I co dalej?

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
incykel222
Posty: 3
Rejestracja: 20 wrz 2015, o 21:04

20 wrz 2015, o 21:31

Eloszka
Nie wiem od czego zacząć więc opisze troszkę swoją historie.
Mam na imie Patryk. lat 20. Odkąd pamiętam w domu były kłótnie miedzy rodzicami. Ojciec czasami bił mame i bardziej cenił ludzi niż swoją rodzine. Nie było tak źle, nie było alkoholizmu czy ciągłego bicia po pysku ale do normalnej rodziny sporo brakowało. Byłem dzieckiem grubym i z dziwnym charakterem więc w podstawówce też nie było fajnie. Takie tam wyzywanie śmianie się z otyłości i tym podobne. Częste płakanie, depresje, myśli samobójcze. Później gimnazjum gdzie z klasy na klase było troszke leppiej ale nadal depresje z powodu życia pozostały. "koledzy, koleżanki" troszke dorośli psychicznie więc było lżej ale nadal czułem się źle, zepchnięty na poboczne, odrębny od innych. Nastał czas szkoły średniej. Ojciec poszedł do więzienia. Trafiłem na fajną klase znalazłem dobry kontakt z pewną grupką i było okej. Postanowiłem wziąć się za sb i zrzuciłem kg. Ważyłem dośc sporo 125kg a obecnie już tylko 85. Zadbałem o swój wygląd chodze na siłke. Wszystko jest dobrze ale czuje się nadal z boku. Nie potrafię rozmawiać z ludzmi, brakuje często mi tematów na które mógłbym się wypowiedzieć, niska samoocena, obojętność, nie lubie się zwierzać innym, do osoby asertywnej sporo mi brakuje, odczuwam samotność i ogólnie widze w sb dużo wad a mało tych zalet.

I tutaj pytanie jak sobie poradzić z tym wszystkim, pomimo że się zmieniłem nie do poznania pod względem cielesnym i psychicznym nadal źle się czuje... Co moge jeszcze zrobić aby zaakceptować sb i zamknąc rozdział który pozostawił blizny w mojej psychice.
Awatar użytkownika
maly_przyjaciel
Przyjaciel Forum
Posty: 2021
Rejestracja: 25 sty 2012, o 18:54
Lokalizacja: Warszawa

20 wrz 2015, o 23:44

Witaj Patryku, pierwsze co rzuca mi się w oczy to
incykel222 pisze:Odkąd pamiętam w domu były kłótnie miedzy rodzicami. Ojciec czasami bił mame i bardziej cenił ludzi niż swoją rodzine. Nie było tak źle, nie było alkoholizmu czy ciągłego bicia po pysku ale do normalnej rodziny sporo brakowało.
to powiem Ci, że właśnie było źle :!: Napisałeś odkąd pamiętasz, a tzn. że byłeś wtedy małym chłopcem, więc przez całe dzieciństwo to obserwowałeś. Dzieci wbrew pozorom widzą dużo więcej, niż się nam dorosłym wydaje, ba mało tego często doszukują się w tym wszystkim swojej winy (bo byłem niegrzeczny, więc mama płacze, albo tato ją bije).
To, że nie było alkoholu to jedno i to plus, ale wcale nie znaczy, że nie było innej dysfunkcji.

Co do Twojego pytania to jeśli naprawdę chcesz go zamknąć to czeka Cię długa praca - tak praca i to pod okiem specjalisty. Myślałeś o pomocy psychologa, może terapii :?: Żeby zamknąć ten rozdział musiałbyś się z nim rozliczyć, przepracować go do czego zresztą serdecznie Cię namawiam - na prawdę warto. Sam niestety nie będziesz wstanie się z tym uporać, co najwyżej "zamieciesz" problem pod dywan, ale to się będzie nawarstwiać i za jakiś czas znów wróci, tyle że z większą siłą niestety.
Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść... Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki... Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój...
Czemu kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy, a my kochamy tych którym nasza miłość nie jest potrzebna...
Trzeba coś stracić, by to docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić

