Nie wiem czy jestem DDA

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
niewielka
Posty: 2
Rejestracja: 12 lut 2012, o 16:51

12 lut 2012, o 17:50

Ciężko jest mi określić moją sytuację.

Problemy z ojcem alkoholikiem: znęcanie fizyczne i bardziej psychiczne trwa/ trwało bardzo długo.

Żyję w dwóch światach.

Mam 23 lata wspaniałego męża, pracę, studia, grupę wspaniałych znajomych, częste spotkania, wyjazdy, wakacje :-) wszystko jest wspaniałe jakby z obrazka. Mieszkam z teściami - cudowni ludzie.

I jest drugi świat... ojciec, który nie chce dać mi spokoju. teoretycznie nic mnie już z nim nie łączy... ale to jest taki człowiek, od którego cięzko jest się odciąć. Aktualnie żyjemy w konflikcie: co jakieś pół roku są awantury z jego strony, później przez kilka miesięcy kontakt z nim jest ograniczony (moja mama aktualnie wyprowadziła się od niego), po tych kilku miesiącach zwykle wracamy do stanu "pozornej dobroci" i tak dzieje się od dwudziestu lat....


cała ta sytuacja jest chora.

Tym razem postawiłam się i otwarcie powiedziałam, że nie chcę utrzymywać z nim kontaktu... że te czasy kiedy mówi mi co mam robić minęły. Że nie mamy nic wspólnego ze sobą. I tego chcę się trzymać....

Ale dzwoni... nie odbieram, pisze smsy, a nawet maile. Nie odzywam się.
Wiem, że pisanie z nim kłótnie i tłumaczenie pewnych spraw nie ma najmniejszego sensu. Jest to człowiek pełen nienawiści, który po prostu musi zatruwać komuś życie.

Nie chcę zmieniać nr tel... oprócz niego maja go jeszcze dziesiątki innych osób, nie chcę uciekać w ten sposób.

gdy widzę, na tel połączenie od niego, albo smsa od razu zaburza się moje pełne harmonii życie. Życie pełne szczęścia i radości które wypracowałam sobie sama z moim mężem.

Gdy pomyślę o nim zaczyna się inny świat pełen łez, smutku i strachu.
Nie wiem na jak długo starczy mi sił?
Chcę założyć własną rodzinę mieć dzieci... ale wiem, że dopóki nie uporam się z tą sytuacją nie mogę myśleć o własnych dzieciach. Nie mogę narażać nikogo na takie coś.

Zmienność mojego życia jest po prostu wykańczająca.

Jak oddzielić te dwa światy?

Wiem, że opisałam tę sytuację bardzo chaotycznie proszę o pytania w razie jakiś niejasności.
Proszę o porady jak uwolnić się od tego złego świata i zacząć w pełni żyć moim wspaniałym życiem????


Jeśli chodzi cechy DDA... owszem z moja samooceną bywa czasem kiepsko... ale właśnie w sytuacji kiedy jest źle z ojcem, lęki - owszem są zawsze praktycznie przed każdą nową nieznaną czynnością ale staram się z tym walczyć. Mam przecież wspaniałego męża obok, który codziennie zapewnia mnie o tym że jestem bardzo wartościowym człowiekiem.

Mam do napisania jeszcze wiele... ale nie chciałabym na samym początku zanudzać wszystkich forumowiczów...


proszę o opinie.
Awatar użytkownika
Magdalena Koczewska
Specjalista
Posty: 208
Rejestracja: 23 paź 2011, o 22:34

14 lut 2012, o 14:45

Witaj,

Rozumiem jak bardzo chciałabyś całkowicie oddzielić te dwa światy i zapomnieć o tym bolesnym. Często jednak bywa tak, że trudno o spokój i poczucie bezpieczeństwa dopóki musimy jakiś świat, a tym samym część siebie odsuwać, zaprzeczać, nie widzieć, zapominać.
Dbanie o swoje granice i ochrona siebie to jedno (widzę, że starasz się to robić mimo niepewności i lęku), a próba obejrzenia tej smutnej części siebie, przeszłości z nią związanej i jej wpływu na Twoje obecne życie to osobna kwestia. Uświadamiając sobie to wszystko, oglądając, nazywając pewnie łatwiej byłoby Ci nie uciekać, a wybierać i dbać o siebie.
Czy rozważałaś konsultację ze specjalistą, który mógłby Ci w tym pomóc?

