jak pomóc rodzeństwu żeby odmienić ich dzieciństwo?

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
biały anioł
Posty: 4
Rejestracja: 5 lut 2012, o 02:31

5 lut 2012, o 03:04

Witam, piszę do Was z nadzieją na jakąkolwiek pomoc, nie wiem co mam robić.
Od kilku a może już nawet kilkunastu lat (właściwie odkąd pamiętam) mój ojciec pije, jakiś czas temu zaczęła się przyłaczać również mama.Nie mogę z nimi na ten temat rozmawiać bo zaraz są awantury, wypierają się tego że są alkoholikami (a moim zdaniem są). Kiedyś wiecznie były w domu awantury, nieraz dochodziło nawet do rękoczynów ze strony ojca, teraz ma już swoje lata a my jesteśmy dorośli i to pewnie dlatego się uspokoił bo wie, że nie da nam rady. Niestety pić nie przestał a co gorsza dołączyła do niego też mama. Kiedyś broniła nas przed nim i starała się zeby tylko położył sie spac jak jest pijany a my musieliśmy chodzić na paluszkach żeby go nie obudzic bo byla afera. Z czasem moja mama zaczeła mowic ze lepiej zeby pił w domu i od razu się położył niż stał gdzieś z kolegami i pił a potem wracal w takim stanie. w końcu doszło do tego że oboje pija w domu (nie do nieprzytomności ale niestety tez nie mało). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że moi młodsi bracia (12 i 14 lat) muszą na to patrzeć i przeżywać to co my kiedyś. Ja i moje starsze rodzeństwo już się wyprowadziliśmy od rodziców ale widzę ze oni coraz bardziej zaniedbuja dzieci... Maluchy przestały sie uczyć, chodzą w podniszczonych ubraniach, robią co chcą...Dopiero jak się wyprowadziłam zaczęłam tak naprawdę wszystko inaczej postrzegać, dopiero teraz widze ze nasze dziecinstwo nie musialo takie byc, ze to nie bylo normalne. Nie chce zeby moi bracia też musieli sie wstydzic za rodziców, żeby sie bali ludzi i uważali sie za gorszych od innych. Ja sama mam przez to wiele problemow w dorosłym życiu i nie chce żeby oni przechodzili przez to samo. Ale nie bardzo wiem jak im pomoc... chcialabym ich wziac do siebie ale nie mam do tego warunkow. Boje sie tez zgłaszać tego jakiejkolwiek instytucji bo nie chce zeby rozdzielono rodzine, zwlaszcza ze młodszy jest bardzo przywiazany do mamy.. nie wiem jak mam im pomoc a nie stac mnie na zadne psychoterapie...:(probowalam juz nawet straszyc rodzicow ze na nich doniose, zeby odebrano im dzieci ale nie bylabym w stanie tego zrobic...a na nich to nie poskutkowało...prosze poradzcie mi czy moge cos z tym zrobic... nie chce tego tak zostawic
Awatar użytkownika
Niose_Wam_Picie
Junior
Posty: 207
Rejestracja: 15 gru 2011, o 20:58
Lokalizacja: Hell./ Ostrów Mazowiecka

5 lut 2012, o 14:03

Alkoholik, czy nawet osoba która nadużywa alkoholu nigdy nie przyzna się do tego że jest alkoholikiem. Dla takiej osoby taki problem nie istnieje. Jeśli nie masz warunków by wziąć rodzeństwo do siebie, pozostaje konsultacja ze starszym rodzeństwem- piszesz, że również się wyprowadzili. Jeśli to też nie jest możliwe, przejdź się do poradni rodzinnej. Tam maja do czynienia z takimi przypadkami i potrafią pomóc i doradzić.
Posiadam własne zdanie i jeżeli ktoś się z tym nie zgadza, to już jego problem. Nie staram się na siłę dopasować do innych. Owszem, trafiają do mnie racjonalne argumenty, ale w małym stopniu wpływają na to, w jaki sposób się zachowuje. Nie szukam akceptacji, nie wstydzę się własnego zdania i nie przepraszam za to. O swoim punkcie widzenia mogę rozmawiać w dowolnym momencie, z dowolna osobą, przedstawiając racjonalne argumenty. !:)


Chcesz porozmawiać? Napisz.
Gadu Gadu: 643794
majorek
Posty: 7
Rejestracja: 5 lut 2012, o 23:09

