym nie ma z nim kontaktu wyprowadza mnie z równowagi i faktycznie potrafię wtedy powiedzieć kilka mocnych, niemiłych słów. Tylko czy to jest powód zeby nie wracać do domu na noc? Nie wydaje mi się.. Za każdym razem po takiej sytuacji jest oczywiście skurucha i przepraszanie (chociaż nie łatwo mu to przychodzi), ale trwa to jeden dzień, a na następny weekend sytuacja się powtarza. Raz wyprowadziłam się już z domu, ale to też nie pomogło na długo. Kocham go i chcę z nim być, ale jego zachowanie po alkoholu jest dla mnie całkowicie nie do zaakceptowania i wiem, że jesli to się nie zmieni będę zmuszona się z nim rozstać (często po wódce bywa również strasznie chamowany i prosty, gdzie na trzeźwo jest osobą zajmującą wysokie stanowisko i posiadającą dobre wykształcenie). Jak mam mu pomóc i jak na niego wpłynąć żeby się zmienił? Jakich argumentów użyć zeby zdał sobie sprawę, że jego zachowanie sprawia, że myślę poważnie o rozstaniu i mój strosunek do niego się zmienia. Kiedyś miałam bardzo poważne plany wobec niego (jesteśmy ponad 6 lat ze sobą) a teraz nie wyobrażam sobie go w roli męża czy ojca, bo jest skrajnie nieodpowiedzialny. Czy jest szansa, że to jest chwilowe pijaństwo spowodowane pracą i chęcią nadrobienia zaległosci towarzystkich czy jest to już alkoholizm?
Awatar użytkownika
violla
Moderator
Posty: 542
Rejestracja: 12 sty 2014, o 20:34

17 kwie 2018, o 18:50

martyna32 pisze:Jak mam mu pomóc i jak na niego wpłynąć żeby się zmienił?
Nie pomożesz jeśli on tej pomocy nie chce i o nią nie prosi. On się nie zmieni, na pewno nie za czyjąś przyczyną.
martyna32 pisze:Jakich argumentów użyć zeby zdał sobie sprawę, że jego zachowanie sprawia, że myślę poważnie o rozstaniu i mój strosunek do niego się zmienia.
Trudno coś w tej kwestii podpowiadać. Każdy jest inny i do każdego inny argument przemówi. Podobno najlepsze są argumenty miłości. Jeśli Cię kocha musi się zdecydować, albo Ty albo koledzy. Choć to zabrzmi jak szantaż i na przekór może wybrać kolegów, choćby skrycie tego potem żałował.
Moze trzeba wprowadzić jakieś zasady, ze jeden weekend tylko dla Was, a drugi dla kumpli.
W tej kwestii chyba lepsze rady udzieli mężczyzna. Dlatego liczę, że odezwie się jakiś forumowy facet i coś doradzi.
martyna32 pisze:Czy jest szansa, że to jest chwilowe pijaństwo spowodowane pracą i chęcią nadrobienia zaległosci towarzystkich czy jest to już alkoholizm?
Ważna rzecz. Nie ma czegoś takiego jak pijaństwo i alkoholizm. Rozumiem co masz na myśli, ze pijaństwo to takie typowe żurowate ;), a alkoholizm to takie kulturalne picie w 4 ścianach.
Otóż alkoholik to zawsze pijak i odwrotnie, to tylko kwestia nazewnictwa mniej lub bardziej obraźliwego dla delikwenta. Nikt nie staje się alkoholikiem od razu. Zawsze zaczyna się od jednego piwa, kieliszka.
Piszesz, że w pracy nie pije, ze wyjeżdża na 4 tygodnie. A skąd wiesz, że nie pije gdy wyjeżdża?
Przecież w pracy nie jest 24h, wraca gdzieś do domu-prawda? Gdzieś nocuje i możliwe, że po pracy upija się do snu każdego dnia? Będąc 4 tyg z Tobą, ile razy robi wypady z kumplami, a ile spędza z Toba? Czy w tym czasie gdy nie imprezuje, potrafi obejść się bez alkoholu? Czy w zasadzie jest w stałym ciągu, bo impreza, potem kac, a potem znów impreza?
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz".
martyna32
Posty: 2
Rejestracja: 17 kwie 2018, o 13:43

17 kwie 2018, o 19:56

violla dziękuje za odpowiedź. Odnosząc się do Twojego pytania, wiem ze w pracy nie pije, bo musi być praktycznie 24h dyspozycyjny, może się oczywiście zdarzyć, że wypije piwko, czy dwa, ale na pewno się nie upija, mam zresztą z nim ciągły kontakt telefoniczny, wiec zauważyłabym. Zresztą tam gdzie pracuje, tam też spi i ze względu na odpowiedzialość nie ma dostępu do alkoholu. Wiem, ze rodzaj wykonywanej pracy może się też przyczynić do tego, że chce sobie "odbić" wszystkie stresy związane z pracą. Wydaje mi się, że taki wpływ mogą mieć na niego koledzy, bo mimo, że bardzo się z nimi lubie, ogromnei ich szanuje, bo wiem ze są to ludzie, na których zawsze można liczyć (gdy go nie ma, zawsze mi pomogą gdy jest taka potrzeba), ale też jak wraca to go non stop gdzieś wyciągają. Ja osobiście nie mam potrzeby wychodzić trzy razy w tygodniu, nawet raz w tygodniu to dla mnie dużo (on z racji ze ma "wakacje" co cztery tygodnie, może sobie na to pozwolić i dlatego sobie tego nie odmawia). Gdy mu zabraniam wyjścia to chodzi nadąsany, obrażony, ciężko się z nim rozmawia, na mnie to też źle działa, bo jestem cholerykiem a on jest mistrzem wyprowadzania mnie z równowagi tymi swoimi wyjściami i kolegami. On się wkurza na mnie, że się wiecznie go czepiam, a ja nie potrafie inaczej, jak on ciągle mi takie numery robi i kółko się zamyka. Co do upijania się, nie robi tego codziennie, ale conajmniej raz w tygodniu, w tym celu zawsze wybiera kolegów a nie mnie, bo ja nie pijam w ogole mocnych alkoholi. Szukam jakiejś możliwości, żeby na niego wpłynąć, bo nie chce go stracić, na trzeźwo jest cudowny, gotuje, sprząta, w domu wszystko naprawi, zakupy zrobi, więc można by było powiedzieć ideal. Tylko ten alkohol i koledzy..
Awatar użytkownika
violla
Moderator
Posty: 542
Rejestracja: 12 sty 2014, o 20:34

