Jestem w ciężkiej sytuacji...

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
Zmeczonyzyciem
Posty: 5
Rejestracja: 17 maja 2017, o 20:15

17 maja 2017, o 20:46

Dzień dobry, całe moje dzieciństwo to wieczny stres i strach, wysłuchiwanie krytyki ojca oraz jego rodziny, później również rówieśników w szkole i niektórych nauczycieli - kiedyś myślałem, że problem tkwi w szkole (z czasem zacząłem wierzyć w to, że to zemną jest coś nie tak) i dopiero nie tak dawno zdałem sobie z tego sprawę, że problem tkwi w ojcu i po części w jego rodzinie.

Przez te wszystkie lata źle to na mnie wpłynęło, stałem się antyspołeczny, przestałem ufać ludziom - bo na wielu się zawiodłem - oraz dolega mi niska samoocena i brak pewności siebie, chociaż ćwiczę nad tym i jest z tym już trochę lepiej, jednak przebywanie w takim środowisku zrobiło swoje i ciężko mi postawić jakiś krok... mianowicie mam już dość tu siedzieć i to znosić, chciałbym uciec stąd daleko, uwolnić się i zacząć nowe życie.

Problemem jest praca, a raczej jej brak - przeglądam oferty ale praca jako kelner czy sprzedawca nie są dla mnie.... wiem że wielu tutaj teraz przewróci oczami i parsknie myśląc "chce uciec z tego szamba i wymyśla z pracą... ". Niestety ale wiem jaki jestem do obcych i zdaję sobie z tego sprawę, że mógłbym długo w takiej pracy nie porobić, a bardzo źle znoszę porażki... nie wyobrażam sobie również, by wrócić tu z powrotem i dać im satysfakcje, że mi się nie udało.

Nie będę przedstawiaj tutaj szczegółów, napiszę tylko że nie mam na kogo liczyć żeby mi pomógł, wiem że muszę poradzić sobie sam, jednak jestem z tym wszystkim zagubiony, nie wiem na jakich ofertach się skupiać, co brać pod uwagę, jeszcze do tego dochodzi lokum.... przez te wszystkie lata żyłem światem rodziców i ich problemami, przez tą krytykę najczęściej siedziałem w domu bez kontaktu z innymi.

Nie wiem czy jest sens wylewać swoje żale na forum, nie oczekuje że ktoś to zrozumie... ale sam już nie wiem co mam robić.
Wiem że wypadam tutaj na nieogarniętego gościa, może ktoś był kiedyś w podobnej sytuacji i udzieli mi jakiś rad, bo ja naprawdę jestem gotów coś zmienić w swoim życiu, nie boję się pracy (nie jestem leniem), po prostu wolałbym mieć pewność że dam sobie radę w danym zajęciu.

Przepraszam że takie długie, za składnię itp. Piszę to trochę pod wpływem emocji.
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

17 maja 2017, o 22:10

Ile masz lat? Jakie masz wykształcenie?
Twoi rodzice są po rozwodzie? Matka nie żyje?
Masz rodzeństwo?
Czy ojciec ma jakieś problemy psychiczne?

Nie przepraszaj za długi wpis. Wygląda na to, że Twój problem jest bardzo złożony i trzeba dobrze poznać sytuację, zanim będzie się dało wspomóc Cię jakąś radą. Spróbuj napisać jak najwięcej o tym, jakie konkretnie zarzuty ma ojciec, czego już w życiu próbowałeś jeśli chodzi o naukę i pracę, jakie masz plany (nawet mało konkretne) w kwestii przeprowadzki i tym podobne.
Zmeczonyzyciem
Posty: 5
Rejestracja: 17 maja 2017, o 20:15

19 maja 2017, o 00:41

Mam 22 lata, wykształcenie niepełne zawodowe, ale będę kończył pierwszy rok szkoły dla dorosłych (LO).

