Problem z rodziną

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
nicknick
Posty: 2
Rejestracja: 25 lis 2013, o 11:53

25 lis 2013, o 11:56

Jestem dorosła i myślałam, że wszystko się zmieni gdy się usamodzielnie, jednak nadal jest to sprawa, która potrafi doprowadzić mnie do łez.
Moja rodzina należy do tych, która utrzymuje bliski kontakt z kuzynami, dziadkami itp. Jednak jest to zabawa w pozory, utrzymywanie wizji szczęśliwej rodziny na zewnątrz.
Nie lubię swojej najbliższej rodziny. Ojciec wiecznie niezadowolony malkontent, który narzeka i komentuje każde potknięcie, często wybucha i krzyczy a za chwilę się przymila i stara się żartować. Odkąd pamiętam nigdy nie umiałam przewidzieć jak zareaguje na to co powiem i zrobię.
Matka to typ osoby, robiącej z siebie męczennicę. Wiecznie słyszę jaka to ona zmęczona, bo od rana do wieczora stoi w kuchni, czego to dla mnie nas nie robi itp. Na argument, że jej o to nie prosiłam, więc może być zła tylko na siebie, zaczyna swój niekończący się wywód. Wszystko komentuje i krytykuje - a to źle się ubrałam, a to źle coś zrobiłam, a to źle coś powiedziałam. Chodziłam na terapię, która miała mi pomóc zbudować z nią dorosłe, poprawne relacje. Nie udało się, gdyż na moje zdania "nie mów tak do mnie", "nie krytykuj, bo to moja decyzja", "nie chcę tego słuchać" robi z siebie męczennice i zalewa mnie potokiem słów, że to ona wie lepiej, że się nie znam itp. Mimo, iż jestem osobą dorosłą, czuję się przy niej jak małe dziecko, które nic nie wie i wszystko robi źle.
Stosunki z bratem to koszmar. Nie lubię go jako osoby, drażni mnie i gdyby nie to że jest bratem, nigdy w życiu nie chciałabym mieć kontaktów z takim człowiekiem. Nie rozmawiamy, nie lubimy się, wręcz drażnimy.
Relacje w domu są specyficzne. Opierają się głównie na wzajemnej krytyce, walce słownej, krzykach. Nie ma jednak alkoholu, przemocy słownej itp.
Gdy jestem poza domem (mieszkam sama) ciężko pracuję nad tym, żeby zbudować pewność siebie i miłość do własnej osoby. Niestety kiedy wracam do domu, wszystko to rozpada się w ciągu chwili jak domek z kart. Znów tracę nad sobą kontrolę, krzyczę, walczę i tracę wszystko to, co zbudowałam podczas samodzielnego życia. Techniki polecane przez psychologa nie pomagają, gdyż w rodzinie nie ma czegoś takiego jak szacunek i wzajemne słuchanie się. Stwierdzenie, że nie chcę o czymś rozmawiać albo żeby czegoś nie komentowali nie działają do czasu aż nie krzyknę i nie wyjdę.
Nie wiem co robić.
Najchętniej zerwałabym z nimi kontakty, gdyż każda taka podróż do domu wydaje się niszcząca i męcząca.
Z drugiej strony, gdy staram się ograniczyć kontakty dzwonią do mnie czemu się nie odzywam, co się dzieje, że jestem niewdzięczna. Dopadają mnie wtedy wyrzuty sumienia.
Poprawnych, dorosłych kontaktów zbudować z nimi nie umiem. Próbowałam, nic z tego.
Jednak wyrzuty sumienia nie dają mi spokoju. Bo przecież nie byli alkoholikami, kochają mnie na swój sposób, nie skrzywdzili mnie nigdy fizycznie. Należy im się wiec wsparcie od córki i kontakt z nią.
Myślałam też o tym, żeby zerwać kontakty jedynie z bratem. Jednak rodzina nie daje mi na to szansy. Sami nie utrzymujemy kontaktu jednak rodzice zawsze dzwonią spytać czy wysłałam mu życzenia na urodziny, ciotki w kółko na imprezach rodzinnych wytykają mi że to straszne, że jeszcze nie byłam w jego restauracji nawet z ciekawości a przecież jestem siostrą.
Jestem rozdarta i nie umiem sobie z tym sama poradzić. Błagam o pomoc.
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

25 lis 2013, o 13:14

nicknick
Czy czytałaś książkę "Toksyczni rodzice" Susan Forwad? Jeśli nie - to powinnaś od tego zacząć.
Drugą pozycją jest książka "Toksyczni ludzie" Lillian Glass.


