DDA czyli życie w dorosłości

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
dzika
Posty: 3
Rejestracja: 31 lip 2012, o 18:59

25 sie 2012, o 23:35

Wychowałam się w alkoholu więc chyba jestem teraz DDA. Wyrwałam się ze świata alkoholu czego nie mogę powiedzieć o moich 2 braciach. Ojczym rzucił alkohol krótko po moim ślubie. Moja matka i ojczym to już dla mnie nie jest rodzina, chociaż mam z nim lepszy kontakt niż kiedyś, to z matką za nic nie mogę się dogadać. Pomimo tego, że to on dał mi popalić w dzieciństwie i dorastaniu i to jego powinnam nienawidzić do końca życia, to bardziej nienawidzę własnej matki, która teraz zatruwa mi życie i praktycznie robi ze mną co chce a ja durna się daję. Mój mąż często jej ulega i przez to ja mu robię awantury, bo już spokojnym tonem nie pomaga. A moje dzieci to już całkiem jakieś wyrzutki dla niej bo jak tylko usłyszy, że wkrótce będę potrzebować jej do opieki to w ułamku sekundy słyszę 100 powodów, dla których ona z żadnym nie zostanie bo ona pracuje (ale nie 24h w kamieniołomach) a od tego mam teściową na emeryturze (10 lat starsza od mojej matki). Zdarza się, że rzadko bo rzadko ale muszę ją zmuszać żeby mi pomogła bo w inny sposób się nie da, ale często powtarza, że ona ma dzieci odchowane i nie ma obowiązku pomagania mi np przy dzieciach. Ile razy to słyszę tyle razy czuję nóż, reszta rodziny z jej strony twierdzi tak samo, chociaż jej siostra pomaga swojej córce. Za to ona jak coś potrzebuje dla siebie, to wydzwania a nawet potrafi znaleźć czas, żeby przyjść do mnie zwłaszcza wtedy jak mi nie jest do niczego potrzebna wtedy ja wypominam jej traktowanie mnie. Potem ciche dni, niby spokój i tak do następnego razu. Nie mogę pozwolić na to, żeby ona mi zawsze odmawiała a ja i mąż byli na każde jej skinienie ale i tak mam wrażenie że manipuluje mną jak chce a ja głupia, naiwna się daję.
Nie wiem czy czasem przez to nie umiem znaleźć pracy. Po X rozmowach zaczyna mi krążyć w głowie, że się po prostu nie nadaję do żadnej pracy, że może to faktycznie ze mną jest coś nie tak skoro każdy mi odmawia.
Przypomniała mi się jedna rzecz, kiedy wieczorem po kolejnej jej odmowie wygarnęłam, że traktuje mnie jakbym była wyrzutkiem matka stwierdziła, że to moja wina, że to przez moje zachowanie. Od dziecka słyszałam, że ojczym pije przeze mnie, że jestem nikim, nigdy do niczego nie dojdę, że będę mieć męża pijaka (mąż nie alkoholik) itd itd no i nadal moja wina jak usłyszałam.
yaga
Senior
Posty: 586
Rejestracja: 3 cze 2012, o 12:40

26 sie 2012, o 11:40

Ja widzę tutaj raczej problem z Tobą.
dzika pisze: praktycznie robi ze mną co chce a ja durna się daję.
To nie jest jej wina, że nie masz obecnie swojego zdania. Jesteś dorosła i sama decydujesz o swoim życiu.
Zapewne jest u Ciebie jakieś uzależnienie od matki. Nie umiesz się od niej odciąć.
dzika pisze: Mój mąż często jej ulega i przez to ja mu robię awantury,
A dlaczego? - robi coś złego?
Pytałaś dlaczego ulega?. Nie chce zapewne robić Twojej matce przykrości. Jeśli Ty w końcu ulegasz i pomagasz matce to dlaczego masz pretensje do męża?
Nie piszesz o co konkretnie chodzi, a więc trudno ocenić sytuację.

