Mój lęk, trudno mi się przebić

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

15 sie 2013, o 21:30

Moim celem jest pozbyć się wpływu rodziców na moje decyzję. Boję się, że rodzice będą mnie powstrzymywać przed moimi samodzielnymi działaniami.

Mam taki lęk, że czuję takie napięcie gdy chcę coś zrobić po podjęciu samodzielnej decyzji, gdy pomyślę by zrobić coś po swojemu, we własnym stylu.


Boję się, bo nie chcę by rodzice więcej się mnie czepiali. Nie chcę korzystać z mojej samodzielności i robić to czego pragnę, bo boję się, że rodzice znów będą wywierać na mnie wpływ i zakażą robić tego, Zabronią spotykać ze znajomymi, chodzić gdzie i kiedy mi się podoba.

Boję się, że wszystkie moje działania będą szły na marne, bo i tak nie powstrzymam rodziców i znów doznam uczucia porażki.


Dziękuję.
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

15 sie 2013, o 21:43

Purple90
Pierwsze podstawowe pytanie: ile masz lat?
Co w ogóle porabiasz?
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

15 sie 2013, o 22:40

Mam 23 ukończyłem studia inżynierskie i szukam pracy. Żyję w mieszkaniu z rodzicami, nie mam własnego samochodu, ani widoku na szybkie wyprowadzenie się na swoje.
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

16 sie 2013, o 07:00

Purple90
Napisałeś w dziale DDD i DDA.
Kilka pytań:
1) Ile lat mają Twoi rodzice?
2) Czy jesteś jedynakiem?
3) Jak wspominasz dzieciństwo?
4) Jakie są obecne relacje z rodzicami?
5) Czy w Twoim domu panowała przemoc?
6) Czy w Twoim domu był nadużywany alkohol?
7) Czy Twoje wybory życiowe (szkoła, studia) były Twoimi - czy rodziców wyborami?
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

16 sie 2013, o 09:53

1) rodzice mają po 40-parę lat (chyba 43)
2) Mam młodszego brata (5 lat młodszy) teraz ma 18 lat
3) Osobiście wspominam je tak, że dużo czasu spędzałem sam. Nie miałem za dużo kolegów.
Ojciec mi ubliżał, bił by wyżyć się na mnie gdy coś mu się nie podobało. Bałem się zostać z nim sam w domu, bo nie można było go zdenerwować, najlepiej było udawać powietrze. Strach było się mu narażać. Nigdy ze mną nie rozmawiał, nie potrafi do mnie mówić normalnie. Używa jedynie zdań rozkazujących lub używa jakiś obraźliwych określeń. Do teraz nie potrafi się do mnie odezawać, a Ja boję się i brzydzę mieć z nim kontakt.

4)Z mamą mam dobre relacje. Z ojcem udajemy, że się nie widzimy.
5)Przemoc była w celu wymuszania posłuszeństwa. Miało być tak jak rodzice tego chcieli, myślą, że lepiej wiedzą co ze mną zrobić i od nich zależy co ze mną się dzieje.
Ojciec mnie bił gdy zostawałem z nim sam. Szybko się ściekał(dostawał tzw. białej gorączki) i wyżywał się na mnie

6)alkoholu nie było
7)Wybór szkoły średniej był podyktowany bardziej naciskiem Mamy, niż moją chęcią. Chciałem iść do lepszej szkoły, ale mama upierała się, że sobie nie poradzę i tak już zniechęcony miałem gdzieś do którego Liceum pójdę. Ojciec miał wszystko gdzieś. Ubliżał mi pod nosem. Wyzywał od różnych. Dla niego najlepiej gdybym od razu poszedł do jakiejś pracy, raziło go to, że się kształcę, gdyby nie mama miał bym większą trudność podjęcia nauki. Kierunek studiów wybrałem taki jaki chciałem, znów dzięki mamie, ojciec nie przychyla się do podejmowania przeze mnie studiów. Ubliża mi i jest nastawiony do mnie negatywnie. Takie podejście ojca jest dla mnie wkurzające, gdy Ja studiuję on z tego powodu ubliża mi i dokucza.
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

16 sie 2013, o 09:58

Purple90
A jak na takie zachowanie ojca reagowała Twoja mama? Czy w ogóle reagowała? Czy biernie się temu przyglądała?
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

16 sie 2013, o 13:36

Mama różnie reagowała. Raz wzywala ojca by mi wlal gdy chciała na mnie coś wymusić, gd całkowicie chciała coś uzyskać ode mnie, straszyła, że wezwie ojca, który zawsze był gotowy komuś wtłuc. Raz bywała bierna. Raz ojciec bywałtak agresywny, że nie chciała zaogniać sprawy i go jeszcze bardziej denerwować, nie potrafila sobie z nim poradzić. Raz mnie broniła gdy ojciec popadał w skrajność, gdy miałą mi się stać poważna krzywda, jakiś większy uszczerbek na zdrowiu. np. kazałą mi wychodzić z domu lub spać gdzie indziej i nie stykać sięz ojcem gdy groził mi nożem, bo bałą się, że stanie mi się krzywda. Czasem po prostu biernie się przyglądała, gdy wymierzał mi jakieś kary bez dania większej racji. A gdy byłem mały i zostawałem sam w domu z ojcem, a ten przez cały dzień wyżywał się na mnie i bił, to na wieczóer, gdy już przyszłą z pracy, to nie wiele mogła zrobić, tylko pogłaskała po główce i tyle.

