Przestać się wstydzić tego, że czuję

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
aniam97
Posty: 34
Rejestracja: 26 kwie 2015, o 19:16

8 paź 2015, o 18:13

Hejka, pojawiam się tutaj znowu :)

Jestem DDA - właściwie nie lubię o tym wspominać, nie chcę tego traktować jeszcze bardziej jak wyrok (i obwiniać innych o to co się ze mną dzieje) a nie coś, co zdarza się w coktórejśtam rodzinie w Polsce.
Ale trzeba się przed sobą do tego przyznać.
Myślę, że to stąd mam odruch chowania wszystkich uczuć pod dywan, walczenia z nimi w głowie aż do łez, co właściwie napędza to błędne koło. Niedawno zawarłam pokój z uczuciami, ale po tym jak zerwał ze mną chłopak wszystko wróciło.
Powoli zaczynam znowu rozumieć, że uczucia są ważne i stanowią zdecydowaną większość nas. Szukam sposobu żeby pozbyć się odruchu szukania nerwowo wykrętów, kiedy padnie jakieś pytanie na mój temat, kiedy mam w odpowiedzi zawrzeć to co myślę i czuję. Ale tak bardzo boję się, że to pytanie za każdym razem pada w złośliwym kontekście, że moje problemy tak naprawdę się nie liczą. Ale ja sama niektóre z nich traktuję śmiertelnie poważnie. Z drugiej strony bagatelizuję mnóstwo swoich problemów. Nie wiem jak się tego pozbywać, żeby nie uruchamiać znowu mechanizmu walczenia z tym co czuję - to jest autentyczna potrzeba ukrywania tego wszystkiego, w lepszych wypadkach sprowadzania do żartu.
Dziś powiedziałam kumplowi (nazwę go S), że mam znajomego z którym idę na studniówkę. Oboje jesteśmy sami i podobno mu się podobam. Brzmi dość pozytywnie, prawda? Niestety byłam straszliwie zawstydzona, S w tej sytuacji zaskoczył mnie swoją reakcją. Przypominała moją. Próbował obrócić wszystko w żart, jakby wyśmiał moje uczucia i jakby to było coś wstydliwego. I tu pojawił się mój chyba właściwy odruch, trochę tłumiony, ale był. Spytałam co w tym dziwnego. S udowodnił mi tym, jak dziecinne jest takie zachowanie. Z drugiej strony nie chcę też wybuchać niepotrzebnie...
Chciałabym też pamiętać o tym wszystkim, kiedy jestem wśród znajomych, którzy mają już to za sobą i przez to czuję ich wyższość nade mną. Są w związkach, a ja się czuję przy nich jak dzieciak. Nie dlatego, że nikogo nie mam, tylko że nie umiem wyrażać uczuć jak trzeba, co umówmy się też jest potrzebne, żeby kogoś mieć i choćby normalnie rozmawiać.
Obawiam się też trochę spotkania z moim partnerem. Na razie zrobiłam na nim dobre wrażenie, ale tylko powierzchownie, bo nie ucinaliśmy sobie zbyt dużo pogawędek. Właściwie w tym wszystkim bardziej się boję, że uznam że się skompromitowałam w jakiś sposób i zamknę się jeszcze bardziej. Tyle sprzecznych uczuć we mnie, że nie wiem których słuchać...
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

9 paź 2015, o 00:03

Zdziwiło mnie przede wszystkim to, że chyba w Twojej świadomości zlały się dwa pojęcia:

Uczucia - emocje związane z relacjami z ludźmi oraz życiowymi sytuacjami; przywiązanie, troska, miłość, niechęć, strach, poczucie odpowiedzialności, złość, frustracja itp.

Uczucie do kogoś - potoczne określenie pociągu czy zauroczenia

Piszesz o trudnościach w przeżywaniu i wyrażaniu uczuć, a potem niemal w tym samym piszesz o zawstydzeniu, gdy mówisz o chłopaku, który Ci się podoba czy też tym, że znajomi mają doświadczenia w "chodzeniu ze sobą".

Rozumiem, że jesteś w takim wieku, w którym sporą część Twojej uwagi zajmują relacje z chłopakami, ale myślę, że warto raczej skupić się na tym pierwszym aspekcie.

Co dokładnie sprawiło, że masz takie przekonania co do uczuć? Ktoś Ci je wpajał, czy też sama wpadłaś na taki mechanizm obronny?
aniam97
Posty: 34
Rejestracja: 26 kwie 2015, o 19:16

9 paź 2015, o 20:52

Właściwie nie wiem, wszystko (reakcja innych i osobiste odczucia) zawsze potwierdzało regułę, że tak trzeba. Czasem pozwalam sobie ponieść się emocjom, ale wtedy wpadam ze skrajności w skrajność i później mam wyrzuty sumienia, że się wygłupiłam.
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

9 paź 2015, o 21:38

A możesz spróbować opisać więcej sytuacji, kiedy - jak piszesz - reakcja innych potwierdzała, że tak trzeba?
aniam97
Posty: 34
Rejestracja: 26 kwie 2015, o 19:16