A kto powiedział, że matki muszą pomagać w wychowywaniu wnuków? Przecież to jest dobra wola każdej osoby.
Trudno pomagać komuś kto ma ciągle do nas pretensje.
dzika pisze: Nie mogę pozwolić na to, żeby ona mi zawsze odmawiała a ja i mąż byli na każde jej skinienie
Nie zmusisz jej do pomagania sobie, a Ty też nie musisz jej pomagać. Istnieje takie magiczne słowo NIE i myślę, że musisz się tego nauczyć.
Twoja matka pracuje, a nie pomyślałaś też, że może być zmęczona? Pilnowanie dzieci to dla osoby starszej dość męczące zadanie. Mam wnuki i coś o tym wiem.
A dlaczego nie prosisz tej drugiej babci o pomoc? /O ile tak jest, bo nie piszesz nic o tym/. Bo jest starsza? No to co? Ale chyba nie pracuje, prawda?
dzika pisze:Moja matka i ojczym to już dla mnie nie jest rodzina,
Jeśli tak myślisz to dlaczego utrzymujesz z nimi kontakt? Po to żeby matka ci pomagała? bo ja tak to widzę.

Wygląda to jakbym tu na Ciebie trochę napadła, ale to dlatego, że odebrałam Twój post jako przede wszystkim pretensje do matki, że Ci nie pomaga przy dzieciach.

A cały problem bierze się z tego, że obie macie do siebie pretensje. Z tego co piszesz zaczęła Twoja matka wypominając Ci, że Twój ojciec pije przez Ciebie.
Myślę, że warto zaprosić matkę na kawę i porozmawiać z nią o tym. Powinnyście sobie wyjaśnić swoje żale i pretensje. W takiej atmosferze jaka jest obecnie to ja nie widzę szans na porozumienie.
Jak ja bym miała taką sytuację to nigdy bym matki nie poprosiła o pomoc.

Moja matka mnie nie lubiła i okazywała mi to dość często, aż za często. Traktowała mnie jak osobę zbędną w rodzinie. Byłam dzieckiem niechcianym i okazywała mi to na każdym kroku.
Wychowywała mnie bo musiała, a nie dlatego że mnie kochała.
Nie kłóciłyśmy się, ponieważ ja byłam wychowana w poszanowaniu rodzica bez względu na sytuację rodzinną i nauczono mnie, że na starszych nie podnosi się głosu. Przemoc też robiła swoje.

Nigdy nie prosiłam mojej matki, żeby mi pomogła przy dzieciach. Tak zorganizowałam swoje życie żebym tej osoby nie musiała angażować w swoje sprawy, a nadmieniam, że i ja i mój mąż pracowaliśmy. Czasami pomagała mi teściowa, która pracowała. Moja matka nigdy nie pracowała, miała dużo czasu, ale ja nie wyobrażałam sobie, żeby moim dzieckiem zajmowała się osoba, która mnie nie lubi i mnie skrzywdziła.

Masz męża, teściową, może koleżanki, a więc może zorganizuj sobie życie tak żebyś nie musiała prosić matki o pomoc. Nie lubicie się, nie tolerujecie więc po co utrzymujecie kontakty? Po to żeby się kłócić, dręczyć wzajemnie?

Ja widzę w Tobie dużo żalu, złości i gniewu. Na pewno sytuacja domowa, którą miałaś w dzieciństwie ma wpływ na Twoje emocje. Proponuję Ci porozmawiać z psychologiem o Twoich problemach.

Nie obwiniaj matki za to, że nie możesz znaleźć pracy, to tylko zbieg okoliczności.
Poczytaj w internecie jak się przygotować do rozmowy kwalifikacyjnej, jak należy zachowywać się podczas rozmowy, jak napisać CV. Uśmiech na twarzy, spokój, opanowanie, pewność siebie daje pozytywne efekty.
Pozdrawiam Yaga.
dzika
Posty: 3
Rejestracja: 31 lip 2012, o 18:59

26 sie 2012, o 13:16

Masz rację to we mnie jest problem i najwyraźniej wszystko moja wina że czasem potrzebuję pomocy bo mam jak mam.

Za to ona jak coś potrzebuje dla siebie, to wydzwania a nawet potrafi znaleźć czas, żeby przyjść do mnie - dlaczego tego nie skomentowałaś?