Obrazek
incykel222
Posty: 3
Rejestracja: 20 wrz 2015, o 21:04

21 wrz 2015, o 00:05

Nie wyobrażam sb siebie u specjalisty. Nie lubię/potrafię się zwierzyć bliższym mi osobom a co mówić udać się do specjalisty... Nie moge wyobrazić sb siebie na przysłowiowej kozetce. Jak dłużej o tym pomyśle to rzadko wspominam ten okres swojego życia, i uważam to za coś przeszłego. Napisałem " zamknąc rozdział który pozostawił blizny w mojej psychice." ale chyba nie przemyślałem tego dobrze. Blizny są i raczej ich nie da sie usunąć ale ten rozdział raczej zamknąłem, chyba.
Awatar użytkownika
maly_przyjaciel
Przyjaciel Forum
Posty: 2021
Rejestracja: 25 sty 2012, o 18:54
Lokalizacja: Warszawa

21 wrz 2015, o 13:27

incykel222 pisze:Nie wyobrażam sb siebie u specjalisty. Nie lubię/potrafię się zwierzyć bliższym mi osobom a co mówić udać się do specjalisty...
hmm wydaje mi się, że masz trochę stereotypowe podejście do takich wizyt ;) Rozumiem, że nie byłeś nigdy u psychologa :?: Różnica między zwierzeniem się komuś bliskiemu (nie koniecznie rodzinie nawet) a rozmową ze specjalistą jest taka, że z bliskimi nadal będziesz miał kontakt, a więc może istnieć obawa, że to, co mówisz/powiesz może wyjść poza waszą dwójkę lub może to później być wykorzystane przez tą osobę. U specjalisty taka obawa nie ma racji bytu: to Ty decydujesz czy pójdziesz na kolejną wizytę czy nie. Bardzo często dobrzy specjaliści po prostu pytają czy dany terapeuta Ci odpowiada czy nie, czy masz z nim dobry kontakt czy nie...
incykel222 pisze:Nie moge wyobrazić sb siebie na przysłowiowej kozetce.
Taka wizyta wcale nie wygląda jak w amerykańskich filmach: Ty siedzisz/leżysz na kozetce, a terapeuta siedzi z check listą i zaznacza odpowiedzi ;) Na pewno żaden specjalista nie będzie na siłę od Ciebie wyciągał informacji, powiesz tyle na ile będziesz gotów. Poza tym to, co powiesz nie opuści ścian pokoju. Nikt nigdy się o tym nie dowie - to podstawa.
incykel222 pisze:Jak dłużej o tym pomyśle to rzadko wspominam ten okres swojego życia, i uważam to za coś przeszłego.
Gdyby to faktycznie była przeszłość i nie wracałbyś do tego - pewnie by Cię tu nie było, ale to Ty znasz siebie lepiej ;)
incykel222 pisze:Napisałem " zamknąc rozdział który pozostawił blizny w mojej psychice." ale chyba nie przemyślałem tego dobrze. Blizny są i raczej ich nie da sie usunąć ale ten rozdział raczej zamknąłem, chyba.
Pewnie, że nie da się usunąć, ale można je zamknąć tak aby już Cię nie niepokoiły, pogodzić się z nimi, przepracować - pytanie czy na prawdę tego chcesz :?:
No i jeszcze jedno: u specjalisty, dobrego specjalisty, jesteś naprawdę anonimowy - co mam na myśli: mijając go np. na ulicy wcale nie musisz mówić mu/jej "dzień dobry" - i gwarantuje Ci, że się o to nie obrazi ;)
Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść... Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki... Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój...
Czemu kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy, a my kochamy tych którym nasza miłość nie jest potrzebna...
Trzeba coś stracić, by to docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić

Obrazek
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

21 wrz 2015, o 14:39

Myślę, że niesłusznie skupiłeś się na otyłości jako źródle Twoich problemów.