Moi rodzice są w chorym związku, mama jest trochę dziecinna i żyje w swoim świecie - jak ja to nazywam - to znaczy, że nie dostrzega tego problemu, lub nie zdaje sobie z tego sprawy jak jest on poważny.

Jestem jedynakiem.

Jest po prostu alkoholikiem, typem człowieka marionetki i mający tendencje do słuchania innych.

Może jest to głupie i zachodzi pod paranoję, ale przeszło mi przez myśl to, że gdy się tak szczegółowo rozpiszę, to ktoś przypadkiem z mojego otoczenia może trafić na ten temat i mnie skojarzyć. No ale postaram się mniej więcej napisać coś więcej.

Ojciec ma do mnie zarzut o to że nie pracuje, że jestem skryty i nie chce wychodzić do jego rodziny, że jestem "odludkiem"... nawet nie chce słuchać o tym, że mogę mieć jakieś problemy, jego zdaniem to jest mój wymysł, lub ktoś mi takie głupoty nagadał - dawno temu próbowałem mu się zwierzyć, i coś takiego właśnie przeważnie słyszałem.

Mimo niedokończonej zawodówki posiadam zawód, lecz tam też trochę nerwów było.
Potem rozwinąłem swoją "przyjaźń" z kolegą z praktyk, ale w końcu uświadomiłem sobie że mi taki kolega do picia nie jest potrzebny, bo byłem głupiej myśli że to zemną faktycznie jest coś nie w porządku i muszę się dostosować, a ten "kolega" mi w tym pomoże.
Przez pewien czas nigdzie nie pracowałem, powoli odzwyczaiłem się od picia i rzuciłem palenie - niedawno ukończyłem staż z kursów, uczęszczam do psychologa właśnie od DDA. Pani psycholog najpierw zaczęła od uzależnienia bo powiedziała, że nie można tego zlekceważyć, ale chyba już przejdziemy powoli do właściwego tematu, czyli DDA - chodź jak sama wyznała, ciężko jest rozmawiać o uzależnieniu nie poruszając tematu o domu - bardzo dobrze mi się z tą Panią rozmawia.

Jednak są to spotkania raz w tygodniu, a ja czuje że muszę coś z tym problemem zrobić i stąd pójść, bo nie da się tak żyć.

Mam taki plan by pójść do miasta gdzie mieszka moja dziewczyna, a przynajmniej być bliżej niej.
Dałem nawet ogłoszenie na spotted, że szukałbym pracy najlepiej z zakwaterowaniem - chciałbym pracę, gdzie nie miałbym dużego kontaktu z ludźmi, ale też taką żebym mógł co dwa tygodnie przyjeżdżać na trzy dni do miasta, w którym uczęszczam do szkoły, bo nie mogę jej rzucić.

Wiem że jest to wszystko pokręcone, i czemu nie mogę być w tym mieście gdzie mam szkołę.
Nie mogę bo chcę pójść stąd dalej, móc być bliżej dziewczyny która też czasami potrzebuje mojego wsparcia, wiem że będąc z nią czułbym się lepiej i terapia lepiej by przebiegała.

Szkołę mam w piątek, sobotę i niedzielę, więc raz na dwa tygodnie mógłbym robić do czwartku - nie wiem jaki pracodawca by się na coś takiego zgodził, ale to jest mój plan jaki chciałbym możliwie jak najszybciej zrealizować
Zmeczonyzyciem
Posty: 5
Rejestracja: 17 maja 2017, o 20:15

24 maja 2017, o 01:10

Mam 22 lata, wykształcenie niepełne zawodowe, ale będę kończył pierwszy rok szkoły dla dorosłych (LO).

Moi rodzice są w chorym związku, mama jest trochę dziecinna i żyje w swoim świecie - jak ja to nazywam - to znaczy, że nie dostrzega tego problemu, lub nie zdaje sobie z tego sprawy jak jest on poważny.

Jestem jedynakiem.

Jest po prostu alkoholikiem, typem człowieka marionetki i mający tendencje do słuchania innych.

