Brak miłości w dzieciństwie

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
IdeDalej
Junior
Posty: 51
Rejestracja: 23 lis 2013, o 21:07

24 kwie 2015, o 12:33

Pochodzę z bardzo dysfunkcyjnej rodziny. Kiedy byłam mała brakowało mi miłości i ciepła ze strony mamy, która nie radziła sobie ze sobą i wychowywała nas sama. Uważam, że była dobrym człowiekiem, ale miała poważne problemy ze sobą i dlatego nie potrafiła okazać mi miłości. Pamiętam, że rzadko mnie przytulała, ale była zarazem nadopiekuńcza. Wielu rzeczy mi zabraniała i przez to stałam się osobą lękliwą i bojącą się życia. Zawsze miałam wątpliwości czy ona mnie naprawdę kocha, nie wierzyłam w to, bo po prostu tego za bardzo nie okazywała. Mało pamiętam takich sytuacji, ale wiem, że sobie nie radziła samotnie wychowując dzieci.

Teraz problem polega na tym, że za bardzo przywiązuję się do ludzi. Chyba w każdym człowieku szukam namiastki matki, ojca (którego nie miałam). Uzależniłam się od mojego chłopaka. Chyba próbuję nadrobić braki z dzieciństwa i najchętniej każdą wolną chwilę spędzałabym z nim. Jest to uciążliwe dla niego, ale wbrew pozorom także dla mnie, ponieważ nie umiem sobie z tym poradzić i nie chcę od nikogo się uzależniać. Ale to robię. Łaknę miłości.

Chodziłam przez kilka lat do psychologa, który próbował pracować nad moją samooceną. Poza tym było głównie czcze gadanie o sprawach bieżących i przez to nie zostały rozpracowane inne problemy z mojego dzieciństwa. Za dużo mi to nie pomogło, bo nadal mam niską samoocenę.

Potem chodziłam na terapię do innego psychologia i było to samo. Żadnych konkretów, pracy nad sobą, pracy nad niezdrowymi relacjami, problemami z matką, ojcem itp. Nic. Tylko gderanie o pierdołach za przeproszeniem.

Zamierzam iść znowu na terapię, ale ostatnio mój terapeuta mi powiedział, że po prostu muszę zajmować się sobą. Tyle powiedział na temat tego jak mam się od uniezależnić od chłopaka. Powiedział mi to samo co mój chłopak. Więc czasem mam wrażenie, że nie ma sensu terapia, bo wiem jak to wygląda. Taki plus, że się wygadam, ale co z tego? Żadnych konkretnych rozwiązań tylko teksty, które może powiedzieć mi każdy, inny człowiek w stylu "ogarnij się", "zajmij się sobą", "wyjdź do ludzi".


Jak mogę poradzić sobie z brakami z dzieciństwa? Matczynej, ojcowskiej miłości nikt mi już nie da, nie nadrobi, a ten głód dalej odczuwam. Czym to zastąpić?
Awatar użytkownika
maly_przyjaciel
Przyjaciel Forum
Posty: 2021
Rejestracja: 25 sty 2012, o 18:54
Lokalizacja: Warszawa

28 kwie 2015, o 18:57

Witaj,
Pierwsze pytanie jakie nasuwa mi się po przeczytaniu Twojego postu to, czy to były terapie DDD czy jakieś inne :?: Terapia terapii nie równa, tak samo jak samochód samochodowi, czy komputer komputerowi ;-) Jedna kładzie nacisk na pewne elementy, inna na zupełnie inne...
IdeDalej pisze:Jak mogę poradzić sobie z brakami z dzieciństwa?
W tym właśnie może pomóc Ci terapia dedykowana dla DDD.
IdeDalej pisze:Matczynej, ojcowskiej miłości nikt mi już nie da, nie nadrobi, a ten głód dalej odczuwam. Czym to zastąpić?
Zgadza się, czasu nikt nie cofnie i nie da się wrócić do tamtych chwil, nadrobić tego co zostało stracone....
Terapia pokaże Ci w jaki sposób teraz możesz funkcjonować, jak pogodzić się z tym co było, jak wiele zależy teraz od Ciebie...
Oczywiście to jaki będzie efekt terapii zależy w 99% od Ciebie, przepracujesz tyle, na ile sama sobie pozwolisz, na ile będziesz gotowa....
Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść... Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki... Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój...
Czemu kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy, a my kochamy tych którym nasza miłość nie jest potrzebna...
Trzeba coś stracić, by to docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić

Obrazek
ODPOWIEDZ