Chore relacje rodzinne

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
Cloudy880
Posty: 2
Rejestracja: 8 sie 2017, o 20:43

8 sie 2017, o 21:28

Witam, wydaje mi się, że mam bardzo duży problem z własną osobą. Zacznę od tego, że ojciec pił i nie pracował odkąd pamiętam. Awantury, wstyd przed innymi, policja- codzienność. Mama pracowała i próbowała to wszystko jakoś ogarnąć. Chciałam opowiedzieć o jednym wątku mojego życia. Z pozoru może najmniej istotnym, ale ciągnącym się aż do tej pory. Mam 21 lat i starszą ode mnie siostrę. Ojciec zaczął pić mniej więcej kiedy miała 7 lat, wtedy też urodziłam się ja. Odkąd pamiętam, zawsze były z siostrą problemy. Jako nastolatka często piła, spotykała się z podejrzanym środowiskiem, nie wracała do domu. Kiedy poszła na studia, wszystko mniej więcej wróciło do normy. Potem wyjechała do większego miasta, znalazła dobrą pracę, ukończyła studia. Ja w między czasie wyprowadziłam się z mamą do innego miasta, a ojciec niedługo potem zmarł. W przeciwieństwie do siostry, ja nigdy nie sprawiałam problemów, w szkole super wyniki, byłam jak dziecko cień. Zawsze we wszystkim pomagałam mamie. Nigdy nie chciałam pieniędzy, bo mimo tego, że byłam dzieckiem zdawałam sobie sprawę z bardzo trudnej sytuacji finansowej. Siostra wręcz przeciwnie. Obecnie zdawać by się mogło, że wszystko wróciło do normy, ale tak nie jest. Mam bardzo dużo problemów ze sobą i w tworzeniu relacji. Siostra założyła rodzinę i ma dziecko. Nie pracuje już kilka lat od tego czasu i tu zaczynają się problemy. Zawsze ma wymówkę, że jej wszystko się należy i że jest poszkodowana. Dostałyśmy spadek, z którego prawnie wynikało, że należy mi się większą część. Za namową mamy podzieliłam się jednak z siostrą po równo i sama też uważałam, że to dobre rozwiązanie. Kolejny problem było zapłacenie przeze mnie dużej kwoty na pewną rzecz , siostra odmówiła zapłacenia swojej części, ponieważ ona ma rodzinę itd. Przy podziale działki od mojej mamy nie dostałam prawie nic, ponieważ ona ma rodzinę, a ja nie. Kiedy przy tego typu sytuacjach chciałam się zbuntować i np nie odzywać się do siostry lub walczyć o swoje, mama zawsze łagodziła sytuację i wzbudzała u mnie poczucie winy. Jestem na 3 roku studiów i od początku nie dostaję praktycznie żadnej pomocy od mamy, podczas gdy siostrę praktycznie utrzymywała w czasie studiów. Utrzymuje się że stypendium i dorywczych prac i mimo trudnego kierunku studiów daję radę. Mieszkam z mamą w jednym mieście, z tym, że wynajęłam pokój w drugiej części miasta. Mimo tego jestem u mamy co najmniej dwa razy w tygodniu, dzwonimy do siebie codziennie itd. Nigdy nie potrafię odmówić jej pomocy, zresztą innym też. W mojej rodzinie panuje przekonanie i często również to słyszę, że przecież ja zawsze sobie sama ze wszystkim poradzę. Bardzo kocham mamę, ale ostatnio zauważyłam, że być może jestem po prostu wykorzystywana? Nie umiem sobie z tym poradzić a przy tym czuję, że jestem spychana na boczny tor. Przepraszam za długi post, ale chciałam żeby było jak najlepiej opisane.
Awatar użytkownika
Rutlawski
Przyjaciel Forum
Posty: 876
Rejestracja: 20 wrz 2013, o 15:08

8 sie 2017, o 22:32

Hej, Cloudy,

Problem tu nie polega na siostrze, lecz na Twoim ojcu :)
Jesteście obie DDA, czyli dorosłymi dziećmi alkoholików i - z tego co widzę - obie radzicie sobie z tym na swój sposób.
DDA to dorosły człowiek, który jednak nie pozbył się jeszcze demonów przeszłości, nie jest pewny siebie, ne potrafi uchwycić swojej wartości, bo w końcu rodzic go jej nie nauczył...

Wydaje mi się, że siostra jest w bardzo podobnej sytuacji emocjonalnej. Z Twojego posyu widać sporą zazdrość [? ] w stosunku do siostry. Widzisz siebie jako tę bardziej dojrzałą i zawsze bardziej poszkodowaną, ale wydaję mi się, że wcale tak nie jest.
Twoja siostra - zapewne jak Ty - stara się odnaleźć na świecie, zapomnieć o przeszłości. Być może jest bardziej silna, przebojowa, zaradna życiowo, lecz w końcu przeżyła to samo co Ty. Ty urodziłaś się kiedy ojciec zaczął pić, ona jako dziecko musiała umieć radzić sobie z tym wielkim bagażem emocjonalnym. Jak widać, radzi sobie jak umie, podczas gdy Ty także radzisz sobie jak umiesz.

