Zgrzyty w rodzinie alkoholowej

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
aniam97
Posty: 34
Rejestracja: 26 kwie 2015, o 19:16

17 sie 2015, o 17:13

To mój kolejny post tutaj. Ale tym razem skupię się na innym problemie.
Mój ojciec pije odkąd miałam 8 lat i w czasie każdej kłótni stałam po stronie matki. Ok 4 lata temu był największy kryzys, ojciec po kolejnym odwyku wrócił do nałogu, co chyba dla nikogo nie było zaskoczeniem. Psycholog u którego byliśmy całą trójką (mam jeszcze młodszego brata ale nie uczestniczył w tej rozmowie) powiedział, że w wypadku powrotu do ubiegłego stanu rzeczy mamy się od ojca odciąć, rozwód itd. W praktyce okazało się, że nie ma takiej opcji, matka weźmie rozwód ale ojciec nadal będzie z nami mieszkał i tylko będzie się mścił. Trzeba było pogodzić się z uczestnictwem w tym dramacie. Minęło sporo czasu i zmieniło się bardzo moje nastawienie do rodziców. Właściwie przeszłam na stronę ojca. Matka wydaje się strasznie szorstka, nigdy nie potrafiła mnie wesprzeć, docenić, każdy błąd dotkliwie wytykała. Ojciec jest strasznie miękki, poczucie winy bierze nad nim górę gdy tylko ma walczyć o swoje. Widać po nim że ma wyrzuty sumienia ale głównie wobec siebie, gdy kolejny raz się poddaje.
Niestety, co mnie bardzo boli, gdy tylko wybucha kolejna moja sprzeczka z matką, o byle pierdoły najczęściej, on staje po jej stronie. Ja sfrustrowana zaczynam się drzeć, walczyć o swoje, nie chcę skończyć jak ojciec, a dostrzegam u mnie wiele tych żenujących słabości, które przez tyle lat widziałam u niego, to wręcz obsesyjne. Matka ma zwyczaj obrazić się 'bardziej' niż ja, kiedy śmiem się odezwać że coś mi nie pasuje. Zwraca się do mnie bardzo lekceważąco. Myślę, że też nie powinnam tego traktować tak bardzo na poważnie, ale od jakiegoś czasu jestem bardzo drażliwa (o tym inny post) i po prostu od razu reaguję gniewem, baardzo staram się dystansować ale nie umiem i jeśli już to ulegam czego później nie mogę sobie wybaczyć. Rozjusza mnie tylko jej "jak mnie denerwuje to Twoje dziamgotanie" gdy tylko bronię swoich racji. Jest mi źle, że nie potrafię dojrzale i spokojnie rozwiązać żadnego konfliktu, zrażam wszystkich do siebie tą postawą obronną. Próbowałam wcześniej z nimi rozmawiać ale nie da się tego rozwiązać, reagują dość opryskliwie, w życiu nie przyznali się do błędu wobec mnie. Co do relacji z innymi wszyscy połączyli się w pary a mnie zaczyna brać dziwna trema przed spotkaniem z kimkolwiek i efekcie są bardzo nienaturalne.
Awatar użytkownika
KRYSTIAN
Junior
Posty: 190
Rejestracja: 15 kwie 2016, o 09:59

17 sie 2016, o 08:51

Witaj. Zacznę może od tego, że postawa obronna w tej sytuacji zaognia tylko sytuację. Myślę, że warto tu jednak spotkać się z kimś, kimś neutralnym, kimś kto potencjalnie mógłby zostać twoim przyjacielem, kto wysłucha Ciebie a nie tego, co dzieje się w twojej rodzinie. Wiesz ja też pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej. Często u nas gościł alkohol na stołach, często też dochodziło do awantur, burd podczas których obrzucano się błotem. Wiem o co chodzi ale mi osobiście brakowało normalności, brakowało mi poczucia bezpieczeństwa i pokierowania mną kiedy byłem dzieckiem a teraz kiedy jestem już dorosły i mam te trzydzieści lat przyszła pora na zastanowienie się czy rzeczywiście dobrze postępowałem stroniąc od znajomych i potencjalnych przyjaciół. Wiesz ja jestem skrzywiony w ten sposób, że nie mogę teraz obyć się w otaczającej mnie rzeczywistości i nie mogę przełamać mojego lęku przed społeczeństwem, ale do czego dążę ? Chciałbym żebyś uświadomiła sobie, być może już z perspektywy czasu, że mogło być z twoim zdrowiem psychicznym o wiele gorzej...tak jak w moim przypadku. Walczę bowiem z przewlekłą chorobą psychiczną i teraz już wiem czego brakowało mi w dzieciństwie. Tobie być może brakowało tego nieokreślonego ale jakże bezcennego dla dziecka, a teraz jako sobie dorosłej, ciepła. Chciałbym abyś napisała mi czy od czasu kiedy zamieściłaś ten temat na forum, zdobyłaś jakichś znajomych a być może przyjaciół dla których jesteś ważna, tak samo jak twoje dawne mam nadzieję problemy. Wiesz, to i inne rzeczy wpływające na naszą psychikę jest bardzo ważne. Tak samo jak ważna jesteś ty sama, chociażby dla samej siebie...

Nie lubię używać słów musisz czy powinnaś...od tego czasu mogło się wszystko zmienić. Bo wierzę, że tak jest, tylko czy uświadomiłaś sobie, że nie warto powielać postaw członków swojej rodziny ? To i inne pytania są bardzo ważne i mogą one zaważyć na twojej przyszłości. Tak jak zaważyły na mojej kiedy to nie zdawałem sobie sprawy jak takie banalne wydawałoby się rzeczy oddziałują na ludzką psychikę.

Jeżeli nie chcesz to nie powracaj do tych problemów. Jeśli jednak chcesz o tym jeszcze kiedyś porozmawiać to bardzo byłbym Ci wdzięczny za podzielenie się doświadczeniami i być może nauką którą z tych wydarzeń wyciągnęłaś na przyszłość.

Chciałbym jednak abyś zrozumiała, że nie chcę pamiętać, nie chcę również powracać do tych wydarzeń ale człowiek czasem musi cofnąć się w czasie by zrozumieć co i gdzie popełnił błąd. Wiem nikt nie jest idealny i na tyle mądry by sprawić by wszystko było w porządku i choć bardzo bym tego chciał to nie naprawię świata ale mogę, tak mi się wydaje, naprawić siebie i przy okazji dzieląc się swoimi doświadczeniami pomóc innym, spowodować, że będą mieli inne, być może lepsze podejście do różnych spraw życiowych, mimo swojej ograniczoności. Liczę zatem na szczery dialog między nami i rychłą odpowiedź. Pozdrawiam i w każdym bądź razie, życzę przede wszystkim zrozumienia siebie i swoich emocji. Warto bowiem czasem sporządzić sobie rachunek sumienia i pokusić się o tę cenną refleksję.
ODPOWIEDZ