nie mam juz sily...

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
malwinka
Posty: 1
Rejestracja: 23 kwie 2013, o 21:42

23 kwie 2013, o 22:58

Witam.jestem tu nowa.postanowilam tu szukac pomocy poniewaz juz nie daje rady.moja historia jest bardzo dluga i zawila.nie wiem od czego zaczac.moze po kolei..mam 37 lat ,meza dwoch synow jeden 15 lat drugi 7 lat.mieszkam przy rodzicach.ojciec jest alkoholikiem odkad pamietam a do tego od kilku lat zdradza matke ,wcale z tym sie nie ukrywa .matka jest wyzywana od najgorszych.jest znerwicowana ,leczyla sie w szpitalu psychiatrycznym.ogolnie bardzo choruje jest otyla itd.w czym moj problem...otoz zupelnie nie rozumiem swojego postepowania ,nie rozumiem co sie ze mna dzieje ,co ja takiego wyprawiam bo malo tego ze zniszczylam sobie zycie to jeszcze niszcze je dzieciom !!!!mam wrazenie ze nie umiem juz normalnie myslec.w malzenstwie wszystko mi sie wali,zupelnie nie potrafie dogadac sie z mezem.on ma swoja firme ja nie pracuje ,mam duze problemy z synem tym starszym tzn syn nie uczy sie powtarza klase ,jest okropnie wulgarny ,kompletnie mnie nie slucha ,wyzywa takimi slowami ze w glowie sie nie miesci -slowa ktore uzywa czesto slysze od mojego ojca ,syn mial sprawe w sadzie za demoralizacje ,najgorsze ze nie ma zadnej poprawy ciagle wzywaja mnie do szkoly ,szkola juz nie dajy rady sobie z nim,chca znowu skierowac sprawe do sadu .ja jestem praktycznie sama ,maz nigdy za bardzo mo przy dzieciach nie pomagal ale nie za bardzo mial czas bo ciagle pracowal choc to nie jest wytlumaczenie.maz nigdy nie zgadzal sie z moim ojcem ,w obecnej chwili to wlasciwie sie nawzajem nie nawidza.i czasem mysle ze maz poprostu woli ciezko pracowac niz choc troche zajac sie dziecmi /poprostu uciekl od tego -niewiem juz moze zle mysle .praktycznie wogole nie ma go w domu ,przyjezdza tylko w soboty po poludniu i rano w niedziele juz wyjezdza .mlodszy syn patrzy na to wszystko obserwuje i od pewnego czasu obserwuje u niego pobudzenie nerwowe ,czesto placze .starszy syn bardzo mu dokucza.wracajac do starszego syna to oczywiscie pali papierosy ,a ostatnio coraz czesciej mowi o alkoholu.wielokrotnie podbieral mi pieniadze i to nieraz niemale kwoty.relacja miedzy starszym synem a mezem jest beznadziejna.w chwili obecnej syn ten starszy duzo przebywa z moim ojcem -ojciec nie pije ma przerwe i to juz dluga .moj ojciec wielokrotnie bardzo zle sie wyraza o moim mezu przy starszym synu i syn nie ma wogole poszanowania .ja jestem na lekach przeciwdepresyjnych bez ktorych niewiem juz bym nie dala rady tego wytrzymac ,nie wiem kompletnie co robic ,wiem ze potrzebuje pomocy ,ze nie dam sobie rady ,znalazlam jeszcze troche sily i chcialam sie wreszcie z tad wyprowadzic nawet znalazlam mieszkanie ,ale ojciec tak namieszal w glowie temu starszemu ze on nawet nie chce slyszec o wyprowadzce ,mlodszy tez mi ciagle placze ze on nie chce ,wiem ze to ja decyduje ale jest we mnie cos tak okropnego ze mam wrazenie ze jestem sterowana .nie wyprowadze sie bo mama i tata mowia mi ze nie dam rady w szczegolnosci z synem starszym bo calkiem go zmarnuje ciagle to slysze...do tego wtracaja sie rodzice mojego ojca a moi dziadkowie tez mieszaja dzieciom a mi ciagle wybijaja to z glowy.do tego stopnia ze moja babcia powiedziala mi tak ...jak sie wyprowadzisz to ja umieram ,nie to jest jakas masakra ...cholernie sie boje ,ja chyba jestem od nich uzalezniona ,nie potrafie odciac pepowiny chociaz dawno to powinnam zrobic ,boze ja juz nie potrafie normalnie myslec ,mam koszmary w nocy ,nic mi sie nie chce ,nie mam na nic sily ,wszystko jest dla mnie problemem ........[przepraszam ze tak chaotycznie pisze ...czy ktos moze mi pomoc .........co robic jak zyc ......


Post zaakceptowany warunkowo. Proszę zwracać uwagę na ortografię, interpunkcję oraz stylistykę wypowiedzi /Regulamin Forum: Rozdział IV, pkt 1/
Moderator
paveu
Posty: 2
Rejestracja: 1 maja 2013, o 15:56

1 maja 2013, o 16:13

Pozwolę sobie na małą odpowiedź.

Ty wiesz, co należy zrobić. Przede wszystkim wyprowadzić się od rodziców.
Twój starszy syn jest taki, ponieważ - jak wywnioskowałem - jedynym stałym wzorcem mężczyzny w domu jest Twój ojciec. Więc czerpie od niego schematy zachowania.

Młodszy syn jest prawdopodobie bardziej empatyczny - jak zresztą wszystkie dzieci - dlatego obserwuje i płacze.

Jeżeli chodzi o męża, to z tego, co napisałaś faktycznie wynika, że uciekł. Tylko dlaczego nie zabrał Ciebie i dzieci?

Mówią Ci, że nie dasz sobie rady? Postaw pytanie w drugą stronę: czy oni dadzą sobie radę bez Ciebie? Czy nie jest tak, że bardzo boją się Twojego odejścia?

Babcia straszy, że umrze jak odejdziesz? Znaczy, że popełni samobójstwo? Bo inaczej to raczej mały wpływ ma na swoją śmierć. Takie mówienie jest jedynie szantażem emocjonalnym.

Uciekaj! Oni Cię nie kochają!

Porozmawiaj z mężem, może nie wszystko stracone. A jeżeli nawet... ratuj młodszego syna. Starszego na terapię poślij i odseparuj od dziadka.


Pamiętaj, oni Twojego życia nie przeżyją. Twoje życie, Twoje decyzje.

Nie wiem, czy pomogłem, ale wiem, że miło, jak ktoś odpisze na posta.

Trzymaj się mocno i walcz o siebie. Przede wszystkim o siebie.
NadiaS
Posty: 7
Rejestracja: 14 wrz 2016, o 21:00

14 wrz 2016, o 22:21

Wiesz, kogo żal mi najbardziej w tym wszystkim? Twojego młodszego syna. Płaczesz nad sobą, a tymczasem masz męża i dwoje dzieci, kobieto. Zamiast się użalać, zawalcz o swoją rodzinę, bo masz bardzo wiele, tymczasem Ty na własne życzenie to tracisz. Nikt inny za Ciebie tego nie zrobi. Podejmij konkretne decyzje, pomyśl o młodszym dziecku. Nie tylko sobie marnujesz życie, czas więc się obudzić, otrzeć łzy i nie czekać na Boską rękę z niebios. Trzymam kciuki.
ODPOWIEDZ