Pozdrawiam.
niewielka
Posty: 2
Rejestracja: 12 lut 2012, o 16:51

14 lut 2012, o 20:41

Rozważam konsultacje ze specjalistą. Nie wiem czy to moje głupie tłumaczenie, czy na prawdę nie wiem gdzie się z tym zwrócić. Bardzo często spotykam specjalistów z dziedziny psychologi np. na studiach, mam czasami ochotę podejść na boku do takiej osoby i zapytać co mam robić? Bardzo długo i bardzo dobrze radziłam sobie sama, ale mam wewnętrzną obawę, że nie na zawsze starczy mi tej siły. Jestem świadoma zagrożeń i nie chcę, żeby kiedykolwiek odbiło się to w jakiś sposób na mojej rodzinie.

Aktualnie jestem na etapie całkowitego odseparowania się od ojca.... i nawet udało mi się o tym jemu powiedzieć. Gdy dzwoni jestem stanowcza, nie jestem już tym dzieckiem które zatańczy tak jak on zagra. Usłyszałam wiele dobrych słów od mojego lekarza rodzinnego (leczę się na zespół jelita drażliwego) Pani doktor powiedziała, że dopóki sama nie zacznę o sobie stanowić w każdej kwestii nie wyleczę się.

Wiem, że rozmowa ze specjalista bardzo by mi pomogła. Wystarczy kilka zdań, słów motywacji ...
tylko kwestia jak to zrobić? jak wyciągnąć rękę po pomoc?

Czy mam po prostu znaleźć telefon w internecie umówić się na spotkanie i co dalej?
jak wygląda taka wizyta?
Mam wrażenie, że gdybym miała mówić o wszystkim co mnie spotkało trwało by to następne 23 lat.
Daisy*N*
Posty: 43
Rejestracja: 27 lut 2012, o 16:55

3 mar 2012, o 12:40

Nie da się całkowicie zapomnieć o przeszłości. Bardzo dobrze o tym wiem. Moim zdaniem Twoje pójście na terapię może Ci pomóc tylko w połowie. Wyleczy Twoje nastawienie do sprawy jednak nie zapomnisz o zachowaniu Twojego ojca. Masz do niego żal o to jak było i prawdopodobnie bardzo denerwuje Cię fakt, że on do tej pory nie zdał sobie sprawy z tego co robi, nie żałuje swoich czynów.Jedyne co możesz zrobić to powiedzieć mu wszystko, to czego bałaś się powiedzieć jako dziecko. Wyrzuć cały swój żal- nic nie pomijaj. Będziesz wtedy wiedziała, że jeśli on wciąż nie pojmie swojego zachowania to już nigdy tego nie zrobi. Zrozumiesz, że albo jest takim typem człowieka, albo ma ze sobą problemy. Wtedy musisz zacząć żyć własnym życiem i postarać się po prostu nie popełniać nigdy błędów swojego ojca. Daj swoim przyszłym dzieciom to czego Tobie brakowało. Każda myśl o ojcu zamieni się wtedy w motywację do dobrego działania dla dzieci a nie w smutek przeszłości.
Candy14
Posty: 26
Rejestracja: 13 kwie 2012, o 23:34

14 kwie 2012, o 21:11

niewielka pisze:
Aktualnie jestem na etapie całkowitego odseparowania się od ojca.... i nawet udało mi się o tym jemu powiedzieć. Gdy dzwoni jestem stanowcza, nie jestem już tym dzieckiem które zatańczy tak jak on zagra. Usłyszałam wiele dobrych słów od mojego lekarza rodzinnego (leczę się na zespół jelita drażliwego) Pani doktor powiedziała, że dopóki sama nie zacznę o sobie stanowić w każdej kwestii nie wyleczę się.
I dokladnie tak powinnas zrobic jak napisala niewielka. Nie uciekac, nie wymazywac z pamieci ale postawic granice.
ODPOWIEDZ