Aby móc uwolnić się od toksycznych ludzi warto, abyś zobaczyła jak działa mechanizm ściągania Cię w dół. Poniżej masz opisane etapy wychodzenia z ich kręgu.

Etap 1 – Rozpoznanie

Najpierw usłyszysz od nich, że się zmieniłeś. Dodatkowo dowiesz się, że Twój sposób na życie jest do niczego i trzeba Ci pomóc zmienić go na lepsze. Proponują Ci swój sposób na życie, który jest, ich zdaniem, dla Ciebie najlepszy.
Spójrz na nich z boku i zobacz jak wyglądają ich:
- zdrowie (w tym uzależnienia)
- mieszkanie
- wolny czas
- związek; relacje z ludźmi
- praca, sprawy zawodowe
- zarabianie i wydawanie pieniędzy
- cele i ich realizacja

Osoby toksyczne:
- nie mają celów w życiu, dlatego sabotują każdego kto ma te cele
- ich sposób myślenia o sukcesie życiowym zatrzymuje się na poziomie dziecięcych symboli
- są uzależnieni emocjonalnie od ludzi, przedmiotów rzeczy i nie chcą się od nich uwolnić
- trzymają się wartości, których do końca nie rozumieją
- często nie czytają książek
- boją się, aby inni byli od nich w czymś lepsi i mądrzejsi

Etap 2 – Nawrócenie.
Zostaniesz wpędzona w poczucie winy. W końcu trzeba trzymać się zasad moralnych, tradycji, religii, norm społecznych… Następnie zostanie Ci przedstawiona „wróżba Twojego parszywego losu” gdy ich nie posłuchasz. Potem będziesz potępiona i traktowana uszczypliwie. Na końcu tego etapu dostaniesz „kłody pod nogi” na drodze do Twojego celu.

Etap 3 – Obserwacja
Czekają na Ciebie jak na syna marnotrawnego. Liczą na to, że jak Ci się nie uda to oni powiedzą – A nie mówiłem? – i przyjmą Cię w ramiona. Na tym etapie wyjdzie czy dalej kurczowo trzymasz się wiary w znaczenie ich oceny.

Etap 4 – Nawiązanie kontaktu.
Gdy Ci się uda to będą chcieli załatwić swoje interesy. Nagle każde chce się z Tobą napić, bo „zawsze wiedział, że Ci się uda”.

Etap 5 – Zostałaś sama
Odczepili się. Wytrwałaś. Gratuluję! Masz święty spokój. Realizuj swoje cele.
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
nicknick
Posty: 2
Rejestracja: 25 lis 2013, o 11:53

25 lis 2013, o 13:40

Czytałam. Jednak ona opisuje tam straszne sytuacje (molestowanie, alkoholizm). Po tej książce miałam jedynie wyrzuty sumienia, że przesadzam, wyolbrzymiam, ze oni dla mnie wszystko poświecili a ja się tak odwdzięczam... :?
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

25 lis 2013, o 13:43

nicknick pisze:Czytałam. Jednak ona opisuje tam straszne sytuacje (molestowanie, alkoholizm). Po tej książce miałam jedynie wyrzuty sumienia, że przesadzam, wyolbrzymiam, ze oni dla mnie wszystko poświecili a ja się tak odwdzięczam... :?
A nieprawda. Nie tylko opisuje molestowanie i alkoholizm.
http://wreszciezyc.files.wordpress.com/ ... dzice1.pdf
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
ODPOWIEDZ