jestem nadopiekuncza

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
anna.nowak200
Posty: 7
Rejestracja: 4 lut 2013, o 00:27

4 lut 2013, o 00:39

Problem leży we mnie i jestem tego świadoma, każdy mój związek kończy się rozstaniem, na początku wszystko układa się wspaniale, potem dowiaduję się, że jestem nadopiekuńcza. Wychowywałam się w niepełnej rodzinie, ojciec zmarł jak miałam roczek, mama nie ułożyła sobie z nikim życia, nie mialam wzorców zachowań, nie umiem rozgraniczyć zwykłej opieki nad kimś a nadmiernych jej przejawów, robienie obiadu, pieczenie placków wydaje mi się zupełnie normalna sprawą, jednak chłopak, którego kocham nad życie zarzucił mi nadopiekuńczość, że wywołuje w nim to presje, nie chce go stracić, ale nie wiem jak mam się zachowywać, bez niego życie nie ma sensu. Chce się zmienić, ale nie wiem co mam robić, nie chce, żeby pomyślał, że straciłam nim zainteresowanie jeśli zmienie swoje wcześniejsze postępowanie...
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

4 lut 2013, o 09:29

anna.nowak200

Witaj Aniu!
Kilka pytań:
1) Masz rodzeństwo?
2) Czy Twój chłopak jest młodszy czy starszy od Ciebie?
3) Napisz proszę, w czym przejawia się ta nadopiekuńczość?
anna.nowak200 pisze:robienie obiadu, pieczenie placków wydaje mi się zupełnie normalna sprawą
Dokładnie - to jest normalna sprawa. Co takiego robisz lub mówisz, że Twój chłopak tak stwierdził?
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
anna.nowak200
Posty: 7
Rejestracja: 4 lut 2013, o 00:27

4 lut 2013, o 12:31

Mam rodzeństwo, mam starszego brata, nie miałam z nim nigdy dobrego kontaktu teraz się to zmieniło jak założył rodzinę, nie wiem czym przejawia się moja nadopiekunczosc, dbam o niego staram się, żeby było mu jak najlepiej to tyle, jednak przytłacza go to
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

4 lut 2013, o 13:08

anna.nowak200
anna.nowak200 pisze:nie wiem czym przejawia się moja nadopiekunczosc, dbam o niego staram się, żeby było mu jak najlepiej to tyle, jednak przytłacza go to
To inaczej: a może stosujesz zasadę "zagłaskać kotka na śmierć"?

Zauważyłam, że mężczyźni bardzo często odchodzą od kobiet, dla których są oni wszystkim. Znam takie, które żyły tak, aby podobało się chłopakowi. Jeśli on powiedział, że lubi spódniczki mini, to one zakładały je /mimo, że ich nie lubiły/. Gotowały dla nich tylko te potrawy, które oni lubili, zaskakiwały ich prezentami, pomysłami na spędzanie czasu, nie dawały powodu do złości, czy niepokoju.

Jak długo ze sobą jesteście? Jak długo przebywacie razem? Czy macie wspólne zainteresowania, czy też może Twój chłopak ma inne pasje niż Ty?
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
Awatar użytkownika
Agnieszka Dzieduszycka
Specjalista
Posty: 287
Rejestracja: 17 paź 2011, o 11:43
Lokalizacja: Warszawa

4 lut 2013, o 14:29

Droga Anna.Nowak200,

Przede wszystkim brawa za odwagę! Trudno jest przyznać, że to nasze zachowanie wymaga zmiany, żeby poprawiła się sytuacja w naszych związkach.
Piszesz, że twoje życie nie ma bez niego sensu i zakładasz, że jeśli przestaniesz się nim tak opiekować to on odbierze to jako odrzucenie. Czyli twoje życie zależy od tego, czy on jest z Tobą - stąd wrażenie presji u niego. I twój sposób na radzenie sobie z lękiem przed byciem porzuconą- nadopiekuńczość. Kłopotem możeby być dla Ciebie rezygnowanie z zachowań nadopiekuńczych ponieważ może wyzwalać lęk. Możesz mieć wrażenie, że z miłością coś trzeba cały czas robić, bo inaczej zniknie.
Twój chłopak napewno ucieszyłby się z odrobiny przestrzeni. Pamiętaj, że nie dla każdego miłość= opieka. Warto by było przyjrzeć się z psychoterapeutą twojemu przeżywaniu miłości i zależności.

