Problem z narzeczoną z DDA

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
emage
Posty: 1
Rejestracja: 5 wrz 2014, o 13:03

5 wrz 2014, o 13:35

Witam.
Opiszę dość szczegółowo sytuację z moją narzeczoną - pochodzi z rodziny rozbitej, jej matka ma 5 dzieci z czego trojka od innych ojcow, ciagłe libacje alkoholowe i przemoc w domu, byly na porządku dziennym.
Jestesmy w zwiazku juz ponad 5 lat. Od ostatnich miesięcy zaczynamy sie od siebie odsuwać (tracimy swietny kontakt, wsparcie miedzy soba i inne rzeczy na ktorych opiera sie zwiazek).
Od 2 lat jestesmy w Anglii, przyjechalismy tutaj dorobic razem z jej mamą, ktora zawsze była dla mojej narzeczonej osoba, ktorej sie bala i akceptowala jej zdanie (sama mowi, że matka ja wytresowała, a nie wychowała). Wyjezdzajac do Anglii matka mojej narzeczonej zostawiła w Polsce trojkę młodych dzieci wraz z mężem chorym na raka oraz kolosalnym zadłużeniem we wszystkich mozliwych miejscach tj. skarbówka, banki itd itd. Po miesiacu stwierdziła, że do Polski nie wraca w ten sposob porzucajac całą rodzinę.
Jedynym zrodlem pomocy została moja narzeczona, która jak na temten moment moim zdaniem pomagała bardzo duzo. Wysyłała pieniadze, dzwonila dzien w dzien do domu, jezdzila do Polski w kazdej kryzysowej sytuacji, wspomagała cała pozostawioną przez matkę rodzine.
Po pewnym czasie ojciec wygrał z rakiem, dostał rodzinę zastępczą na resztę dzieciakow (2 z nich nie była jego biologicznymi dziecmi). Moja narzeczona stwierdzila, ze trzeba wyremontowac dla nich dom i wysylala im duze sumy pieniędzy (pozniej okazalo się ze wiekszosc z nich przepadla).
Pieniadze te przepadly dlatego, ze ojciec zaczal pic, bo jak on to mowil nie daje rady i nie moze zyc bez swojej zony. Sytuacja ta doprowadzila moja narzeczona do skraju zalamania i jak mi sie wydaje depresji. Nie potrafila cieszyc sie z naszego szczescia, z prostych rzeczy, ktore uszczesliwiaja czlowieka. Nastepnie po kilku akcjach alkoholowych ojca mojej narzeczonej, odebrano mu prawa do dzieci i dwojke z nich umieszczono w domu dziecka. W te wakacje przyjechalismy z narzeczona do moich rodzicow, ktorzy zgodzili sie na urlopowanie jej rodzenstwa. Spedzilismy milo ten czas, jednak moja mama podsunela nam pomysl, abysmy pojechali z moja narzeczona do psychiatry badz psychologa, bo zdaniem jej moja ukochana ma jakis problem natury psychicznej (stwierdzila to z jej zachowania, rozmow z tego ze byla inna niz jeszcze rok czy pol roku temu). Podczas rozmowy z psychiatra, lekarz stwierdzil DDA (syndrom bohatera rodziny) i zlecił jej terapie natychmiast.
Moja narzeczona od ostatniego czasu wpoila sobie mysl, ze wyciagnie z domu dziecka swoich braci. Ja nie jestem za tym poniewaz wszystko co robi tutaj, na co pracuje, o czym mysli to tylko oni. Podam przykład (jadac na wakacja do Polski kupilismy jej braciom laptopa i konsole, po czym moja siosta poprosila mnie o tusz do rzęs, gdy powiedzialem mojej narzeczonej o tuszu wyskoczyla na mnie z pretensjami i powiedziala, ze gdy jej kupie ona sie obrazi i nie bedziemy mieli o czym rozmawiac). Stwierdzila tez ze moi rodzice sa zli bo nie popieraja jej pomyslu wyciagniecia braci z domu dziecka i uznala ich za wrogów (w miedzy czasie moja mama szukala porady w tej stprawie nawet u psychologa sadowego z ktorym spedzila kupe czasu na rozmowach). Oznajmila mi, ze jezeli nie poprę jej w temacie jej rodzeństwa to jest w stanie zakonczyc zwiazek. Ona mowi wprost, ze bracia zostali pokrzywdzeni przez zycie, to ona musi im pomoc, dac wszystko, a sobie odejmowac od ust, bo zle sie z tym czuje ze ona ma wszystko, a oni nie maja nic. Nie potrafi isc na zakupy i kupic sobie tego co jej sie podoba, bo zawsze ma w glowie mysl "Ja tego nie mogę mieć, bo oni nie mieli i nie mają nic". Dochodzi do sytuacji, ze nie moge sobie kupic butów takie jakie mi się podobają bo oszczędzamy pieniądze! Pytając się gdzie zabierze dzieci gdy ich dostanie raz mówi, że nie wie, drugi raz, że odremontuje dom w którym mieszka ojciec alkoholik, trzeci raz, że zabierze ich do Anglii. Gdy zadaję pytanie jak poradzisz sobie finansowo, psychicznie odpowiada "Sama sobie swietnie dam radę".

W tym miejscu chciałbym zapytać
Czy jest to faktycznie syndom DDA?
Jak mogę jej pomóc?
Czy zabranie braci z domu dziecka będzie miało wpływ na poprawę jej stanu zdrowia? Jeżeli tak to czy na krótki okres czasu czy już na stałe?
Czy nasze wspólne dziecko może jakoś pomóc w tej sytuacji? Czy nadal będzie widziała tylko i wyłącznie pokrzywdzonych przez życie braci?
Czy może zdarzyć się tak, że pewnego pięknego dnia, gdy jej matka wróci do Polski i poprosi o pomoc, będzie zachowywać się tak samo jak w przypadku swojego rodzeństwa?
Proszę bardzo o pomoc, mam już tak przerośniętą głowę myślami, że nie daje rady.
ODPOWIEDZ