Post edytowano.
Proszę o zapoznanie się z Regulaminem Forum.
Moderator.
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

16 sie 2013, o 18:06

Mam psychiczny problem z robieniem tego czego chcę. Teoretycznie mogę wyjść z domu i poznawać ludzi takich jakich chcę i w jaki sposób chcę. Teoretycznie mogę kierować własnym życiem i decydować sam o sobie, ale to wszystko teoretycznie. Boję się kary za to co robię. Rodzice myślą, że mogą zrobić co ze mną zechcą i pokierować tam gdzie oni chcą. Szczególnie dotkliwie pamiętam te sytuację, kiedy pewnego razu chciałem wyjść do znajomych w myśli mając to, że będę kierował swoim życiem najlepiej jak potrafię, podejmując najlepsze według wlasnego rozumu działania, no i w tej właśnie rodzice zabronili mi gdzie kolwiek wychodzić (miałem jakieś 14 lat). Postawili silny opór i nie dałem rady w żaden sposób wyjść, nawet do drzwi nie mogłem dojść. Myślą, że są mądrzejsi i im wszystko wolno ze mną zrobić. Wtedy załamałem się i nie mogłem już o tym myśleć, że zdarzy się możliwość kierowania własnym życiem samemu. Na dodatek dorzucili mi jeszcze jakieś kary, by poniżyć mnie i pokazać, że nie mam wyboru i nic nie mogę. Przerażało mnie po tym zrobienie czegoś po swojemu. Postanowiłem przestać kierować własnym życiem, poddać się i poczekać na lepsze czasy, gdy już się usamodzielnię. Teraz nie jest to takie proste usamodzielnić się i uciec spod dozoru rodziców, dalej się ich boję. Boję się, że rodzice mnie dopadną i dosięgnie mnie kara, że nie ucieknę od kary za to, że zachowuję się tak jak czuję, że mógłbym najlepiej.

EDIT:
Boję się zachowywać wśród kolegów tak jakbym tego sobie życzył, bo obawiam się, że takie zachowanie będzie karane przez rodziców(nie będzie się im podobać). Boję się tej nieuchronności kary i tego, że rodzice mogą czepić się o wszystko i będą mogli mnie szybko zacząć "nawracać".

Posty połączone przez moderatora
Awatar użytkownika
Melisa
Posty: 10
Rejestracja: 14 lut 2012, o 21:00
Kontakt:

16 sie 2013, o 19:22

A jak rodzice zachowują się wobec Twojego brata? Również stosowane są na nim kary cielesne?

Racjonalnym wyjściem byłoby jak najszybsze odseparowanie się od rodziców i rozpoczęcie terapii. W tym celu musiałbyś równie szybko znaleźć pracę, mieszkanie, ustatkować się, a to jednak wymaga ogromnego zaangażowania, motywacji i cierpliwości w stosunku do zachowania rodziców. Jesteś dorosły, więc zdecydowanie się na własne lokum nie wydaje się być niczym zaskakującym dla nich. No i zdecydowanie unikać ich jak tylko się da, a jeżeli nie to chociaż zachowywać trzeźwość umysłu i reagować na zaczepki w taki sposób, aby nie mogli się do nich przyczepić.

Masz możliwość (w razie czego) przenocowania gdzieś u znajomych? Byłaby to jakaś alternatywa w momencie, gdy zachowanie ojca będzie przekraczało "codzienną normę".
A właśnie. Co z dalszą rodziną? Nie jest w stanie Cię przygarnąć i dać schronienie do czasu, kiedy się nie ustatkujesz?
Obrazek
Purple90
Posty: 22
Rejestracja: 15 sie 2013, o 19:27

17 sie 2013, o 15:20

Mógłbym mieszkać u brata mamy z rodzinką, ale tego nie chce, wolę już siedzieć u siebie. Czasem tam wyjeżdżam na parę dni, ale nie chcę tam mieszkać na stałe.

Teraz już mam 23 lata i nie jest już tak najgorzej z rodzicami, chyba widzą, że już powinno coś być inaczej i jak tak dalej będzie, to zostaną z ofiarą.
Melisa pisze:chociaż zachowywać trzeźwość umysłu i reagować na zaczepki
Tą trzeźwość umysłu bym pragnął zachować i jakoś bym dał radę Melisa .


Teraz jestem starszy i już zauważam coraz mniejszy wpływ na mnie rodziców, jednak w głowie dalej mi to siedzi i pozostało w formie lęku/traumy.

Mam problem by wyrzucić sobie z głowy bycie ofiarą dla rodziców i boję się postępować w taki sposób do którego czepiali się rodzice.

Gdybym ten cały lęk oswoił sobie w głowie, życie nie byłoby takie straszne jak teraz.

Ciągle pojawia się u mnie takie napięcie nieprzyjemne, kiedy tylko chcę zrobić coś tak jak kiedyś, po swojemu, zachowywać się tak jak myślę, że mogę, zachowywać się tak jakbym był dorosly i kierował własnym losem.

A tu klops. Boję się być sobą i tego, że dla mnie są kary.
Ostatnio zmieniony 17 sie 2013, o 15:35 przez Purple90, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