Może jest to głupie i zachodzi pod paranoję, ale przeszło mi przez myśl to, że gdy się tak szczegółowo rozpiszę, to ktoś przypadkiem z mojego otoczenia może trafić na ten temat i mnie skojarzyć. No ale postaram się mniej więcej napisać coś więcej.

Ojciec ma do mnie zarzut o to że nie pracuje, że jestem skryty i nie chce wychodzić do jego rodziny, że jestem "odludkiem"... nawet nie chce słuchać o tym, że mogę mieć jakieś problemy, jego zdaniem to jest mój wymysł, lub ktoś mi takie głupoty nagadał - dawno temu próbowałem mu się zwierzyć, i coś takiego właśnie przeważnie słyszałem.

Mimo niedokończonej zawodówki posiadam zawód, lecz tam też trochę nerwów było.
Potem rozwinąłem swoją "przyjaźń" z kolegą z praktyk, ale w końcu uświadomiłem sobie że mi taki kolega do picia nie jest potrzebny, bo byłem głupiej myśli że to zemną faktycznie jest coś nie w porządku i muszę się dostosować, a ten "kolega" mi w tym pomoże.
Przez pewien czas nigdzie nie pracowałem, powoli odzwyczaiłem się od picia i rzuciłem palenie - niedawno ukończyłem staż z kursów, uczęszczam do psychologa właśnie od DDA. Pani psycholog najpierw zaczęła od uzależnienia bo powiedziała, że nie można tego zlekceważyć, ale chyba już przejdziemy powoli do właściwego tematu, czyli DDA - chodź jak sama wyznała, ciężko jest rozmawiać o uzależnieniu nie poruszając tematu o domu - bardzo dobrze mi się z tą Panią rozmawia.

Jednak są to spotkania raz w tygodniu, a ja czuje że muszę coś z tym problemem zrobić i stąd pójść, bo nie da się tak żyć.

Mam taki plan by pójść do miasta gdzie mieszka moja dziewczyna, a przynajmniej być bliżej niej.
Dałem nawet ogłoszenie na spotted, że szukałbym pracy najlepiej z zakwaterowaniem - chciałbym pracę, gdzie nie miałbym dużego kontaktu z ludźmi, ale też taką żebym mógł co dwa tygodnie przyjeżdżać na trzy dni do miasta, w którym uczęszczam do szkoły, bo nie mogę jej rzucić.

Wiem że jest to wszystko pokręcone, i czemu nie mogę być w tym mieście gdzie mam szkołę.
Nie mogę bo chcę pójść stąd dalej, móc być bliżej dziewczyny która też czasami potrzebuje mojego wsparcia, wiem że będąc z nią czułbym się lepiej i terapia lepiej by przebiegała.

Szkołę mam w piątek, sobotę i niedzielę, więc raz na dwa tygodnie mógłbym robić do czwartku - nie wiem jaki pracodawca by się na coś takiego zgodził, ale to jest mój plan jaki chciałbym możliwie jak najszybciej zrealizować

Edit 24/05/2017

Po tym czasie zdążyłem się uspokoić, chociaż wyluzowany nie jestem.

Nie oczekuje że przyjdzie ktoś i machnie zaczarowaną różdżką, ale udzieli cennych rad.

Normalnie to takie wsparcie ma się w rodzinie, ja natomiast takiego nie mam i to już nawet nie chodzi o to, że czuje się jakby grunt palił mi się pod nogami - sam chcę stąd pójść, ostatnie incydenty tylko nasilają we mnie takie myśli.

Nie chciałbym z tego wszystkiego zachować się nierozważnie i popełnić jakiś błąd, którego potem miałbym żałować.

Posty połączone przez moderatora
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

25 maja 2017, o 23:04

A jakie masz pasje? Może którąś z nich udałoby się przekuć w zawód - teraz rośnie zapotrzebowanie na coraz dziwniejsze usługi, powstają sposoby zarabiania, które kiedyś nie istniały, jak choćby sprzedawanie kont w grach online.