6 lut 2012, o 00:46

Mam 48 lat i jestem na tym forum po raz pierwszy, ale chyba nie ostatni. Pisze tutaj jako DDA i trzeżwy alkoholik[od 11lat].Kiedy przeczytałem twój list zobaczyłem siebie, chcącego pomagać wszystkim tj. swojemu rodzeństwu ale nie sobie.Kiedy usłyszałem termin Dorosłe Dzieci Alkoholików wiedziałem że nim jestem ale nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Kiedy po 3 latach niepicia nabrałem odwagi aby się za to wziąć było wiele łez, złości, i gdyby mój tato jeszcze żył nie próbuje sobie wyobrazić co mogło by się z nim wtedy stać.[za to co mi zrobił]. Dziś jest o wiele lepiej w moim życiu daję sobie radę.Ale do meritum. Córka moja bardzo wcześnie urodziła dziecko czyli mojego wnusia[miała 17 lat] wyszła za mąż i zaczęli z mężem popijać. Najpierw jak to bywa po troszku a póżniej coraz więcej. Kiedy wróciła do domu z wnusiem bo nie było pieniędzy na utrzymanie domu cała sprawa się wydała, że obydwoje są już alkoholikami. Przyszło mi wtedy podjąć najtrudniejszą decyzję w życiu.Wraz z żoną wystąpiliśmy do sądu o ograniczenie władzy rodzicielskiej dla córki i zięcia. Zrobiliśmy to dla dobra wnusia bo on nie jest winien temu że jego rodzice piją. To co zdążyli mu zafundować nie jeden dorosły nie przeżył. Miałem wiele obiekcji moja żona[teżDDA] również, ale rozsądek i dobro wnusia było najważniejsze. Dzisiaj po roku czasu wiem że nie mogło być inaczej, a i córką zaczęły się dziać pozytywne rzeczy. Ma wyznaczony termin terapii odwykowej,, chce tego, mieszka osobno ale odwiedza syna u nas w domu codziennie.Warunkiem jaki jej postawiliśmy to że musi być trzeżwa. Kiedyś ktoś mi powiedział że jak kocham córkę to jej tego nie zrobię.Dziś wiem że zrobiłem to z miłości do niej i wnuka.Wiem jak wiele przechodzisz oglądając to co się dzieje w twoim domu rodzinnym wiem jak bardzo mimo wyrządzonej krzywdy kochasz rodziców i jak bardzo trudno podjąć taką decyzję. Nie chcę nic radzić, ale wraz z rodzeństwem jesteście już dorośli więc może najwyższy czas zaopiekować się rodzeństwem które właściwie jest bezbronne i uzależnione od rodziców, którzy piją W każdym mieście jest Gminne lub Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. i oni wam bardzo chętnie pomogą. My z tej pomocy korzystamy. Wiem że bardzo trudno przełamać wstyd , ale jeśli wy nie zadziałacie teraz to zrobią to pewnie sąsiedzi i przyjdzie się wam biernie przyglądać. I na koniec jeszcze taka sugestia, straszyć pijących rodziców nie ma co bo to efekt krótkotrwały albo żaden zacznijcie działać. Życzę Pogody Ducha i Serdecznie Pozdrawiam
biały anioł
Posty: 4
Rejestracja: 5 lut 2012, o 02:31

6 lut 2012, o 03:07

Myślałam o tym już nie jeden raz i wiem że tak byłoby najlepiej, ale boję się rozdzielać rodzinę, zwłaszcza że wiem że są bardzo przywiązani do rodziców. Rodzeństwo też nie ma możliwości żeby ich wziąć do siebie, ponieważ mają malutkie mieszkania i swoje dzieci a nie chcę żeby maluchy trafiły do jakiegoś domu dziecka czy coś w tym stylu. Ja z mężem na razie wynajmujemy pokój tylko i jesteśmy dopiero na etapie poszukiwania mieszkania. Jeżeli uda mi się znależć coś większego to bedziemy się za wszelką cenę walczyć o moich braci ale co jeśli się nie uda?:( Nie chcę dopuścić żeby ich zabrano... dlatego boję się iść do jakiegokolwiek ośrodka pomocy...:(
majorek
Posty: 7
Rejestracja: 5 lut 2012, o 23:09

