Czym jest szacunek? Konflikt z ojcem

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
PieceOfSoul
Posty: 4
Rejestracja: 22 lip 2013, o 20:18

22 lip 2013, o 20:22

Witam wszystkich serdecznie,

Jest to mój pierwszy post na tym forum. Już nie potrafię sam sobie dać rady z pewnymi sprawami i postanowiłem poprosić o radę ludzi którzy mają podobny problem lub znają się na temacie.

Zacznę od tego że mój ojciec jest niepijącym alkoholikiem. Zostałem poczęty jak pił ogromne ilości wódki, przestał po moim urodzeniu.
Odkąd pamiętam jest wobec mnie bardzo agresywny, chodząc do pierwszej klasy szkoły podstawowej dręczył mnie psychicznie prowadząc wielogodzinne rozmowy kiedy to ja słuchałem i nie odzywałem się. Krzyczał, bił, wyzywał od najgorszych. Za najmniejsze przewinienia. Wiadomo że jeśli zaczęło się to tak wcześnie to musiało zostawić duży ślad w mojej psychice.

Regularne awantury, krzyki, paniczny lęk przed ojcem miały miejsce przez wiele lat, pamiętam sytuację jak niszczył przedmioty w domu, rozwalał drzwi. Kiedyś nawet chwycił nóż i przyłożył sobie do szyi, cały się trząsł i krzyczał że się zabije. To wszystko powtarza się się praktycznie do dnia dzisiejszego. Z tym że mam 25 lat i pewnych rzeczy nie robi już tak często jak kiedyś. Wczoraj pamiętam jak zatrzasnął drzwi z mieszkania i powiedział że jak tam wejdziemy to już będzie wisiał. Ja już pogodziłem się z tym wszystkim, ale boję się o moją siostrę która teraz zaczyna gimnazjum oraz o matkę która musi na to wszystko patrzeć a jak się odezwie to ojciec "skupia" swoją agresje na niej.

Może teraz kilka słów o mnie, jestem bardzo wrażliwą osobą, od wielu lat borykam się z różnego rodzaju nerwicami, depresją, i czymś czego nie potrafię sprecyzować bo nie wiem czy moje zachowania można jakoś sklasyfikować.

Potrzebuję rady bo nie wiem co mam już o tym wszystkim myśleć. Kilka lat temu poprowadziłem z ojcem rozmowę w której wyrzuciłem z siebie swoje żale, powiedział wtedy że moja depresja jest spowodowana jego zachowaniem i obiecał mi że mnie z niej wyciągnie. Miałem wrażenie że wtedy coś w nim pękło, patrzył na mnie ze smutkiem, widziałem jak cierpi. Taka "przemiana" trwała kilka miesięcy, pomimo leczenia, pewne rzeczy się u mnie nie zmieniły. Zniknął smutek, zniknęły dziwne myśli, powoli odzyskiwałem jakąś sprawność psychiczną. Nie zmieniły się jednak zachowania, przyzwyczajenia, nie umiejętność w podejmowaniu decyzji, zawsze robiłem coś co mi szkodziło. Ale nigdy nie pakowałem się w alkohol, narkotyki, papierosy. Znajdowałem inne rzeczy które pozwalały mi żyć i dawały nadzieję.

Dzisiaj chciałbym Was zapytać, czym jest dla Was szacunek. Zawsze zarzucałem ojcu, że nie ma go w stosunku do mnie, że "menela" z ulicy jest w stanie lepiej potraktować niż własnego syna. Odpowiedzią było, że on mi nie będzie go okazywał, bo ja mu go nie okazuje ( ma na myśli to, że wielokrotnie trzeba mnie prosić abym coś zrobił, że ciężko mi się zabrać za pewne sprawy ) To jest dla niego definicja szacunku. Jak go pytam " a co kiedy miałem 12 lat ? " mówi że o przeszłości nie ma sensu rozmawiać jednocześnie wytykając mi błędy na przestrzeni mojego całego życia. Mój stosunek do pracy w domu jest taki a nie inny ze względu na to że ojciec zawsze robił awantury podczas pracy. Bo nie podobało mu się to, bo zrobiłem to źle, bo coś powiedział, a ja zrobiłem na odwrót. Nie mam chęci i motywacji do dalszej pracy jak przez lata nie zostawałem doceniony, mało tego, zawsze bardzo z tego powodu cierpiałem.