Zawsze też możesz spróbować zatrudnić się w call center - biorą tam praktycznie wszystkich, bo rotacja pracowników jest ogromna. Pewnie po okresie próbnym nie przedłużono by z Tobą umowy, bo nikt zdrowy i uczciwy nie zagrzeje tam miejsca, ale zarobiłbyś chociaż trochę, aby móc swobodniej planować swoje następne kroki.

Pytam nie bez powodu, bo w Twoim przypadku rzeczywiście usamodzielnienie się i uniezależnienie od rodziny to najpilniejsza sprawa do załatwienia. Bardzo trudno wyzbyć się problemów spowodowanych przez rodzinę, jeśli nadal zostaje się pod jej wpływem na co dzień.
Zmeczonyzyciem
Posty: 5
Rejestracja: 17 maja 2017, o 20:15

8 cze 2017, o 01:16

Bardzo dziękuje za odpowiedź, przestałem wierzyć że ktokolwiek coś napisze.... dzisiaj dostałem szczególnego doła i (póki co jeszcze nie myślę o tym na serio) myślałem o śmierci, straciłem nadzieję. Tym bardziej to doceniam.

Zdaję sobie z tego sprawę, że czasami odbieram pewne rzeczy w niewłaściwy sposób, bywam paranoiczny - i nie wiem co gorsze, to, czy moja niska samoocena.

Dzisiaj odniosłem wrażenie że moja dziewczyna jest mną zmęczona.... próbuje sobie tłumaczyć że to pewnie moje negatywne myślenie... jakbym ją stracił to bym się chyba poddał, tak naprawdę od małego towarzyszy mi przemoc w domu, ocenianie przez innych, śmianie się itp.
Chciałbym tylko móc spokojnie jakoś żyć w tym i tak już niezbyt kolorowym świecie

No ale jak wspomniałem wcześniej, mam dzisiaj słaby dzień, szczególnie po tym moim analizowaniu w trakcie i po rozmowie (wideo rozmowa) z dziewczyną. Pewnie tak nie jest, ale czułem potrzebę o tym napisać, bo chciałbym odbierać te forum jak taką wirtualną rozmowę z psycholog, lub nawet zwykłym lecz rozumiejącym człowiekiem - oprócz przyjaciółki (która ma też swoje obowiązki) i dziewczyny (której również nie chcę zwalać się na głowę), nie mam za bardzo z kim rozmawiać. Nie jest tak że nie rozmawiam z nimi o tym wcale, ale czasami jest tego zbyt wiele, i gubię się w tym. Doszedłem również do wniosku że mówienie o tym wszystkim, szczególnie dziewczynie, jest niedojrzałe.

Moje zainteresowania to ogólnie filmy (filmy pełnometrażowe, seriale, animacje klasyczne/komputerowe), gry, rysownictwo oraz muzyka.
Sam jakieś swoje głupie filmiki na youtubie mam, aktualnie grzebię sobie w podobnym programie do sony vegas, lecz darmowym.

Co do call center to jest to również jakaś opcja, musiałbym jednak bardziej zaznajomić się z tematem.

Sam niedawno dzwoniłem w sprawie dwóch ofert, jednak bez rezultatu.

Jeszcze raz dziękuje za odpowiedź.
Zmeczonyzyciem
Posty: 5
Rejestracja: 17 maja 2017, o 20:15

7 lip 2017, o 18:25

Edit 08/06/2017

Bardzo dziękuje za odpowiedź, przestałem wierzyć że ktokolwiek coś napisze.... dzisiaj dostałem szczególnego doła i (póki co jeszcze nie myślę o tym na serio) myślałem o śmierci, straciłem nadzieję. Tym bardziej to doceniam.

Zdaję sobie z tego sprawę, że czasami odbieram pewne rzeczy w niewłaściwy sposób, bywam paranoiczny - i nie wiem co gorsze, to, czy moja niska samoocena.