Czego dokładnie od nas oczekujesz, jakiego rodzaju porady?
Czego oczekujesz od życia? Od siostry, od mamy?
Czy Twoja postawa, że zawwsze mamie pomożesz nie generuje tego - jak to nazwałaś - poczucia w rodzinie, że Ty zawsze ze wszystkim sobie poradzisz?

Powiedz mi proszę też, jakie są Twoje bezpośrednie relacje z siostrą? Czy rozmawiacie ze sobą? Czy jesteście przyjaciółkami? Wrogami?
"Życie, sposób na zbieranie zdziwień kończy się dość jednak nieszczęśliwie, bowiem śmiercią.
I choć tyle miewa znaczeń, nie słyszałem by skończyło się inaczej".
Awatar użytkownika
k412423
Przyjaciel Forum
Posty: 417
Rejestracja: 10 lut 2017, o 00:05
Lokalizacja: Warszawa

9 sie 2017, o 04:17

Witaj,Cloudy! Witajcie !
Cloudy , zgadzam się z Rutlawskim, choć On ma aż 17 pochwał, a ja tylko dwa, ale nie będę z Nim konkurował i nie napiszę nic mądrzejszego, bo nie o to chodzi w życiu, żeby nawzajem sobie dogryzać, być zazdrosnym, a przede wszystkim nie chodzi o to, żeby nasze relacje z najbliższym otoczeniem i nie tylko, były niezdrowe , źle wpływały na nasze samopoczucie, na naszą przyszłość . A wręcz odwrotnie!
Wyzwalaj z Siebie pozytywną energię . Wyznaczaj Sobie cel. A jednocześnie zapominaj o przeszłości , o tym, co było w Twoim życiu niepomyślnego . Raczej skup się na tym, co osiągnęłaś, i co jeszcze możesz więcej osiągnąć, zrobić . Realizuj Swoje pasje, Swoje marzenia . Skup się na Swoim życiu . Wiem, że to trudny krok w życiu, ale możliwy . Póki studiujesz i nie masz jeszcze do końca sprecyzowanej ścieżki życia, będziesz na takich rozdrożach . A powinnaś bardziej uwierzyć w Siebie, zainwestować w Siebie, w Swoje umiejętności . Skup się , proszę , na Sobie i na relacjach z ludźmi, którzy dodają Tobie skrzydeł , a nie je podcinają , choć to nie zmienia faktu, ze te relacje rodzinne też powinny być w miarę zdrowe, poukładane. Nie rozdrapuj tych ran, nie wywołuj tych demonów z przeszłości, ale postaraj się o nich zapomnieć i uwierzyć w Siebie.
Droga Cloudy , trzymam kciuki , oby Twoje relacje rodzinne Ciebie nie dołowały, ale podnosiły na duchu, do działania ..

"Idź przez życie z podniesionym czołem, a nie z zadartym nosem"

Magdalena Samozwaniec
Kamil

Marzenia są ważniejsze niż wiedza. - Albert Einstein
Cloudy880
Posty: 2
Rejestracja: 8 sie 2017, o 20:43

9 sie 2017, o 08:07

Dziękuję wam za odpowiedzi. Wydaje mi się, że nie jestem zazdrosna o siostrę, chociaż może z boku tak to wyglądać. Raczej to ona zawsze ma żal do mamy i twierdzi, że nic od niej nie dostaje, nikt się nią nie interesuje, podczas gdy faktycznie jest tak, jak opisałam powyżej i nie chodzi mi tylko o rzeczy materialne. Ona zawsze dostawała więcej uwagi, że względu na swoje złe zachowanie.