9 paź 2015, o 21:50

Przykładowo nie zgadzam się z grupką dzieciaków w podstawówce, (np żeby przestali się z kogoś śmiać) sprzeciwiam się i ten sprzeciw zamiast zostać doceniony przez kogokolwiek, zamiast poczuć jakiejś dumy czuję tylko wstyd i żałuję, dzieciaki oczywiście patrzą na mnie krzywo.
Aktualne sytuacje odbywają się według tego samego schematu, poszukuję czegokolwiek świadczącego o tym, że to była dobra decyzja a nic takiego nie czuję.
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

9 paź 2015, o 22:16

Wygląda na to, że źródłem problemu jest to, że starasz się szukać potwierdzenia słuszności swoich decyzji u innych. Taka postawa nigdy nie pozwoli Ci odnaleźć spokoju, bo to samo zachowanie jedni będą oceniać źle, a inni dobrze.

Jakimi wartościami się w życiu kierujesz? Jakie cechy cenisz w ludziach? Za jaką osobę się sama uważasz? Jaką osobą chciałabyś być?
aniam97
Posty: 34
Rejestracja: 26 kwie 2015, o 19:16

10 paź 2015, o 07:51

Autentyczność jest dla mnie bardzo ważna. Ubolewam strasznie kiedy braknie mi pewności żeby trwać przy swoim zdaniu albo nie wiem jak je przekazać. To samo cenię u innych, bo kiedy próbują innymi pogrywac albo udają innych to to tak bardzo widać i mam wrażenie, że u mnie też.
Chciałabym więcej rozsądku w tym żeby ani nie ulegać zbyt szybko ale też żeby nie wymyśleć jakiejś teorii przy której będę ślepo trwać. No i nie powiem moje rozkojarzenie jest dość uciążliwe :) nie mogę skupić się porządnie na niczym.
aniam97
Posty: 34
Rejestracja: 26 kwie 2015, o 19:16

11 paź 2015, o 14:46

Biegam tak za innymi bo właściwie teraz nie mam nikogo bliskiego, nie potrafię nikogo do siebie zachęcić, zatrzymać przy sobie. Nie umiem rozmawiać o niczym, zostaję z kimś sam na sam i pustka, jakbym nie miala osobowosci, ani trochę charyzmy...
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

11 paź 2015, o 15:45

Widzisz - piszesz, że cenisz autentyczność, a jednak dostosowujesz swoje zachowanie do tego, co myślą inni.

Poniekąd to normalne w Twoim wieku (o ile 97 w Twoim nicku to rok urodzenia). Często młode osoby kierują się oceną innych w budowaniu swojego wizerunku. To jednak nie znaczy, że wszelkie lęki związane z tym ustąpią.

Piszesz, że nie masz bliskich osób. Jak się czujesz w swojej rodzinie? Masz rodzeństwo? Jaka jest ogólnie atmosfera w domu? Jakie masz relacje z rodzicami? Doceniają Cię i upewniają w tym, byś była sobą czy przeciwnie - strofują i krytykują? Może to oni właśnie mają taką postawę "co ludzie powiedzą"?
aniam97
Posty: 34
Rejestracja: 26 kwie 2015, o 19:16

11 paź 2015, o 17:24

Moja matka jest raczej człowiekiem czynu, mało czuła osoba, wszystkie rozmowy z nią to raczej przekomarzanie się, ojciec chyba spragniony wrażliwości bo upierdliwie wydzwania do domu z pracy o pyta "jak tam?" albo mówi nam co mamy robić. Nie powiem, przez nałóg stracił nasze zaufanie przed laty a jego troska wydaje się mi bardzo egoistyczna, strasznie się rozczula nad soba, stąd mój wstręt do takich zachowań. Mam brata 10 lat młodszego ode mnie i staram sie stawać w jego obronie kiedy rodzice popełniają wg mnie bledy które popelniali tez wobec mnie, np bardzo surowe kary, ogolem dzieciak spedza cale dnie na Youtube a oni za jedyną alternatywę dla tego uznali naukę. Ciągle choruje. No ale też nie są to czułe relacje. Mieszkam tez z babcia o podobnym usposobieniu co matka. Nie bede klamac, ojciec często mnie chwali ale jakby na siłę i jego pochwały są dla mnie bardzo niezreczne, raczej wymagalo się ode mnie zebym mierzyla jak najwyzej, zwracała uwagę na krytykę. Nie wiem czy kiedykolwiek stanęli w mojej obronie, kiedy mówiłam że ktoś postąpił wobec mnie niesprawiedliwie. Ale rok temu wydawalo mi sie ze juz sie tym jakos pogodziłam, wierzyłam w siebie i ze smialoscia podejmowalam sie nowych rzeczy.

EDIT:
Z drugiej strony za bardzo ich obwiniam, chciałabym już wziąć odpowiedzialność za niektóre sprawy a nie zrzucać winę na innych i pójść dalej.
Posty połączone przez moderatora. Proszę używać opcji EDYTUJ
ODPOWIEDZ