6 lut 2012, o 12:16

Ja też mimo wieku się bardzo bałem, bałem się co powiedzą inni , jak zareaguje moja rodzina, znajomi. Bałem się opinii w ogóle środowiska a mieszkamy w niedużym mieście gdzie większość ludzi się zna. Już po wszystkim przyjaciele i znajomi ale też sąsiedzi z bloku mówili nam jaką wspaniałą rzecz zrobiliśmy dla wnusia. Kiedy patrzę na niego i widzę że czuje się bezpiecznie ma dach nad głową, jest uśmiechnięty i zadowolony to pytam siebie czemu tak póżno się za to wzięliśmy. Ale tak musiało być. Widać PAN BÓG ma nad wszystkim piecze i wszystko o swoim czasie. Z oświadczenia własnego wiem że alkoholik zaczyna coś robić ze sobą jak zaczyna ponosić konsekwencje swojego nieodpowiedzialnego zachowania. Oby tak było w przypadku twoich rodziców.Oni są już bardzo dorośli i jakoś sobie poradzą a twoje rodzeństwo jest bezbronne. Ograniczenie władzy rodzicielskiej to nie jest ani koniec świata ani wielka tragedia to tylko zadbanie o dobro twoich bliskich.Czasem patrząc na wnusia zadaję sobie pytanie jak bym się czuł że wiedząc o wszystkim nie zareagowałem że dla jego dobra nie postawiłem sprawy na ostrzu noża. Miłość to nie tylko miłe słowa i gesty ale to przede wszystkim odpowiedzialność i dojrzałość. Czy twoi rodzice nie rozbili już rodziny? Chyba tak. Zrób co ci serce podpowiada, ale kieruj się też rozumem i zachowaj spokój a wszystko się ułoży. Wiem że to bardzo trudne i bolesne ale warto podjąć takie ryzyko dla dobra twoich najbliższych. Serdecznie pozdrawiam i życzę wytrwałości. Majorek.
agapis
Posty: 3
Rejestracja: 6 lut 2012, o 12:19

6 lut 2012, o 13:15

Znajdujesz się w trudnej dla Was wszystkich sytuacji. Myślę, że powinnaś się udać z dziećmi do poradni dla osób współuzależnionych aby mogły chociaż częściowo zrozumieć co się dzieje z ich rodzicami. Są w trudnym wieku, muszą być pewne, że zawsze mogą liczyć na starsze rodzeństwo, że dbacie o nich, że rodzice również ich kochają. Póki co zadbajcie o to by były czyste, by miały odrobione lekcje, tyle ile możecie dać od siebie,dajcie.
biały anioł
Posty: 4
Rejestracja: 5 lut 2012, o 02:31

10 lut 2012, o 21:25

Sama już nie wiem co zrobić. Czasami mam mnóstwo wątpliwości... Zastanawiam się czy oby nie przesadzam... może to wszystko wyolbrzymiam... mój mąż nie jest w 100% pewny co do tego czy dobrze chce zrobić, boi się że rodzice całkiem zerwą z nami kontakt a to że odbierzemy im poniekąd dzieci spowoduje że się jeszcze bardziej pogrążą się w alkoholu. Chciałabym pomóc im wszystkim ale wiem że nie dam rady sama pomagając chłopakom, mogę pogorszyć stan rodziców ale wiem że bez ich współpracy nie mogę im pomóc... przecież siłą ich do niczego nie zmuszę.
Narazie postanowiłam że jak tylko mój brat skończy gimnazjum (jest już w 2 klasie) to zabierzemy go do siebie, żeby tam mógł się dalej uczyć i żeby niczego mu nie brakowało. W ten sposób nie będziemy w konflikcie z rodzicami bo wezmę go pod pretekstem nauki w lepszej szkole, w profilu który sobie sam wybierze, bo w Warszawie jest wiekszy wybór szkół niż w mieście gdzie mieszkają rodzice. Jeśli chodzi o młodszego brata to moje starsze rodzeństwo podjęło się tego obowiązku... oni będą go doglądac na bieżąco i postarają się zająć też rodzicami... może im sie to uda:) mam nadzieję.
a dopóki starszy jest w gimnazjum to ja z mężem poszukamy większego mieszkania tak żeby mógł z nami zamieszkać. Zastanawiam sie tylko jak to się ma z prawnego punktu widzenia, bo jeżeli zamieszka z nami to bedzie jakieś 350 km od rodziców wiec my musielibyśmy być chyba jego prawnymi opiekunami żeby do uzyskania przez niego pełnoletności móc o nim decydować tzn o leczeniu, edukacji itd. Czy ktoś już może załatwiał coś takiego? bo nie bardzo wiem jak to załatwić. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie robiłam.
ODPOWIEDZ