Moje relacje z nią były różne. Ja się często starałam a ona mnie odpychała, ogólnie wg mnie nie mamy takich relacji jak inne siostry. Ja rozumiem, że ona też ma bardzo dużo problemów, czasem nawet wydaje mi się, że po prostu gorzej sb radzi ode mnie. Bardzo się zawiodłam jak przestała pracować, przeprowadziła się na wieś i związała się z nieodpowiednia osobą a później dziecko. Bardzo dużo razy ja namawiałam, żeby się przeprowadziła do mamy. Po jakimś czasie przestałam ja wspierać, bo ona odmawia jakiejkolwiek pomocy i mówi, że jej wszystko odpowiada. Jak się spotykamy to nigdy nie rozmawiamy o poważnych rzeczach tylko o głupotach ( w moim odczuciu) jakieś plotki rodzinne itp.
Kiedy przeprowadziłam się z mamą do innego miasta, mama związała się z innym facetem. Mialam wtedy ok 12 lat. Nikt mi tej sytuacji nie wytłumaczył. On mnie bardzo nie lubił. Przemoc psychiczna to była codzienność. Wydaje mi się dzisiaj, że miałam jakieś załamanie nerwowe, wylądowałam w szpitalu w pewnym czasie bo miałam problemu ze zdrowiem ( teraz mi się wydaje, że to że względu na stres- problemy z oddychaniem, z sercem, bardzo zła koncentracja, ciągle rozkojarzenie, słaba pamięć itp.) Mimo, że siostra o tym wiedziała, nie próbowała mi pomóc w żaden sposób i to trochę też mnie boli. Ona ma bardzo duży żal do mamu, że wyprowadziła się do innego miasta kiedy siostra miała 22 lata, mimo tego, że jej pomagała. Ja, kiedy miałam 17 lat mama wyjechała za granicę. Wprawdzie tylko na kilka miesięcy, ale z dnia na dzień musialam się wyprowadzić i mieszkać z obcymi ludźmi, ponieważ wynajęłam pokój, co było na początku trochę szokiem. Sama musiałam zacząć że wszystkim sobie radzić oprócz utrzymania się. Pamiętam, że w tym czasie też nie dostałam żadnego wsparcia ani pomocy od siostry, nigdy mnie nie odwiedziła itp. Kiedy mama wróciła, postanowiłam, że nie będę wracać do mieszkania z nią i jej partnerem. Ja w przeciwieństwie do siostry nigdy jej nie wypominałam faktu, że mieszkałam sama.
Nie wiem dokładnie czego oczekuję, zawsze mam problemy z tym, żeby wyrazić uczucia i sprecyzować, czego chcę. Nie pisałam na takich forach i nikomu się nie zwierzałam z problemów. Jedyna osoba, która wie o wszystkim jest mój chłopak i najbardziej zaufane przyjaciółki ( chociaż one wiedzą raczej ogólnikowo) Wiem, że muszę się skupić na poprawieniu relacji z siostrą a z mamą są tak skomplikowane, że sama nie wiem. Mam z mamą bardzo dobre relacje i zrobię dla niej wszystko ale coś mi nie gra, nie wiem dlaczego. Chłopak często mówi, ze mama steruje moim życiem, często się wtraca, wie o wszystkim co robię, a jednocześnie pobłaża bardzo siostrze i jest na każdej jej zawołanie, że mnie nie docenia itp. Ja tego nie widzę, chociaż ostatnio się zastanawiam, nie wiem jakie powinno się mieć normalne relacje. Pisząc to chciałam się też wygadać. Moja sytuacja wygląda tak, że raz mam euforyczny nastrój a za kilka godzin ciągle płaczę itp. Zmieniam zdanie, ciężko podjąć mi decyzję. Jestem trochę nieśmiała. Czasami miałam myśli samobójcze. Zawsze dążę, żeby coś osiągnąć bo jak coś mi się nie uda, to uważam ze jestem beznadziejna. mam kilka osiągnięć, bardzo dużo pasji, chociaż raczej slysze to od innych bo ja uważam, że jestem do niczego. Nie wiem jak to jest, że z jednej strony jakoś znalazłam siłę, żeby do czegoś dojść, a z drugiej strony czasem nie mam siły na nic, nawet na wstanie z łóżka, ciągle powtarzam, że życie i tak nie ma sensu itp. Czuję się tak, jakbym miała dwie osobowości i wgl nie znała siebie.

Edit 09/08/2017

Dodam jeszcze, że sprawiam chyba ciągle wrażenie osoby bardzo smutnej i odpychające. Nawet, jak mam dobry humor, to często słyszę na uczelni albo w pracy, jak ludzie ,ktorzy nie znają mnie dobrze pytają, co mi jest, czemu jestem smutna itp czy coś się stało. A ja nie chcę być tak odbierana. Mam bardzo duży dystans do siebie, często się śmieje sama z siebie itp, kiedy jestem z ludźmi których znam jestem duszą towarzystwa, nawiązanie kontaktów przychodzi mi dość łatwo ale też zależy jaki mam dzień. Kiedy ktoś pyta mnie czemu jestem smutna, wtedy, kiedy ja według mnie mam dobry humor, często odpowiadam, że mam po prostu taki wyraz twarzy albo żeby kogoś zbyć, że się nie wyspałam itp, chociaż wcale tak nie jest.

Posty połączone przez moderatora
Cloudy880
Posty: 2
Rejestracja: 8 sie 2017, o 20:43

9 sie 2017, o 08:21

Dodam jeszcze, że sprawiam chyba ciągle wrażenie osoby bardzo smutnej i odpychające. Nawet, jak mam dobry humor, to często słyszę na uczelni albo w pracy, jak ludzie ,ktorzy nie znają mnie dobrze pytają, co mi jest, czemu jestem smutna itp czy coś się stało. A ja nie chcę być tak odbierana. Mam bardzo duży dystans do siebie, często się śmieje sama z siebie itp, kiedy jestem z ludźmi których znam jestem duszą towarzystwa, nawiązanie kontaktów przychodzi mi dość łatwo ale też zależy jaki mam dzień. Kiedy ktoś pyta mnie czemu jestem smutna, wtedy, kiedy ja według mnie mam dobry humor, często odpowiadam, że mam po prostu taki wyraz twarzy albo żeby kogoś zbyć, że się nie wyspałam itp, chociaż wcale tak nie jest.
ODPOWIEDZ