jak z tym sobie radzic?

Zapraszamy do działu poświęconego osobom zmagającym się z wszelkiego rodzaju uzależnieniami, a także ich najbliższym, w tym Dorosłym Dzieciom Alkoholików i Dorosłym Dzieciom pochodzącym z rodzin Dysfunkcyjnych.
ODPOWIEDZ
fredzia
Posty: 3
Rejestracja: 3 sty 2012, o 21:08

7 maja 2012, o 23:16

Witam,
Mam 23 lata, mieszkam z rodzicami. Mój ojciec to alkoholik. Gdy pije są awantury, gdy nie pije często też są. Jestem tym załamana, boję się i ciężko mi już wytrzymać, jestem kłębkiem nerwów.
W domu tata robi awantury praktycznie o wszystko, krzyczy, przeklina, grozi. W kwietniu biorę ślub i wyprowadzam się z domu, ale im bliżej, tym gorzej. Myślę, ze nie wytrzymam juz tam dluzej, mam mysli samobojcze. Nie moge spac, jesc, chodze na palcach i robie wszytsko zeby tylko nie było ,,halasu" w domu, jednak zawsze znajdzie sie jakis bezsensowny powod. Niby jestem dorosła, a czuje sie czesto jak bezbronne dziecko, ktore sie stale boi. Nie wiem jak mam sobie z tym radzi.
chocolate

7 maja 2012, o 23:28

Przykro mi ze zyjesz w ciaglym strachu i niepewnosci i ta swiadomosc ze ktos zaraz straci kontrole jest przerazajaca. Czy nie masz jakiejs opcji by zamieszkac z narzeczonym przed slubem? nie tylko bys mogla sie oderwac od toxycznych warunkow ale i zasmakowac zycie wspolne z swoim narzeczonym. A jesli nie mozesz z nim czy jest szansa bys pomieszkala u jego rodzicow? Bo jesli twoj ojciec nie podejmie sie leczenia i to ma trwac tak dalej to moze lepiej pomyslec o wyprowadzce. Nie wiem gdzie mieszkasz i czy jest wogole taka opcja ale jesli tak to pomysl o tym.
fredzia
Posty: 3
Rejestracja: 3 sty 2012, o 21:08

8 maja 2012, o 22:12

Właśnie nie mam możliwości wyprowadzenia się wcześniej :(
chocolate

8 maja 2012, o 22:40

Rozumiem ze twoj narzeczony mieszka daleko? albo jego rodzice? czy z innego powodu?
Awatar użytkownika
Agnieszka Dzieduszycka
Specjalista
Posty: 287
Rejestracja: 17 paź 2011, o 11:43
Lokalizacja: Warszawa

15 maja 2012, o 11:33

Droga Fredziu,

Przede wszystkim bardzo mi przykro z powodu Twojej sytuacji i uczuć, jakich musisz doświadczać w tej chwili. Piszesz o swojej bezradności i tym, że czujesz się jak dziecko, a nie jak dorosła kobieta w relacji ze swoim ojcem. Doświadczanie przemocy wywołuje u ofiary takie odczucia. Efektem przemocy jest też przekonanie, że nie można się obronić. Chociaż nie możesz wpłynąć na agresywne zachowania ojca (próbowałaś już pewnie wszystkich sposobów i wiesz to z doświadczenia) możesz zaopiekować się sobą. Ile czasu zostało do ślubu i przeprowadzki? Biorąc pod uwagę twoje cierpienie i myśli samobójcze zachęcam Cię, żebyś nie próbowała wytrzymać w domu rodzinnym. Pomyśl o przyjaciołach, może dalszej rodzinie, bliskich twojego narzeczonego - wiele osób jest w stanie pomóc jeśli ujawnisz to czego doświadczasz w swoim domu. Mówisz o swoich doświadczeniach bliskim osobom? Jeśli na drodze do szukania rozwiązań staje wstyd, przekonanie o konieczności ukrywania uzależenienia lub chęć chronienia ojca pomyśl o terapii grupowej dla dorosłych dzieci alkoholików. Jeszcze jedna myśl na koniec. Masz teraz bardzo dużą motywację, żeby wyjść z domu alkoholowego, czy przyjrzałaś się swojemu narzeczonemu pod tym kątem? Nie musi tak być, ale często ucieka się z jednego domu w którym problem jest do drugiego w którym właśnie się zaczyna. Czy rozmawiałaś z kimś na ten temat?