Na pewno Twoja nieśmiałość oraz niska samoocena mają jakieś przyczyny. Szukając ich stanąłeś przed wyborem: zastanowić się nad swoją emocjonalnością, nad dzieciństwem, rodzicami, przemocą w domu czy też uznać wygląd za źródło wszystkich problemów.

Zrobiłeś to podświadomie, ale to zrobiłeś. Po pierwsze wygląd jest łatwy do zauważenia. Po drugie do sprawa zewnętrzna, niejako nie zakotwiczona w Twojej wizji samego siebie. To nie jest jakiś aspekt Twojej wizji siebie, to którego jesteś przywiązany; łatwo Ci go wypchnąć poza siebie. Możesz być szczuplejszy bądź grubszy, ale nadal jesteś tą samą osobą. Po trzecie wygląd to coś, co stosunkowo łatwo zmienić.

Tak naprawdę problem jest złożony. Nie twierdzę, że osoby z nadwagą mają dokładnie tak samo łatwo, jeśli chodzi o nawiązywanie znajomości czy znajdowanie partnerów seksualnych. Niemniej jednak od wyglądu zalezy znacznie mniej, niż Ci się wydawało - i teraz zaczynasz to odkrywać.

Zrobiłeś już pierwszy krok do uświadomienia sobie, że nie tędy droga. Tak naprawdę problem wynika z Twojego niskiego poczucia własnej wartości; zapewne też trudno Ci zaufać ludziom. Być może czujesz, że każdy Cię ocenia (poczytaj o przekonaniach ksobnych) oraz że każdy chce zaskarbić sobie Twoje zaufanie po to, by potem Cię zdradzić i ośmieszyć.
Takie przekonania bardzo trudno wykorzenić samemu, dlatego ja również polecam Ci psychoterapię. Wiele zależy od nurtu, w którym pracuje terapeuta - o nich również warto poczytać. Czasami to rzeczywiście opowiadanie o dzieciństwie i odpowiadanie na pytania. Czasami jednak praca z terapeutą to naprawdę praca. Są zadania do wykonania, są wyzwania, są pokonywane po kolei etapy. Trening psychiki i wzmacnianie jej krok po kroku. Niemal jak praca nad ciałem na siłowni.

Gratuluję Ci też osiągnięć w diecie i ćwiczeniach. To oczywiście bardzo dobrze, że zacząłeś pracować nad swoim ciałem. Teraz pora jednak zająć się psychiką.
incykel222
Posty: 3
Rejestracja: 20 wrz 2015, o 21:04

27 wrz 2015, o 20:42

maly_przyjaciel pisze:mm wydaje mi się, że masz trochę stereotypowe podejście do takich wizyt
Masz racje, nigdy poza filmami nie widziałem jak wygląda wizyta i terapia w realnych warunkach.
Może skorzystam z takiej wizyty... może.
Fioletowa25 pisze:Tak naprawdę problem jest złożony. Nie twierdzę, że osoby z nadwagą mają dokładnie tak samo łatwo, jeśli chodzi o nawiązywanie znajomości czy znajdowanie partnerów seksualnych. Niemniej jednak od wyglądu zalezy znacznie mniej, niż Ci się wydawało - i teraz zaczynasz to odkrywać.
Łatwiej było obarczyć swój wygląd za zło którego doświadczyłem od rówieśników a dodajmy do tego poglądy społeczne odnośnie wyglądu.
Fioletowa25 pisze:Zrobiłeś już pierwszy krok do uświadomienia sobie, że nie tędy droga. Tak naprawdę problem wynika z Twojego niskiego poczucia własnej wartości; zapewne też trudno Ci zaufać ludziom. Być może czujesz, że każdy Cię ocenia
To prawda czuje się oceniany przez innych gdy coś powiem a druga osoba wyrazi swoje odmienne zdanie w stanowczy sposób. Odczuwam że to właśnie inni mają racje a ja jestem osobą która się myli ...

Dzięki za pomoc :dzieki
Pomyśle nad wizyta u psychoterapeuty i dalej będę próbował coś robić z sb.
ODPOWIEDZ