Powiem szczerze że mam już dość, zaczynam wracać do zdrowia a on swoim zachowaniem ciągle rzuca mi kłody pod nogi. Niestety podczas mojej choroby podjąłem kilka złych w skutkach decyzji i nie jestem w stanie się odciąć od tego. Mam spore długi, muszę najpierw je spłacił by myśleć co dalej. Od października wracam na studia, potem szkoła oficerska. Boje się że mimo ogromnej motywacji jaką w sobie mam by zrealizować marzenia przyjdzie moment kiedy psychicznie nie wytrzymam i znów moje życie straci sens, tego bym już ponownie nie przeżył.

Najmocniej Was przepraszam że piszę trochę chaotycznie, miejscami może i bez sensu ale jestem bardzo dzisiaj nerwowy i musiałem napisać to teraz. Jak bym odłożył na później to na pewno bym już tego nie zrobił.

Zapraszam do dyskusji, chętnie przeczytam wszystkie rady, opinie, nawet te dla mnie niekorzystne. Może rzeczywiście ja coś robię źle... a jeszcze o tym nie wiem. Jeśli chcecie o coś zapytać piszcie śmiało.
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

22 lip 2013, o 20:27

PieceOfSoul
Napisałeś w dobrym dziale. Jesteś DDA i DDD. Czy myślałeś o terapii?
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
PieceOfSoul
Posty: 4
Rejestracja: 22 lip 2013, o 20:18

22 lip 2013, o 20:32

Tak, myślałem, ale chyba z racji że namawiał mnie do tego ojciec chciałem zrobić coś zupełnie przeciwnego...
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

22 lip 2013, o 20:35

PieceOfSoul
Zarówno Ty, jak i Twoja siostra powinniście pójść na terapię. A napisz proszę, jak Twoja mama w takich sytuacjach reagowała?
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
PieceOfSoul
Posty: 4
Rejestracja: 22 lip 2013, o 20:18

22 lip 2013, o 20:38

Początkowo nie godziła się na zachowanie ojca, co wywoływało ciągłe konflikty. Ojciec oczekiwał wsparcia a spotykał się z krytyką. Przez wiele lat nas broniła kosztem własnego związku, z czasem zaczęła przymykać na pewne sprawy oczy, by uniknąć kolejnych awantur. Czasem się jeszcze zdarzy że nie wytrzyma i coś powie ojcu ale wtedy zawsze się to kończy awanturą. Ojciec twierdzi że nasza mama zachowuje się jak nasza siostra a nie matka.

P.S. Siostra ma 14 lat, nie za młoda jeszcze na terapię ?
Fioletowa25
Przyjaciel Forum
Posty: 2607
Rejestracja: 11 lip 2012, o 11:25

22 lip 2013, o 20:39

Przed Tobą stoi trudny wybór. Dla Ciebie najlepiej byłoby odciąć się od tej rodziny przynajmniej mentalnie, skoro na razie nie możesz się odciąć lokalowo i finansowo. Piszę "rodziny" a nie "ojca", bo Twoja matka również jest winna tej sytuacji, chociaż Ty tego na razie nie dostrzegasz. Pomyśl jednak: zdecydowała się na życie i wspólne wychowywanie dziecka z facetem, u którego alkoholizm to akurat najmniejszy problem. Twój ojciec prawdopodobnie jest DDD, być może podobne problemy ma Twoja matka. Oboje zgotowali Ci piekło zamiast ciepłego, bezpiecznego domu. Ojciec przez to, że nie potrafił przeanalizować swoich negatywnych emocji, tylko działał zgodnie z nimi pozwalając, by najbardziej dziecinne, prymitywne instynkty przejęły kontrolę nad jego życiem. Matka przez to, że pozwalała mu na to i nie położyła temu kresu.

