Czuję, że się rozpadam

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
Kate23
Posty: 5
Rejestracja: 29 cze 2014, o 21:48

29 cze 2014, o 22:24

Witam,
jestem tu nowa i nie dokońca wiem czy dobrze wybrałam dział....jeśli źle to przepraszam.
Postanowiłam napisać na forum bo czuje że zaczynam sobie nie radzić i nie za bardzo mam z kim o tym porozmawiać.
Mieszkam z mama i dziadkami. Mój ojciec jest alkoholikiem, nie mam z nim żadnego kontaktu. Od gimnazjum opiekuje się niepełnosprawna mamą, która obecnie jest po amputacji nogi. Mój cały świat kręcił się w okół niej. Byłam i nadal zreszta jestem na każde jej wezwanie, lecz gdy tylko chce minuty dla siebie jest na mnie zła i wywołuje we mnie wyrzuty sumienia. Obecnie studiuje poza domem- musze sie do nien odzywac min. 2 razy dziennie plus ciagle wiadomosci gdy robie jakas przerwe od razu mam awanturę. Ja wiem że ona mnie kocha ale czuje sie troche jakbym była w klatce.
Dodatkowo moi dziadkowie przez cale życie byli strasznie despotyczni. Od małego pamietam że wszystko musiało być idealne a jak nie było to od razu był strszliwy krzyk. Dziś moja babcia zachorowała na Alzheimera bardzo mi jej szkoda bo też nie moge patrzeć jak dziadek ja traktuje.
Jednak nie to mnie przytłacza.
Przyjechałam teraz na wakacje do domu. Opiekuje się mama, babcia i mam na głowie cały dom. Jutro mama idzie do szpitala na poważna operacje i będe musiala dzień pogodzić pomiędzy dom a szpital gdzie zarówno mame jak i babcie należy wypielegnować. Wiem że może pomyślicie że przesadzam i narzekam może i tak jest, ale czuje że nie mam już sił.
Codziennie walczę sama ze sobą, udawadniam sobie i innym że jestem idealna, że to iż jestem dzieckiem alkoholika nie umniejsza mnie jako osoby. Mimo to czuje sie jak jakiś zbedny przedmiot, robol który wiecznie coś musi robić. Mam 23 lata i nigdy nie miałam chłopaka, po raz pierwszy na prywatke poszłam rok temu. Nie jestem osoba towarzyska, mam problemy z nawiazywaniem znajomosci a już szczególnie beznadziejna jestem w relacjach damsko-męskich.
Jestem zmęczona byciem opiekunką całej rodziny, mam dość wyrzutów sumienia gdy zrobię coś źle. Wiem że nie jestem idealna i nigdy nie bede, ale w życiu nigdy nic mi nie wychodzi. Czuje się zamknieta w domu, bo gdy chce gdzieś wyjść od razu sa kwasne miny.
Zdaje sobie sprawę że cierpie ma syndrom DDA, próbowałam nawet chodzić do psychologa ale nie umiałam z nim rozmawiać czułam się tak jakbym rozmawiała z murem.
Przepraszam za ten bezsensowny laborat....nie wiem jak sobie radzić sama ze sobą, nie widze dla siebie perspektyw i przyszłości bo znajac życie i tak nic mi nie wyjdzie. Chciałabym pogodzić się sama ze soba, poznać kogos kto bedzie mnie rozumiał i mnie nie wyśmieje z byle jakiego powodu. Czuje jakby życie uciekało mi przez palce a ja nie potrafie go zatrzymać
Luktar
Posty: 1
Rejestracja: 22 sty 2014, o 23:12

30 cze 2014, o 00:02

Jesteś bardzo dzielną młodą kobietą. Bardzo dużo obowiązków na Ciebie spadło i w dodatku wygląda na to, że mamę masz nie tylko kaleką ale zaborczą, która uzależniła Cię od siebie. To bardzo toksyczna relacja. Świadczy o tym jej wieczna kontrola nad Tobą, nie masz czasu dla siebie przez zaborczą matkę. Pamiętaj, że choroba jej nie usprawiedliwia. Owszem, nie ma nic złego w tym że jej pomagasz, ale powinnaś mieć też swoje życie. Inaczej będzie coraz gorzej. Zrozum, że matka nie traktuje Cię jak swoje dziecko tylko jak, nie wiem... partnera? Służącą? To toksyczna relacja. Nie wiem czy sama dasz sobie radę z tego wyjść (w sensie mentalnym, psychicznym nie fizycznym - np. odcięcie się od matki). Powinnaś pójść na terapię. Terapeutka powinna pomóc Ci odpępowić się mentalnie od matki. Wtedy zaczęłabyś nowe życie.
Awatar użytkownika
maly_przyjaciel
Przyjaciel Forum
Posty: 2021
Rejestracja: 25 sty 2012, o 18:54
Lokalizacja: Warszawa