Wywnioskowałam że nie mogę prosić o żadną pomoc bo i tak jej nie dostanę.
A jak psycholog ma mi powtórzyć to co ty to po jakiego grzyba mam tam iść. Takie rzeczy wysłuchuję od dziecka.
Ale widzę że tu niepotrzebnie się odezwałam. Widocznie ze mną coś nie tak a komuś takiemu jak ja nie warto pomagać.
Jeszcze raz dzięki.
yaga
Senior
Posty: 586
Rejestracja: 3 cze 2012, o 12:40

26 sie 2012, o 15:01

Bo zajęłam się Tobą, a nie Twoją matką.
Ona mnie w tym momencie nie interesuje. Zapewne jakby się odezwała to napisałabym jej, że ma problem ze sobą, a dopiero z Tobą i żeby udała się do psychologa.

Ja nie jestem psychologiem tylko takim samym uczestnikiem forum jak i Ty i piszę to co myślę na dany temat.

Przekazałam Ci moje przemyślenia.
dzika pisze:Takie rzeczy wysłuchuję od dziecka.
Od kogo tak usłyszałaś, od psychologa ?

Jakiej oczekiwałaś odpowiedzi?

Takiej, że Twoja matka jest wszystkiemu winna i powinna Ci pomagać?
Nie, bo ona też żyła w tym piekiełku alkoholizmu jak i Ty, też cierpiała i jej zachowanie też ma jakieś głębsze podłoże, a dlaczego ciebie tak gnębi to nie odpowiem bo nie znam szczegółów Waszego życia i nie jestem psychologiem.

Czekałaś na gotową receptę jak zmusić matkę do opiekowania się Twoimi dziećmi?

Ode mnie jej nie dostaniesz, ponieważ nie mogę zgodzić się z Twoim podejściem do sprawy, bo jak już pisałam nie uważam aby babcie były zmuszone do pomagania w opiece nad swoimi wnukami.
One też mają swoje życie. Wszystko zależy od ich samopoczucia, czasu jakim dysponują, dobrej woli, a w Waszym przypadku dodatkowo od stosunku matki do córki i na odwrót.

A dlaczego nic nie piszesz o teściowej? Dlaczego ona nie pomaga? Masz dwie babcie !!


Przykro mi.

Jak zmienisz siebie to i Twoja matka zmieni podejście do Ciebie, bo zobaczy że ma do czynienia z osobą spokojną, zrównoważoną, a przede wszystkim taką która nie daje sobie "wchodzić na głowę"

Ja zobaczyłam głębszy problem niż tylko pomaganie tobie przy dzieciach i uważam, że dopóki nie zajmiesz się sobą to Twoje problemy będą ciągle powracały.

A co do pomagania na forum :

Pomaganie nie polega na przyklaskiwaniu osobie, która się do nas zwraca, ale także na zwróceniu uwagi na inne aspekty danego problemu, które mogą być podstawą problemu.
To, że się z tobą nie zgadzam to nie znaczy , że Ci nie pomagam.
Pozdrawiam Yaga.
dzika
Posty: 3
Rejestracja: 31 lip 2012, o 18:59

26 sie 2012, o 18:43

Żałuję, że w ogóle się odezwałam. Kolejny raz przekonałam się, że nie warto się otwierać i wyżalać nawet anonimowo. Żegnam.
yaga
Senior
Posty: 586
Rejestracja: 3 cze 2012, o 12:40

26 sie 2012, o 20:08

No właśnie.

Żałujesz, ale dlaczego?

Zamiast brać naukę z tej sytuacji zamykasz się w sobie. Jeśli przyjęłaś moją wypowiedź jako krytykę i nie umiesz sobie z tym poradzić to znaczy, że nie umiesz przyjmować krytyki i stąd ten problem.

Dałam Ci rady - np.- nie proś matki, nie pomagaj jej, albo inaczej- porozmawiaj z nią - wypowiedzcie sobie swoje żale na głos, zajmij się sobą-zrób coś dla siebie żebyś mogła się zmienić, napisałam co zrobić żeby przejść pozytywnie przez rozmowę kwalifikacyjną.

To mało?, nie pomagam?