Pozdrawiam,

Agnieszka Dzieduszycka
anna.nowak200
Posty: 7
Rejestracja: 4 lut 2013, o 00:27

4 lut 2013, o 14:52

myślę Pani Agnieszko, że trafiła Pani w samo sedno sprawy, presją jaka wywoluje nad nim to kwestia leku przed porzuceniem potrącenie, jako małe dziecko zawsze byłam na drugim miejscu, przelewam na partnera miłość jakiej sama nie doświadczyłam, opiekę jaka sama chciałabym zostać obdazona, analiprzymując zachowanie swoje wcale się mu nie dziwię że odnosi wrażenie
anna.nowak200
Posty: 7
Rejestracja: 4 lut 2013, o 00:27

4 lut 2013, o 14:57

przymusu, podjęliśmy jednak rozmowę na ten temat, rozumie mnie i moje postępowanie, boję się jednak że to ja nie będę umiała się zmienić, to nie jest tak że traktuje go jak bostwo, caluję stopki i glaszcze po główce, mam swoje zdanie, jednak jestem uległa jego osobie pod każdym względem
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

4 lut 2013, o 15:03

anna.nowak200
anna.nowak200 pisze:myślę Pani Agnieszko, że trafiła Pani w samo sedno sprawy, presją jaka wywoluje nad nim to kwestia leku przed porzuceniem potrącenie, jako małe dziecko zawsze byłam na drugim miejscu, przelewam na partnera miłość jakiej sama nie doświadczyłam, opiekę jaka sama chciałabym zostać obdazona, analiprzymując zachowanie swoje wcale się mu nie dziwię że odnosi wrażenie
Wg mnie powinnaś zacząć pracować nad sobą. Masz chłopaka, który Cię kocha. Którego Ty kochasz. Skup się teraz na tym. Postaraj się żyć teraźniejszością i przyszłością. A nie przeszłością.

W drugim człowieku chcemy widzieć wyzwanie, pasjonującą osobowość itd. Potrzebujemy też chwili odetchnienia, czasu dla siebie, własnych zainteresowań. Czasem potrzebujemy oddechu, by emocje ponownie się w nas rozbudziły. Nie da nam tego osoba, która żyje naszym życiem, ciągle chce z nami przebywać. Poza tym - czy szanowałabyś kogoś, kto stale nam się podporządkowuje, nie ma własnego zdania i polega wyłącznie na naszej opinii?
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
anna.nowak200
Posty: 7
Rejestracja: 4 lut 2013, o 00:27

8 lut 2013, o 21:46

Rozmawialiśmy szczerze wyjaśnialiśmy kilka kwestii, odniosłam wrażenie, że chcemy dać sobie szansę, tym czasem parter mój stwierdził że jestem za idealna, że to chyba nie wyjdzie, że on ma ciężki charakter i nnie umiem sobie z tym poradzić płacze już dwa dni nie poszłam do praww poniedziałek ma przyjechać po swoje rzeczy, nie dam rady się z nim spotkać nie chce tego rozstania chciałabym to wszystko naprawić a już nie mam szans

Proszę o pomoc , nie wiem co mam robić w tej sytuacji. Właściwie nie padły słowa, że to koniec... ale wszystko na to wskazuje. Napisał, ze przeszły mu motyle w brzuchu , że to nie jest to co chciałby czuć, nie potrafi ze mną pisać, jednak wie , że byłby ze mną szczęśliwy i że będzie żałował tej decyzji i potwierdził , że jestem idealna i nic złego nie zrobiłam , wynikła z tego ogromna kłótnia, teraz żadne z nas się nie odzywa a zakończyło się na tym , że w poniedziałek przyjedzie po rzeczy. Moja przyjaciółka dzwoniła do niego, bo w pracy zemdlałam i zapytała czy wie co się ze mnę dzieje zaczęli rozmawiać i wyszło, że to ja chciałam rozstania bo z moich ust padły słowa " dajmy sobie spokój" ale już też mu to tłumaczyłam , ze powiedziałam to w emocjach i wcale tego nie chce.

w ogóle po naszej kłótni telefonicznej , napisał mi wiadomość na fb , ze nie może patrzeć na nasze zdjęcia bo jest mu przykro, że robi coś wbrew sobie, że nie może znieść myśłi ze choć przez sekundę jestem smutna

Nie wiem po prostu co mam zrobić. Czy coś napisać do niego, czy się w ogóle nie odzywać i dać mu czas na przemyślenia, czy spotkać się z nim w poniedziałek czy to jeszcze jest za wcześnie. Czy walczyć jeszcze o to czy nie i w jaki sposób? Jestem "w gorącej wodzie kąpana" nie lubię nieporozumień i wolę wyjaśniać wszystko na bieżąco. Z jednej strony bardzo go kocham i chcę z nim być z drugiej jednak nie chcę żeby powtarzały się sytuacje, że myślę, że wszystko jest ok a z dnia na dzień dowiaduję się, że jednak nie.
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

8 lut 2013, o 21:53

Czy chcesz żeby Twój chłopak był z Tobą z litości?
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
ODPOWIEDZ