Dorosła córka. DDA/DDD

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
benetton
Posty: 10
Rejestracja: 7 lip 2014, o 19:47

15 lip 2014, o 21:36

Witajcie , co powiecie na sytuacje która kiedyś mi sie wydarzyła.
Rodzice rozwiedzeni. Od małego awantury, szarpaniny .Ojciec alkoholik, mama chora na chorobę psychiczną popelnila samobojstwo. Oderwana od obojga rodziców przez zycie w wieku 17 lat ..
potem dluuugi zwiazek z facetem i gdy w 6 roku pojawil sie u niego kryzys, dylemat, watpliwosci czy byc razem czy se decydowac na ślub.oddalił się , ja to czułam i zamknęłam się w sobie az pewnego dnia przyszly do mnie lęki ze to ja go nie kocham .Nie umialm nazwać tych uczuć ale czulam ze jak go zostawie to mi ulzy.Czy to była obrona przed samotnością? Minął rok , dalej jesteśmy razem , zamknelam sie w sobie ale postanowilam otworzyć ranę i troche popracowac nad soba.nad zwiazkiem.Nie zostawilam go bo nie czuję ze to go nie kocham,ale jednoczesnie pracuję nad problemem.
Od tamtej pory próbowalam szukac gdzie indziej problemu - ze uczucia moje wypalily sie itp ,probowalam je wskrzesic, ale ostatnio moje mysli nakierowały mnie na inny watek i czuję ze teraz trafiłam w sedno. Czy mam tutaj dopatrywac sie przyczyny .ze moje mysli poszły ku zostawieniu go zeby nie odczuc porzucenia ?
Co wy na to?
Awatar użytkownika
megi
Przyjaciel Forum
Posty: 793
Rejestracja: 13 lut 2014, o 03:43

16 lip 2014, o 01:36

Jest takie stare powiedzenie "Najlepszą obroną jest atak"
Czułaś, że on się oddala, wiec podświadomie pierwsza go rzuciłaś, zamykając się w sobie.
Wiesz, że go kochasz, ale nie potrafisz się przed nim otworzyć i nie pozwalasz jemu zajrzeć w głąb siebie. To jest obrona. Jeśli nie dopuszczę by mnie zranił odchodząc, nie będę cierpieć samotności.

Ale niestety prowadzi do tego, że przez skorupę jaką wokół siebie utworzyłaś nie przebija się miłość. Ani w jedną, ani w drugą stronę. Jako osobie DDA i DDD na prawdę polecałabym Wam obu terapię. Teraz masz konkretne podstawy by jemu argumentować aby Ci towarzyszył.
Facet kocha tylko czynami nie słowami.
Powiedzieć kocham może zawsze żeby osiągnąć jakiś cel.

Nigdy nie kłam komuś,kto ci ufa. Nigdy nie ufaj komuś, kto cię okłamał
W związku ten jest górą, komu mniej zależy - Doda
Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
sylia88
Posty: 9
Rejestracja: 8 lip 2014, o 18:01

16 lip 2014, o 19:29

megi ma rację, zgadzam się z ta wypowiedzią w 100%.
Jeśli sama nie potrafisz się otworzyć to daj sobie/Wam pomóc. Nic nie tracisz, a możesz tylko zyskać.
Pauluse
Posty: 2
Rejestracja: 6 maja 2015, o 16:21
Kontakt:

8 maja 2015, o 10:34

Oprócz terapii związku, pomyśl również o terapi DDA. Pomoże Ci uporać się z dzieciństwem, stratą mamy i ojcem - daj szansę sama sobie, nie tylko związkowi. Im bardziej będziesz poukładana wewnętrznie, tym prościej bedzie Ci radzić sobie z problemami dnia codziennego - w tym ze związkiem.
carmelove
Posty: 1
Rejestracja: 8 maja 2015, o 22:38

8 maja 2015, o 23:07

Witajcie. Mam 20 lat i nie wiem co robić. Ojciec pije. W dzieciństwie kłótnie, strach. Do tej pory jestem złą córką która się kłóci bo staje w obronnie mamy. Problem zaczął się jakiś rok temu. Jestem w prawie 5-letnim związku. Chłopak kochany, stara się lecz często powstają kłótnie i nie potrzebne spięcia. Często zarzuca mi że nie umiem przyjść przytulić się i powiedzieć kocham. Nie potrafię wyrażać tego co czuje i nie umiem być czułą w stosunku do niego. Potrzebuje czułości i jego obecności lecz sama nie umiem mu tego dać. nie potrafię rozmawiać z nim. najchętniej zamknęłabym się w sobie. Czasami nawet sama nie wiem czy go kocham ale bez niego mi jest źle, potrzebuje żeby był lecz ja nie potrafię dać nic z siebie. Czasami chcę powiedzieć coś miłego ale zaraz mam w środku jakoś dziwną blokadę i nic z tego. Chcę wszystkim udowodnić że coś potrafię. Zawsze słyszałam słowa że do niczego się nie nadaje. Wszystko co robię to z myślą choćbym miała się starać nie wiadomo jak to pokaże że potrafię. Ostatnio gdy usłyszałam pytanie od ojca czy uda mi się zaliczyć ten semestr studiów pomyślałam sobie że choćbym miała uczyć się całe noce to zdam. Od następnego roku chce zacząć następny kierunek żeby pokazać że coś potrafię i dojdę w życiu do czegoś. Nie umiem cieszyć się z tego co mam, częściej jestem smutna niż wesoła. Nie radzę już sobie z tym wszystkim, nie wiem co robić ...
ODPOWIEDZ