18 kwie 2018, o 22:09

Nie rób awantur i nie zabraniaj. Nikt nie lubi nakazów i zakazów, Ty też.
moim zdaniem należy wypracować jakiś kompromis. Ustalić, że skoro jest 4 tygodnie w domu, to niech podzieli go na Ciebie i kolegów.
Tak samo możesz kolegom powiedzieć. Najpierw podziękować za pomoc, a potem zaproponować rozwiązanie, że w okresie 2 tyg on jest dla kolegów, a potem dla Ciebie. W tym czasie będziesz mieć okazję, by zaobserwować czy on obejdzie się bez żadnego alkoholu przez 2 tygodnie, czy musi wypić choćby piwko każdego dnia. Możesz tez pomyśleć o zaaranżowaniu czegoś wspólnego, by się nie nudził, by nie żałował, że się na taki układ zgodził. Nooo chyba, że się nie będzie chciał zgodzić.
To oznacza, ze jest albo nieasertywny dla kolegów, albo już uzależniony od alkoholu.
Pierwsze z pewnością byś wcześniej zauważyła, bo to jest cecha, jakiej się nie da nie zauważyć. Niestety nie jest dobra, bo oznacza, ze każdy go może wykorzystać, każdy moze go namawiać, a on się na wszystko zgodzi, choćby to było złe. Nie daje to poczucia bezpieczeństwa- niestety.
Mój ojciec nie był asertywny i po pijaku dał się namówić na żyrowanie kredytu, który niemal od początku spłacała mama i to niemałe pieniądze przez bodajże 2 lata.

To drugie oznacza, ze macie problem. Skoro ktoś nie umie się powstrzymać przed wypiciem, a niewypicie powoduje u niego agresję, przygnębienie, rozbicie i nerwowość... to świadczy tylko o jednym. Popadł już w nałóg.
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz".
Aleksandra Lukasiewicz
Posty: 3
Rejestracja: 20 kwie 2018, o 13:54

26 kwie 2018, o 20:28

Jestem terapeutą uzależnień. Badania mówią, że osoby, które używają alkohol na przestrzeni całego swojego życia mogą wielokrotnie zmieniać wzór spożywania alkoholu, który można by umiejscowić na continuum od abstynencji, poprzez picie o niskim poziomie ryzyka, do spożywania alkoholu w sposób wysoce ryzykowny i szkodliwy. Niektóre z tych osób się uzależnią. Jest to wędrówka w dwie strony. Ktoś, kto aktualnie pije alkohol w sposób mało ryzykowny może w wyniku różnego rodzaju okoliczności zwiększyć swoje picie do poziomu wysoce ryzykownego. Ktoś, kto aktualnie pije ryzykownie lub szkodliwie może na tyle ograniczyć swoje picie, aby radykalnie zmniejszyć wynikające z niego szkody. Abstynent może w każdej chwili zacząć pić, a osoba uzależniona może zostać abstynentem. Najmniej prawdopodobna jest sytuacja, że osobie uzależnionej uda się trwale ograniczyć spożywanie alkoholu, a więc wrócić na stałe do picia kontrolowanego, o niskim ryzyku szkód.
Awatar użytkownika
k412423
Przyjaciel Forum
Posty: 417
Rejestracja: 10 lut 2017, o 00:05
Lokalizacja: Warszawa

27 kwie 2018, o 10:37

Witajcie, Drogie Panie. Witaj, Martyno. W sumie nie mam nic do dodania, gdyż moje Poprzedniczki wszystko napisały .
martyna32 pisze:Szukam jakiejś możliwości, żeby na niego wpłynąć, bo nie chce go stracić, na trzeźwo jest cudowny, gotuje, sprząta, w domu wszystko naprawi, zakupy zrobi, więc można by było powiedzieć ideal. Tylko ten alkohol i koledzy..
A powiedz mi, proszę, jak uważasz, skąd bierze się u Twojego faceta skłonność i chęć do picia ? Nie pije z Tobą , tylko z kolegami , powiedz mi, jak zmieniał się On w Waszym związku , z perspektywy czasu ! Czemu zamiast do Ciebie , to uciekał w alkohol ?
Co Was połączyło do Siebie ? W jakich okolicznościach się poznaliście ? Jakim facetem był na początku Waszej znajomości ?
A co lubicie wspólnie robić ? Czy potraficie z Soba o wszystkim rozmawiać ? Czy Twój facet zwierza się Tobie z różnych problemów ? Czy to w ogóle robił ?

"Odkryłam, że nie jest to kwestia sił fizycznych, ale psychicznych. Podboju musiałam dokonać w moim własnym umyśle, przedrzeć się przez bariery ograniczeń, które sama sobie narzuciłam, i dobrać się do tego, co dobre - do tego, co nazywamy potencjałem, a z czego rzadko korzystamy"
Sharon Wood
Kamil

Marzenia są ważniejsze niż wiedza. - Albert Einstein
ODPOWIEDZ