Pozdrawiam i życzę powodzenia,

Agnieszka Dzieduszycka
fredzia
Posty: 3
Rejestracja: 3 sty 2012, o 21:08

15 maja 2012, o 23:35

Dziękuję za odpowiedź. Do ślubu zostało 11 miesięcy, może uda nam się zamieszkać już we wrześniu razem z narzeczonym to jest za 4 miesiące, (niestety ja skończyłam licencjat i szukam pracy, a On na razie jest na stażu). Mój narzeczony wie o mojej sytuacji rodzinnej, wspiera mnie. Nie jest on uzależniony od alkoholu, znamy się od podstawówki, spędzamy dużo czasu razem i jestem tego pewna. Nie mogłabym być z kimś kto też jest alkoholikiem. W domu nie zawsze jest źle są okresy ciszy i są okresy burzy i są okresy dosyć normalne (chociaż rzadko). Jednak nawet gdy są te normalne to bardzo się boję też, że zaraz to pęknie i zacznie się znowu najgorsze. Mieszkamy z dziadkami, mamy osobne wejścia, ale oni są za ścianą( to rodzice mojej mamy, z tatą nie są w najlepszych relacjach). Raz babcia już, gdy tato spał zrobiła jakiś hałas coś jej spadło i tato się obudził i zaczął krzyczeć od tego czasu nie śpię dobrze, śpię jakby czuwam, nasłuchuję. Budzi mnie każdy najmniejszy hałas, proszę dziadków, żeby nie wstawali rano, żeby byli po cichu, bo ja wszytsko słyszę. Sama chodzę na palcach i zawsze staram się nie dawać pretekstów do awantur, ale zawsze znajdzie się powód. Dodam jeszcze, że tato pije ciągami, i najgorzej jest gdy go ,,suszy" i zbliża się czas, gdy zaczyna się jego ciąg, wtedy to jest bardzo nerwowy i agresywny (lecz nie fizycznie). Co do przyjaciół to odsunęłam się od wszystkich, kiedy moja przyjaciółka zobaczyła jak mój ojciec zatacza się i przewraca to ja się odsunęłam, nie zapraszałam już nikogo i sama się odizolowałam. Teraz żałuję.
Dodam już na koniec, że czasami myślę, że wytrzymam jeszcze, a czasami już naprawdę nie daję rady.
Tsuki
Posty: 2
Rejestracja: 22 maja 2012, o 18:26

22 maja 2012, o 19:20

wiesz.. rozumiem twoje odczucia. mam dokładnie to samo. z tym, że zdarzyło się któryś raz że oberwałam od ojca. postaraj się żeby jak najszybciej znaleźć pracę i uciekaj stamtąd czym prędzej. nie pozwól żeby ojciec miał zrujnować twoje plany życiowe, ślub, dzieci. odizoluj się od niego. bardzo żałuję że nie mogę pójść do stałej pracy bo już pewnie dawno by mnie tu nie było... ostatni rok szkoły mi został. dziękuję Bogu że mam moją bratnią duszę. jest ostatnią osobą która stara się utrzymać mnie jeszcze przy życiu. tobie mogę jedynie poradzić zakup kalendarza i odliczanie do września. myśl o narzeczonym, o czekającej was przyszłości. pomaga... mi przynajmniej narazie pomaga. trzymam za ciebie kciuki kochana.
ODPOWIEDZ