Pytałam o Twoją teściową - ponownie nic nie napisałaś na jej temat.
A jakby Twojej matki już nie było to co by było? Musiałabyś sobie radzić bez jej pomocy.

Nie przyjmujesz tego do siebie - no to o co Ci chodzi? Co chcesz przeczytać?

Pomyśl o swoim życiu, spójrz na tą matkę trochę z dystansem, czy naprawdę nie było nic co mogło spowodować jej zachowania?. Obie macie przeszłość związaną z życiem u boku alkoholika. I dlatego może warto porozmawiać ze sobą, powiedzieć sobie o swoich wzajemnych uczuciach, emocjach związanych z tymi wydarzeniami, dojść do porozumienia.

Jeśli nie dojdziesz z matką do porozumienia to ona nie będzie Ci pomagała, a to że Ty mimo to jej pomagasz to możesz o to mieć pretensje tylko do siebie.

Zapewne są młode osoby, które mają podobne zdanie do Twojego i udzielą Ci innych rad.

Proponuję - napisz swój wątek w dziale - dzieci /myślę, że ten temat powinien być raczej tam/- tam możesz utworzyć nowy temat jeśli takiego nie ma/, ponieważ jak zauważyłaś tu mało kto zagląda.

Powodzenia.
Pozdrawiam Yaga.
roztropna28
Posty: 24
Rejestracja: 5 wrz 2012, o 09:22

22 wrz 2012, o 12:07

hej.to, że nie potrafisz odmówić matce wynika z tego, że jest to główna cech osoby współuzależnionej.tak sie dzieje , gdy w domu jest ktos kto piję.
wiesz, chodziłam kiedys na terapie dla DDA.może sie wybierzesz?pomoze ci to zrozumiec wiele mechanizmów rządzących twoim zachowaniem.nawet możesz sobie nie zdawac sprawy z tego, jaki wpływ na twoje zachowania ma do dzisiaj dziecinstwo w domu z alkoholikiem.wiem o czym mówię.
mnie pozwoliło to zrozumiec wiele spraw
i jeszcze jedno!!!NIGDY NIE DAJ SOBIE WMÓWIĆ, ŻE JESTES DO NICZEGO!!!
Dominika Bielecka

6 paź 2012, o 16:56

Zachowania i cechy, o których piszesz to charakterystyczne "symptomy" dla DDA. Piszesz o tym, że ojciec pił, ale większy żal masz do mamy. Często jest tak, że większy wpływ na funkcjonowanie dziecka ma nie ten rodzic, który pije tylko ten drugi, gdyż jego zachowanie jest dla dziecka też znaczące i pokazujące różne modele funkcjonowania w takiej sytuacji.
Nie zastanawiałabym się i nie poszukiwała czy ja to wina - Twoja czy matki, bo nie o winę tu chodzi, ale o nazwanie problemów i pracę nad nimi. Zachęcam do terapii i zadbania o siebie w tym wszystkim.
Pozdrawiam
Dominika Bielecka
Tristan
Posty: 3
Rejestracja: 21 paź 2012, o 12:45

21 paź 2012, o 12:54

Zgadzam się z Panią Bielecką. Ważną sprawą dla osoby z syndromem dda jest fakt, aby zauważyła siebie. Przeważnie jest tak, że te osoby myślą o wszystkich innych, ale nie o sobie. I to prawda, trzeba zadbać przede wszystkim o siebie i zacząć w końcu myśleć o sobie :)
pozdrawiam
Awatar użytkownika
kattebush
Przyjaciel Forum
Posty: 2848
Rejestracja: 25 sty 2012, o 14:26

21 paź 2012, o 15:33

dzika pisze:Żałuję, że w ogóle się odezwałam. Kolejny raz przekonałam się, że nie warto się otwierać i wyżalać nawet anonimowo. Żegnam.
Ile Ty masz w ogóle lat? Bo zachowujesz się jak rozkapryszona 6-letnia dziewczynka. Yaga napisała samą prawdę - a Ty, zamiast zastanowić się nad tym, przemyśleć - od razu się obrażasz.
Świat się nie kręci tylko wokół Ciebie.
"... I nawet po śmierci moje serce w Tatrach żyć wiecznie będzie..."
ODPOWIEDZ