Moja mama była uzależniona od alkoholu..

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
abc20
Posty: 5
Rejestracja: 16 mar 2013, o 00:01

19 mar 2013, o 01:57

Do tego działu skierowała mnie pewna Forumowiczka za co jej bardzo dziękuję.
Przeczytałam tutaj wiele wątków, wiele poruszonych problemów, towarzyszących uczuć pod którymi mogę się wręcz podpisać.
Do tej pory, nigdy wcześniej nie myślałam, że mogę być jedną z Was, jakoś trudno mi uwierzyć i samą przekonać do tego, że jednak rzeczywiście należę do tej grupy. Mogłabym tutaj zacząć pisać same pozytywne rzeczy na temat swojej wspaniałej rodziny, ale muszę zmierzyć się z problemem, pozostawić przeszłość za sobą i żyć dalej, godząc się z tym co było i rozpoczynając nowe życie, wolne od wszelkiej zazdrości, nieporozumień, wybuchów płaczu, stresu, lęku.. wolne od strachu..
Ciężko przez gardło przechodzi słowo alkoholiczka. Zwłaszcza jeżeli tak ktoś określa swoją rodzicielkę. Pamiętam kiedy wszystko się zaczęło, kiedy przestała panować nad ilością, kiedy wyłączyła się z roli matki i wracała na swoje miejsce w momencie kiedy szłyśmy na zakupy, spacer, wyjeżdżałyśmy gdzieś.. Należy jednak zastanowić się jak często to było i gdzie była przez resztę czasu, przez czas kiedy ją tak na prawdę potrzebowałam. Była to osoba nerwowa, wywołująca konflikty w rodzinie, czasami zupełnie nie świadomie.. osoba cicha, a zarazem wybuchowa.. tajemnicza, ale śmiała w podejmowaniu nieodpowiedzialnych decyzji.. bywała matką troskliwą i kochającą, wrażliwą i przejmującą się.. na prawdę były takie momenty.. złośliwa i wredna, ale nie wyobrażałam sobie bez niej życia. Z powodu jej alkoholowej przeszłości spoczął na mnie obowiązek opieki nad młodszym rodzeństwem. Od 11 roku życia nie miałam już większej możliwości cieszenia się z bycia dzieckiem. Ojciec harował całe dnie, często i noce. Nie mieliśmy kolorowego życia, ale to nie wykluczało przecież ich miłości do nas. Nie mówili o niej, ale poświęcili dla niej bardzo wiele. Mama nie pije od 3 lat. Nigdy nie widziała problemu, nigdy o nim nie mówiła, nigdy się do niego nie przyznała. W domu nikt o tym nie mówił, albo ja sobie coś ubzdurałam, wyolbrzymiam, albo po prostu nikt prócz mnie nie tyle co nie widział, ale "nie chciał" widzieć problemu. Dziś wiodę spokojne, wspaniałe, kolorowe życie. Tak się może wydawać.. ale w mojej głowie, w moim sercu jest kompletny bałagan. I komu mam mówić o problemie? Skoro ja nawet nie potrafię go opisać. Czy ja na prawdę przesadzam?
ODPOWIEDZ