Bardzo trudne dzieciństwo, problemy w kontaktach z ludźmi

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
Nadja89
Posty: 2
Rejestracja: 11 kwie 2013, o 15:34

11 kwie 2013, o 16:43

Witam wszystkich :) Jestem tu nowa. Od dawna chciałam podzielić się moimi problemami na forum, ale jakoś do tej pory brakowało mi odwagi, zacznę więc od samego poczatku, od prawdopodobnego podłoża moich problemów.

Jestem jedynaczką. Kiedy miałam 6 lat tata poraz pierwszy zdradził moją mamę z inną kobietą. Pamiętam dzień kiedy przyszedł ze swoja kochanką do domu i wynosił w workach swoje rzeczy. Bardzo kochałam swojego tatę i świat zawalił mi się, gdy widziałam przez okno jak pakuje do samochodu swoje rzeczy i odchodzi... Zostałam sama z mamą. Pamiętam, że większośc czasu spędzałam u "przyjaciół mamy", była załamana po stracie taty. Mama im ufała, ja również. Doszło jednak do tego ze padłam ofiara molestowania seksualnego. Nie rozumiałam czemu to wszystko sie dzieje. Osoby u których przebywałam krzywdziły mnie krzykiem, wyzwiskami i... tym co napisałam wyzej. Nawet przez gardło mi to nie chce przejść. Przez długi czas nie mówiłam o tym mamie, ale któregoś dnia odważyłam sie i opowiedziałam jej o wszystkim. Natychmiast mnie stamtąd zabrała. Z czasem udało mi się o tym zapomnieć, ale czasem to do mnie wraca.

Mineło pół roku od chwili, gdy tata odszedł. Nagle któregoś popołudnia mama odbierając mnie ze szkoły powiedziała, że w domu czeka na mnie niespodzianka. Wchodząc do domu zobaczyłam tatę, przywitałam się z nim i spłynęła na mnie fala radości, poniewaz moi rodzice znów byli razem. Jednakże tata prawie wogóle nie poswiecał mi czasu, wiekszość czasu spędzał albo w pracy albo na kanapie, śpiąc. Z czasem zaczeły się problemy. Tata zaczął pić, wracał do domu w środku nocy, awanturował się z mamą, puszczał muzykę na cały głos, bił mamę, demolował mieszkanie (kiedyś poszukując pieniędzy poprzewracał mi meble w pokoju i połamał łóżko). Kiedy próbowałysmy uciekać z domu on i tak Nas dopadał i za włosy zaprowadzał Nas spowrotem do domu.

Po pewnym czasie postanowił wyjechać za granicę w celach zarobkowych. Mama wzieła duzy kredyt na sfinansowanie tego wyjazdu. Na krótko przed wyjazdem tata wydawał się byc spokojniejszy. Wkońcu wyjechał a my z mama znów zostałysmy same. Dzwonił do Nas może z 2 razy w miesiącu, przysyłał nam kartki. Po pół roku zadzwonił do Nas, odebrała mama i widziałam jak leca jej łzy... Wyrwałam jej słuchawke, po czym spytałam taty co się dzieje. Odpowiedział: "Przykro mi, ale mam tu nową kobietę, nigdy więcej się już nie zobaczymy", po czym odłożył słuchawkę. Świat mi się zawalił... Mama była zrozpaczona, bardzo go kochała, zawsze patrzyła na niego jak na jakieś bóstwo, nigdy nie umiała sie na niego gniewać.

Po odejściu taty mama sie strasznie zmieniła. Stała się podłą, nerwową, zrzędliwą, krzykliwą i wulgarna osobą. Zaczęła się na mnie wyżywać chyba o to wszystko. Bardzo mnie wyzywała, często biła. Pamiętam jak kiedys nazwała mnie na K*rwą, tylko dlatego ze do godziny 22 siedziałam u kolezanki bo pisałysmy referat o katastrofach naturalnych. Miałam wtedy 10 lat. Uczyłam się bardzo dobrze. Ciągłe kłótnie z mama nie pozwalały mi się skupiać na czymkolwiek. Stałam się nerwowa, agresywna, krzykliwa. Jej wyzwiska tak bardzo mnie bolały, czułam jedna wielką niemoc, złość i niepochamowany gniew, który narastał we mnie przez lata.