30 cze 2014, o 09:17

Witaj Kasiu :)
Kate23 pisze:Codziennie walczę sama ze sobą, udawadniam sobie i innym że jestem idealna, że to iż jestem dzieckiem alkoholika nie umniejsza mnie jako osoby.
Oczywiście, że nie umniejsza Cię jako osoby, choć DDA bardzo często tak siebie właśnie postrzegają.
Kate23 pisze:Nie jestem osoba towarzyska, mam problemy z nawiazywaniem znajomosci a już szczególnie beznadziejna jestem w relacjach damsko-męskich.
Trudności w nawiązywaniu kontaktów są bardzo częste w przypadku DDA. A jak jest u Ciebie z okazywaniem emocji :?: Umiesz je nazwać, okazywać, czy dusisz wszystko w sobie :?:
Kate23 pisze:Jestem zmęczona byciem opiekunką całej rodziny, mam dość wyrzutów sumienia gdy zrobię coś źle. Wiem że nie jestem idealna i nigdy nie bede, ale w życiu nigdy nic mi nie wychodzi.
A czy jest ktoś, kto może Ci w tym pomóc :?: Jakaś ciocia, wujek :?: Masz rodzeństwo :?:
Pamiętaj, że nie ma ludzi idealnych, nikt z nas taki nie jest. Każdy ma jakieś wady, kwestia tylko abyśmy je u siebie zaakceptowali lub próbowali je zmienić - to już zależy tylko i wyłącznie od nas samych.
Kate23 pisze:Zdaje sobie sprawę że cierpie ma syndrom DDA, próbowałam nawet chodzić do psychologa ale nie umiałam z nim rozmawiać czułam się tak jakbym rozmawiała z murem.
Być może trafiłaś po prostu na nieodpowiednią osobę, zachęcam Cię to spróbowania ponownie - na prawdę warto ZAWALCZYĆ o SIEBIE :)
Kate23 pisze:Przepraszam za ten bezsensowny laborat....nie wiem jak sobie radzić sama ze sobą, nie widze dla siebie perspektyw i przyszłości bo znajac życie i tak nic mi nie wyjdzie.
Nie masz za co przepraszać, pierwszy krok już zrobiłaś - napisałaś o tym, a to już jest duży wyczyn :) Nie zakładaj, że nic z tego nie wyjdzie - choć teraz za pewne tak to postrzegasz, bo nigdy nic nie wychodzi - ale to nie prawda, wierz mi :)
Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść... Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki... Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój...
Czemu kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy, a my kochamy tych którym nasza miłość nie jest potrzebna...
Trzeba coś stracić, by to docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić

Obrazek
Kate23
Posty: 5
Rejestracja: 29 cze 2014, o 21:48

1 lip 2014, o 21:28

Luktar zdaje sobie sprawę, że moje relacje z mamą nie są normalne. Obserwuje swoich znajomych i u nich relacja rodzic-dziecko wygląda zupełnie inaczej. Dotychczas tłumaczyłam to sobie tym, że mama potrzebuje pomocy, jest chora przez co zależna ode mnie. Tylko, że prawda jest taka, że jest naprawdę wiele osób niepełnosprawnych potrafiących radzić sobie samym. Najgorsze jest to, że wszyscy naokoło uważają że opieka nad mamą to mój obowiązek bo ona jest taka biedna i pokrzywdzona przez los. Mama wszystko tak przedstawia, że wszyscy jej żałują i nie mogę z nikim o tym porozmawiać. Ostatnio nawet przekonała moją przyjaciółkę, że jest taka biedna i cieszy się iż wracam do domu bo nie ma kto się wszystkim zająć. Myślałam, że moja przyjaciółka zachowa pewien dystans do tego ale myliłam się -całkowicie trzyma stronę mamy.
maly_przyjaciel pisze:Trudności w nawiązywaniu kontaktów są bardzo częste w przypadku DDA. A jak jest u Ciebie z okazywaniem emocji :?: Umiesz je nazwać, okazywać, czy dusisz wszystko w sobie :?:
Ciężko mi jest okazywać emocje...rzadko kiedy wybucham gniewem czy mówię co myśle :/ nawet jeśli bardzo chce to nie mam odwagi coś tam w środku mnie ściska i nie potrafię powiedzieć co czuje. Kiedyś byłam bardziej wylewna do uczuć czy emocji ale z czasem coś się we mnie zmieniło i mam wrażenie jakbym czasami była sucha i pozbawiona uczuć/emocji.
Taką dodatkową blokadą w kontaktach z innymi ludźmi jest też to, że strasznie się denerwuje gdy mam coś powiedzieć i zaczynam się jąkać, przekręcać słowa, zapominam co chciałam powiedzieć czy myle fakty :/ walcze z tym ale na razie bez rezultatu. Wykonuje nawet ćwiczenia na pamięć ale nie widzę żadnych zmian.
maly_przyjaciel pisze:A czy jest ktoś, kto może Ci w tym pomóc :?: Jakaś ciocia, wujek :?: Masz rodzeństwo :?:
Pamiętaj, że nie ma ludzi idealnych, nikt z nas taki nie jest. Każdy ma jakieś wady, kwestia tylko abyśmy je u siebie zaakceptowali lub próbowali je zmienić - to już zależy tylko i wyłącznie od nas samych.
Wszyscy z rodziny są mądrzy przez telefon i dobrzy na minutę. Jak przychodzi co do czego to każdy nagle ma prace, swoje sprawy i wiele innych zajęć. Mam brata ale on mieszka na drugim końcu Polski i wiecznie zasłania się pracą. Nawet nie potrafi mnie wysłuchać bo jak mu się żale to tylko mówi "no tak faktycznie. Współczuje" jak proszę o pomoc to jeszcze nigdy się nie poświęcił i nie przyjechał żeby mi ulżyć. Z kolei brat mojej mamy potrafi tylko przyjechać na 5 minut poklepać po ramieniu i ewentualnie pomóc finansowo. Nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc bo co zwracam się z prośbą to słyszę odmowę. Gdy prosiłam dziadka, żeby zatrudnił opiekunkę do babci to mnie zrugał. Jestem pod tym względem bezsilna.
Próbuje walczyć z swoimi wadami a przede wszystkim je zaakceptować ale to naprawdę trudne szczególnie teraz gdy mam serdecznie dość.

maly_przyjaciel dziękuję Ci za Twoje słowa. Muszę najpierw przemóc się żeby poszukać jakieś terapeutki chce spróbować jeszcze raz ale z drugiej strony czuję się nie gotowa :/ Dlatego napisałam tutaj wierze/ chce wierzyć że ten mój mały kroczek pomoże zrobić mi wiekszy i pewniejszy krok :)
Awatar użytkownika
maly_przyjaciel
Przyjaciel Forum
Posty: 2021
Rejestracja: 25 sty 2012, o 18:54
Lokalizacja: Warszawa

2 lip 2014, o 00:52

No to kolejno ;)
Kate23 pisze:Najgorsze jest to, że wszyscy naokoło uważają że opieka nad mamą to mój obowiązek bo ona jest taka biedna i pokrzywdzona przez los. Mama wszystko tak przedstawia, że wszyscy jej żałują i nie mogę z nikim o tym porozmawiać. Ostatnio nawet przekonała moją przyjaciółkę, że jest taka biedna i cieszy się iż wracam do domu bo nie ma kto się wszystkim zająć. Myślałam, że moja przyjaciółka zachowa pewien dystans do tego ale myliłam się -całkowicie trzyma stronę mamy.
Przykro to pisać, ale Twoja mama stosuje najzwyklejszy szantaż emocjonalny głównie wobec Ciebie, ale i Twoich znajomych - tak to wygląda niestety. Skoro Twoja przyjaciółka dała się jej omotać to sama widzisz, że Twoja mama nie cofnie się przed niczym. Jako "zabezpieczenie" woli przedstawić swoją wersję, jak to jej źle, jaka jest biedna, bezradna, etc. aby w razie czego móc powiedzieć jeszcze, jaką to ma "wyrodną córkę".
Kate23 pisze:mam wrażenie jakbym czasami była sucha i pozbawiona uczuć/emocji.
Emocje są po prostu w Tobie głęboko schowane, nauczyłaś się tak funkcjonować, bo "to nie boli". Problem tylko w tym, że prędzej czy później odbije się to na Twoim zdrowiu (czy to psychicznym, czy fizycznym). Terapia pomogłaby Ci zrozumieć dlaczego funkcjonujesz tak, a nie inaczej, miałabyś okazję nauczyć się nazywać, wyrażać emocje, zmienić swoje przekonania i wiele wiele innych rzeczy, które ułatwiłby Ci codzienne funkcjonowanie :)
Kate23 pisze:Dlatego napisałam tutaj wierze/ chce wierzyć że ten mój mały kroczek pomoże zrobić mi wiekszy i pewniejszy krok :)
Moim zdaniem pomoże, ważne że dostrzegasz problem, że widzisz iż coś jest nie tak, że szukasz pomocy, a to już jest dużo :)
Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść... Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki... Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój...
Czemu kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy, a my kochamy tych którym nasza miłość nie jest potrzebna...
Trzeba coś stracić, by to docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić

Obrazek
Awatar użytkownika
boogna
Przyjaciel Forum
Posty: 407
Rejestracja: 29 gru 2013, o 18:45

2 lip 2014, o 17:45

Kate23 pisze:Najgorsze jest to, że wszyscy naokoło uważają że opieka nad mamą to mój obowiązek bo ona jest taka biedna i pokrzywdzona przez los.
A skąd wiesz ze wszyscy tak uwazają ,mówili Ci o tym ??? Mysle,ze Ty tak uwazasz.............
powiem Ci tak doskonale znam to uczucie ,które teraz czujesz....Boisz sie cokolwiek zrobić dla siebie,bo masz potworne wyrzuty sumienia.............przerabiałam to wszystko.........myslałam ,że jestem na protej ,po wielu latach zrozumiałam,że niekoniecznie.W tym roku zmarł mój ojciec,mama została sama..........to potworne uczucie powróciło............np planuje na weekend wyjazd ,w głowie zapala sie lampka czy mam prawo,moze powinnam pojechac do mamy zamiat robic cos dla samej siebie......My dzieci DDA i DDD musimy cały czas pracowac nad sobą .Dzisiaj potrafie to uczucie rozpoznac/mimo ze nadal nie umiem go nazwać/i nad nim zapanować .Musisz pójśc na terapię-samemu nie jest łatwo .Powodzenia:)
"Pewność siebie nie bierze się z tego,że zawsze masz rację.Tylko z tego ,że nie boisz się swoich pomyłek"

"Wszystko mogę w Tym,który mnie umacnia"(Flp 4,13)
Awatar użytkownika
megi
Przyjaciel Forum
Posty: 793
Rejestracja: 13 lut 2014, o 03:43

2 lip 2014, o 20:01

Po pierwsze nie jest Twoim obowiązkiem opiekować się matką kosztem swojego życia.

Po drugie, musisz być bardziej asertywna i kazać mamie zrobić coś dla siebie. Nie tylko matka ale i dziadkowie Cię wykorzystują jako darmową opiekunkę, praczkę kucharkę i sprzątaczkę, która najlepiej żeby zrezygnowała ze szkoły, by im było lepiej.

Po trzecie dziadek nie ma nic do gadania, jeśli chodzi o wynajęcie opiekunki. Możesz to zrobić sama. Idziesz do opieki społecznej mówisz o wszystkim, a na końcu dodajesz, że nie dajesz już rady i potrzebna jest pomoc. Brat nie przyjedzie dwa razy w tygodniu, aby odciążyć Cię w obowiązkach.

Po czwarte babcia z Alzheimerem i matka po amputacji w jednym domu...Opieka musi się tym zająć.

Jesteś bardzo silna, ale nie jesteś automatem wyprutym z uczuć i Twoja rodzina musi to zrozumieć, że potrzebujesz przestrzeni dla siebie.
Wiem, co oznacza Alzheimer w domu i mówię Ci, załatwiaj kogoś do pomocy od razu.
Facet kocha tylko czynami nie słowami.
Powiedzieć kocham może zawsze żeby osiągnąć jakiś cel.

Nigdy nie kłam komuś,kto ci ufa. Nigdy nie ufaj komuś, kto cię okłamał
W związku ten jest górą, komu mniej zależy - Doda
Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
ODPOWIEDZ