Trudne dzieciństwo i nieradzenie sobie z emocjami

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
IdeDoPrzodu
Posty: 3
Rejestracja: 20 cze 2013, o 06:13

20 cze 2013, o 08:01

Witam,

jestem tu nowa i potrzebuję pomocy bo sama już sobie nie radzę.Mam nadzieję że piszę w odpowiednim wątku.

Moim problemem jest nieradzenie sobie chyba prawie ze wszystkimi negatywnymi emocjami. Z tego co wiem to tłumię podświadomie emocje a w szczególności złość, gniew,wstyd. Jestem często nerwowa, kłócę się z moim ukochanym chłopakiem,który widzę że kocha mnie i chce dla mnie jak najlepiej. Miałam bardzo trudne dzieciństwo i wiek dorastania.

W dzieciństwie byłam molestowana seksualnie co do dzisiaj budzi we mnie bardzo silne i nieprzyjemne uczucia w szczególności wstyd. Z tego powodu mam bardzo niską samoocenę, nie wierze w siebie, uważam że jestem beznadziejna, że mam okropny charakter. Wychowywałam się bez ojca, który jest alkoholikiem i od którego wyprowadziliśmy się z mamą jak miałam chyba 3 albo 4 lata i pamiętam jeszcze dzisiaj jak bił mame i znęcał się nad nią. Moja mama zanim mnie urodziła chorowała poważnie psychicznie i nie leczyła się ale jakoś funkcjonowała i wychowywała mnie i moje rodzeństwo sama, jednak teraz wiem że wiele zachowań których jako dziecko nie rozumiałam było spowodowane jej chorobą, która znowu bardzo mocno ujawniła się jak byłam nastolatką i wtedy nie dawała mi żyć i żyłam przez kilka lat z nią pod jednym dachem w ciągłym poczuciu zagrożenia co zrobi i co z nami będzie a sama nie mogłam nic zrobić bo byłam niepełnoletnia wtedy.Czułam się wtedy samotna, odrzucona przez ludzi i rodzinę.

Teraz często kłócę się z moim chłopakiem (z którym mieszkam) tak naprawdę bez powodu. Jestem świadoma tego że on chce dla mnie najlepiej ale to jemu zawsze najbardziej się obrywa i na nim się wszystko odbija co mi nie wychodzi. On się stara dla mnie i chce żebym była szczęśliwa. Czuje że nikt mnie tak nigdy nie kochał i nie dawał tyle miłości i czułości oraz wsparcia którego tak bardzo potrzebuję. Często mam żal do niego o różne błahostki, winie go za wiele rzeczy ostatnio nawet zaczęłam go krytykować za każdą głupote bo chodzę nerwowa, mam problemy w pracy i szkole i nie radzę sobie z tym wszystkim.

Po kłótni z nim czuje ogromne poczucie winy oraz lęk że mnie zostawi bo skoro jestem taka okropna to może znaleźć sobie lepszą, normalną dziewczynę. Ostatnio nawet miałam trudności żeby iść do szkoły i pracy bo nie widziałam w tym sensu, nie poczuwałam się do obowiązku choć wiem że to nie jest normalne że mi na tym w ogóle nie zależy.

Kiedyś byłam bardzo zazdrosna o mojego chłopaka ale chodzę do psychologa i poradziłam sobie z tym choć czasem to do mnie powraca ale umiem już to bardziej kontrolować i tłumaczyć sobie że to ja sobie wymyślam problem. A to moja udręka bo często wyolbrzymiam wszystko. Mam wrażenie jak to piszę że jestem jednym wielkim problemem. Chodzę do psychologa ale ostatnio nieregularnie bo teraz jeszcze pracuję i na każdą wizyte muszę czekać miesiąc i przyznaje że bałam się powiedzieć o molestowaniu w dzieciństwie choć wiem że powinnam i że to jest jeden z ważniejszych problemów do przepracowania z terapeutą.

Mam takie dni że ciągle czuję się do niczego, chodzę wściekła, czepiam się o wszystko a potem jakiś czas wszystko jest dobrze i funkcjonuje normalnie i potem znowu coś się zdarzy i wyprowadza mnie z równowagi.

Czasem już nie wiem jak radzić sobie ze złością. Nie chce stracić mojego kochanego chłopaka bo to jedyna bliska mi osoba i zależy mi na nim ale nie wiem ile on wytrzyma ze mną choć wie o moich problemach ale częste kłótnie i pretensje go męczą.
Jak sama mogę sobie pomóc oprócz terapii? o czym mam pamiętać żeby nie tłumić emocji tylko radzić sobie z nimi?
edyta23
Junior
Posty: 215
Rejestracja: 9 paź 2011, o 21:11

24 cze 2013, o 10:46

Witaj. Uważam, że powinniście spędzać ze sobą jak najwięcej czasu oraz dużo rozmawiać. W swoich problemach nie mam oparcia w mężu, często zwracam się o pomoc do innych osób i przeszkadza mi, że mąż jest osobą zamkniętą w sobie. Takich rozmów brakuje mi. Jeśli czujesz się na siłach proponuję terapię DDA. Wprawdzie chodziłam tylko przez miesiąc, terapia ciężka ale nie żałuję. Na razie dopóki nie uporządkuje innych spraw nie mogę chodzić.
Awatar użytkownika
Agnieszka Dzieduszycka
Specjalista
Posty: 287
Rejestracja: 17 paź 2011, o 11:43
Lokalizacja: Warszawa

28 cze 2013, o 23:27

Witaj,

Masz za sobą kawał trudnego życia, więc z pewnością masz w sobie dużo siły. Czasem jednak jest Ci pewnie trudno się rozluźnić i nie walczyć. To trochę jakby twoja druga natura? Też tak myślisz? Przezwyciężasz trudności, a kiedy nic się nie dzieje, pewnie widzisz trudności tam gdzie ich brak. Wyobrażam sobie, że musi Ci być ciężko nie wiedzieć jak radzić sobie ze złością. Warto zacząć od spraw najważniejszych. Razem z psychologiem pewnie przyjrzycie się twojej przeszłości, może wyrazisz swoją złość do osób z dzieciństwa. Daj sobie czas na refleksje, kiedy emocje rosną. Pytaj siebie co to dla ciebie znaczy, skąd złość (a może co pod złością?) i reaguj jak słoń- powoli.
Pewnie przez jakiś czas będziesz miała tendencje do bujania emocjami w relacji, bo niełatwo Ci je regulować. To naturalne. Mów co czujesz, nawet jak nie masz pewności czy dobrze to opisujesz. Wyrażaj wszystkie miękkie uczucia, a kiedy czujesz złość, lub poczucie krzywdy- sprawdzaj czy jest też lęk, smutek, wstyd. Tyle na początek, żeby nie było wiele.

Powodzenia!
ODPOWIEDZ