Zawsze czułam się gorsza od innych, miałam mocno zaniżone poczucie własnej wartości. Zaczełam sie ostro malować, ubierac w nieodpowiednie wówczas ubrania, przez co zwracałam na siebie uwage innych. W szkole z czasem miałam problemy z iinymi ludzmi, byłam szykanowana, pewne dziewczyny groziły mi nawet ze potna mi twarz żyletką. Czułam się tak jakbym była na świecie sama, bez zadnego wsparcia.

Po 8 latach tata wrócił do Polski. Zadzwonił do mnie ze chce sie ze mną spotkać. Zgodziłam się. Był to dla mnie szok, czułam wielki żal do niego, nienawiść, nienawidziłam obojga swoich rodziców. Kiedy go zobaczyłam, zapomniałam o jakichkolwiek urazach. Zabrał mnie kilka razy za granice, nasz kontakt sie odnowił, na co moja mama nie mogła patrzec i coraz bedziej sie od siebie oddalałysmy. Mineło 5 lat od kiedy znów mam kontakt z tatą. obecnie juz tak sie mna nie interesuje. Ma nową kobietę, z która ma półroczne dziecko. Kompletnie sie mna nie interesuje. Pół roku temu wyprowadziłam się z domu, mam kochającego chłopaka, jestesmy zareczeni, planujemy wspólną przyszłość. Jednakże nie jestem osobą do końca szczesliwą. Mam za sobą ogromny bagaż doswiadczeń, jestem osoba nerwową, cierpię na bezsenność, czesto wracam do przeszłosći, mam koszmary senne, nie umiem radzić sobie ze stresem, bardzo się wszystkim przejmuje, nawet najmniejsza krytyka jest w stanie mnie zdołować, nie mam przyjaciół ani znajomych, mam problemy w kontaktach z ludźmi. Wszystkie te problemy które wymienilam staram się na codzień skrzetnie ukrywać przed swiatem. Wszyscy mówią ze jestem niezwykle silną osobą, lecz ja czuję ze tak naprawdę powoli rozpadam się od środka...

Dlatego proszę, POMÓŻCIE ;(
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

11 kwie 2013, o 16:49

Nadja89
Na początek proponuję - poczytaj sobie o DDD i DDA.
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
Awatar użytkownika
maly_przyjaciel
Przyjaciel Forum
Posty: 2021
Rejestracja: 25 sty 2012, o 18:54
Lokalizacja: Warszawa

11 kwie 2013, o 16:59

Witaj,
dobrze że się przemogłaś i napisałaś - od czegoś trzeba zacząć. Co do takiego duszenia emocji w sobie to jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ niszczy nas od środka, choć niestety wielu ludzi dusi to wszystko właśnie w sobie z różnych powodów. Aż w końcu nie wytrzymują i czasem wystarczy jakaś błahostka, z którą ktoś innym poradziłby sobie bez problemu, a dla nich jest to ogromny problem.
I popieram kattebush - poczytaj a sama zobaczysz jak wiele masz z nimi wspólnego.
Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść... Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki... Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój...
Czemu kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy, a my kochamy tych którym nasza miłość nie jest potrzebna...
Trzeba coś stracić, by to docenić, żeby odzyskać, trzeba się zmienić

Obrazek
Awatar użytkownika
Agnieszka Dzieduszycka
Specjalista
Posty: 287
Rejestracja: 17 paź 2011, o 11:43
Lokalizacja: Warszawa

12 kwie 2013, o 14:46

Droga Nadja 89,

Widzę, że przeżyłaś bardzo wiele trudnych doświadczeń. Słyszysz, że jesteś silna chociaż sama tego nie widzisz. Wyobrażam sobie, że potrzebujesz wsparcia i bliskości i mam nadzieje, że użytkownicy na forum pomogą Ci poczuć sie jak u siebie. Faktycznie terapia DDA lub DDD wydaje się trafionym pomysłem. Na grupie możesz zobaczyć, że nie jesteś sama i nauczyć się wchodzić w kontakt z ludźmi z większym zaufaniem niż to, które naturalnie teraz masz.
Robi na mnie wrażenie to jak odważnie i jasno opisujesz swoje doświadczenia. Ta odwaga przyda się na drodze po której idziesz.

Życzę powodzenia,

Agnieszka Dzieduszycka
ODPOWIEDZ