Mogłabym Ci napisać, że nie jesteś nikomu niczego winien. Twoi rodzice są dorośli i odpowiadają za swoje życie. Jeśli chcą - niech kiszą się w patologii. To oni powołali Cię do życia i powinni Ci zapewnić możliwość dorastania w spokojnej atmosferze. Ty nie podjąłeś żadnej decyzji- jak to głosi ludowa mądrość "na świat się nie prosiłeś" - i nie możesz odpowiadać za ich błędy.

Rozumiem jednak, że trudno Ci jest zostawić na pastwę losu nastoletnią siostrę. Wygląda na to, że w tym całym piekiełku tylko Ty rozumiesz, co się dzieje i tylko Ty zdajesz sobie sprawę, iż można i powinno się to zmienić.
Z drugiej strony nie masz ani sił, ani kompetencji by usiłować samodzielnie "leczyć" rodziców. Jedyne, co możesz zrobić to pokazać im drogę, którą powinni byli pójść dawno temu: drogę analizy własnych uczuć i popędów, naprawy tego, co jest złe i rozwijania samokontroli, aby nie ulegać bezmyślnie wdrukowanym za młodu, złym schematom. Możesz wyjaśnić im, że w tylko podejmując terapię mogą chociaż częściowo uchronić Twoją siostrę przed krzywdami, które Ciebie spotkały.


Jeśli to nie pomoże zawsze możesz spróbować wnieść do sądu sprawę o odebranie praw rodzicielskich Twoim rodzicom i uczynienie Ciebie prawnym opiekunem siostry. Być może w takiej sytuacji rodzice byliby nawet zobowiązani do płacenia alimentów na jej utrzymanie - tego nie wiem, musiałbyś dowiedzieć się tego na forum prawnym.
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

22 lip 2013, o 20:41

PieceOfSoul pisze:P.S. Siostra ma 14 lat, nie za młoda jeszcze na terapię ?
Ona za te 14 lat wystarczająco się napatrzyła. Nie jest za młoda. Lepiej teraz - niż później miałaby sobie życie układać na wzór własnych rodziców.
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
PieceOfSoul
Posty: 4
Rejestracja: 22 lip 2013, o 20:18

22 lip 2013, o 20:52

Serdeczne dzięki za tak szybkie odpowiedzi.

Zastanawiam się tylko, czy nie ma jakiegoś sposobu by mojej mamie uświadomić pewne rzeczy. Że takie nie reagowanie i tłumaczenie sobie że jak my odejdziemy z domu to się ojciec zmieni jest głupotą ! Przecież będzie taki sam dla siostry, jaki był dla nas. Może ma świadomość błędów i zmniejszy jej dawkę stresów ale schematy są te same. Ona biedna już jest znerwicowana, szuka wszędzie akceptacji za wszelką cenę, zwraca na siebie uwagę. Do tego jeszcze dochodzą problemy w szkole, chory kręgosłup... szkoda słów. Czasem jak patrzę na to co się dzieje to nie potrafię zrozumieć myślenia innych. Jestem w ogóle w szoku że mimo ciągłego wmawiania mi że jestem do niczego i że nic nie potrafię dobrze zrobić potrafię stwierdzić że to bzdura i widzę pewne rzeczy.
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

22 lip 2013, o 20:56

PieceOfSoul
Daj mamie do przeczytania posty z tego działu. Powinno ją to nieźle wstrząsnąć. Zapytaj się tylko mamy, czy chce aby jej córka stoczyła się w niedalekiej przyszłości na dno.
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
ODPOWIEDZ