Dzisiaj odniosłem wrażenie że moja dziewczyna jest mną zmęczona.... próbuje sobie tłumaczyć że to pewnie moje negatywne myślenie... jakbym ją stracił to bym się chyba poddał, tak naprawdę od małego towarzyszy mi przemoc w domu, ocenianie przez innych, śmianie się itp.
Chciałbym tylko móc spokojnie jakoś żyć w tym i tak już niezbyt kolorowym świecie

No ale jak wspomniałem wcześniej, mam dzisiaj słaby dzień, szczególnie po tym moim analizowaniu w trakcie i po rozmowie (wideo rozmowa) z dziewczyną. Pewnie tak nie jest, ale czułem potrzebę o tym napisać, bo chciałbym odbierać te forum jak taką wirtualną rozmowę z psycholog, lub nawet zwykłym lecz rozumiejącym człowiekiem - oprócz przyjaciółki (która ma też swoje obowiązki) i dziewczyny (której również nie chcę zwalać się na głowę), nie mam za bardzo z kim rozmawiać. Nie jest tak że nie rozmawiam z nimi o tym wcale, ale czasami jest tego zbyt wiele, i gubię się w tym. Doszedłem również do wniosku że mówienie o tym wszystkim, szczególnie dziewczynie, jest niedojrzałe.

Moje zainteresowania to ogólnie filmy (filmy pełnometrażowe, seriale, animacje klasyczne/komputerowe), gry, rysownictwo oraz muzyka.
Sam jakieś swoje głupie filmiki na youtubie mam, aktualnie grzebię sobie w podobnym programie do sony vegas, lecz darmowym.

Co do call center to jest to również jakaś opcja, musiałbym jednak bardziej zaznajomić się z tematem.

Sam niedawno dzwoniłem w sprawie dwóch ofert, jednak bez rezultatu.

Jeszcze raz dziękuje za odpowiedź.


Edit 07/07/2017

Dzień dobry po dłuższej przerwie.

Przez ostatnie dni codziennie przeglądam oferty pracy, była taka jedna ale na umowie zlecenie - dziewczyna odradza mi takich ofert, nie wiem czy nie są to moje jakieś negatywne myśli ale odnoszę wrażenie, jakby to tylko mi zależało na tym by się stąd wynieść i być bliżej niej.
Jak zapytałem się co w ogóle uważa na temat mojej przeprowadzki to odpowiedziała, że jest zwolenniczką przemyślenia dokładnie każdego kroku, by potem nie było żalu - może faktycznie aż za bardzo mi zależy, i nie patrzę obiektywnie.... pewna osoba z rodziny mamy zaoferowała się że pomoże na start, ale może z tą pracą faktycznie trzeba by było się lepiej zastanowić - praca to wystawianie posiłków w szpitalu.

W domu jest nie stabilnie, pieniądze się kończą a ojciec nie poczuwa się do odpowiedzialności by wysłać pieniądze twierdząc że mamy radzić sobie sami, a rachunki trzeba zapłacić... oczywiście siedzi mi to również w głowie bo mama potrafi tylko panikować i polegać na mnie.

Jak sobie pomyślę że miałbym z nim rozmawiać i go prosić, oraz wysłuchiwać jego pretensje, krzyki itp. to aż żyć się odechciewa. Rodzina ojca oczywiście podziela jego zdanie.

Od paru dni bolała mnie głowa, ale to pewnie przez te przeglądanie tych ofert, ale zimne spocone dłonie raczej mam od stresu bo niedługo szkoła a ja bym musiał to w okresie letnim wszystko załatwić, zdążyć zanim on wróci i będzie powtórka jak przed jego wyjazdem.... wykańcza mnie ta presja i jego powrót mnie dobije.

Ktoś z Was tak zaczynał, to znaczy przeprowadził się gdzieś do jakiegoś miasta i pracował na początku na umowie zlecenie, jak Wy to widzicie?


Posty połączone przez moderatora
ODPOWIEDZ