Teraz jest 15 gru 2017, o 00:36


Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: niepłodność
PostNapisane: 2 sie 2014, o 11:01 

Dołączył(a): 2 sie 2014, o 09:52
Posty: 1
Witam, borykam się od kilku lat z niepłodnością . Pochodzę z wielodzietnej rodziny i zawsze jako najstarsza zajmowałam się rodzeństwem , na tamten czas jak miałam 10-15 lat ( może więcej) było to dla mnie jak kara, pamiętam że bardzo nie lubiłam tego robić. Mam wrażenie, że jakby ktoś docenił ( szczególnie moja mama) wytłumaczył mi że to co robię jest potrzebne, ważne to nie było by mi z tym tak źle. Zawsze i sama to pamiętam powtarzałam, ze nie będę miała " bachorów" ale dorosłam, dojrzałam i pragnę mieć dziecko najbardziej na świecie. Staramy się z mężem od kilku lat o maluszka i nic. Moja mama przypomniałam mi że tak się zapierałam i powiedziała że może to ma znaczenie. Proszę mi powiedzieć czy rzeczywiście moje nastawienie i przekonanie z tamtych lat może mieć znaczenie i jest tak zakodowane w podświadomości że nie mogę zajść w ciąże. Chodzę do ginekologa i w zasadzie nie mam stwierdzonej przyczyny. Wystraszyłam się tym co powiedziała czy jest to możliwe?


Wątek przeniesiony do odpowiedniego działu przez moderatora.


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 sie 2014, o 13:40 
Senior
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 mar 2012, o 18:57
Posty: 949
Lokalizacja: Oviedo Hiszpania
Pochwały: 58
Z tego co czytałem ale to było dawno 33% problemów z zajściem w ciąże są to problemy przez niestabilność emocjonalna. Proponuje pogadać o tym z psychologiem on będzie wiedział jak doradzić.
W sumie było sporo opisane o tym ale nie pamiętam.

Psycholog sie kłania. Powodzenia.

_________________
1. Wybór świadomy. Ty wybierasz jakie emocje towarzyszą Ci przez życie.
2. Wybór nieświadomy, dajesz sie ponieść emocjom i na podstawie nich dokonujesz wyboru.


Wybór należy do Ciebie, Ty wiesz najlepiej co czyni Cie szczęśliwym.


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 wrz 2015, o 14:41 

Dołączył(a): 20 paź 2011, o 12:21
Posty: 13
Nie wiem od czego zacząć.... Nigdy nie przypuszczałam, że może mnie to spotkać. Razem z mężem nie mamy nawet najmniejszych szans aby zostać rodzicami, jest to taki ból że trudno określić to słowami.
To taka klasyczna sytuacja, jak byliśmy młodsi, to odkładaliśmy decyzję o dziecku na później, a teraz po roku starania i wszystkich możliwych badaniach okazało się że nie ma szans na naturalne poczęcie, jedyna szansa to in vitro, i tu następny zonk! mój mąż nie zgadza się na zabieg :-( tak wiem, takiego go sobie wybrałam, to takiego mam. Wiedziałam że jest przeciwny tej metodzie, ale gdzieś w głębi duszy myślałam, że podejdziemy do programu, chociaż raz spróbować...

Zauważyłam, że w pracy jestem przez niektóre osoby inaczej traktowana bo nie mam dzieci, no bo przecież nie mam dzieci to nie muszę brać urlopu w wakacje.... raz nawet własnego szefa opierdzieliłam za to że mnie wyśmiał że nie mam dzieci, ale mu się dostało....


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 wrz 2015, o 15:46 
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 11 lip 2012, o 11:25
Posty: 2607
Pochwały: 92
In vitro jest kontrowersyjną metodą nie bez powodu. Nie będę się wypowiadać na temat etycznych implikacji. Chciałam jedynie zaznaczyć, że sprzeciw Twojego męża nie jest bezpodstawny. Myślę, że powinnaś przynajmniej go wysłuchać.

In vitro ma też pewne konsekwencje zdrowotne. Przede wszystkim mobilizacja komórek jajowych nie pozostaje bez wpływu na zdrowie matki. Zdrowie dziecka również jest zagrożone. Przez pierwsze dni zarodek rozwija się w sztucznym środowisku zamiast w macicy. Trudno jest zapewnić mu odpowiednie stężenia hormonów, czynników wzrostu itp. bo nie ma złotego przepisu na "zrobienie człowieka". Regulacja czynników wpływających na rozwój embrionu jest trudna i złożona. Współczesna nauka "jakoś" sobie z tym radzi, niemniej jednak są już prace pokazujące, że część wad rozwojowych jest częstsza u dzieci z in vitro niż u poczętych naturalnie.

Szczególnie dużo na ten temat powiedzą Ci wywiady czy wypowiedzi lekarzy oraz naukowców, którzy sprzeciwiają się tej metodzie. Wbrew temu, co mówi się w mediach takich osób jest sporo. Sprzeciwianie się in vitro to wcale nie wyraz zacofania czy kołtuństwa. Naprawdę jest wiele realnych, sensownych przeciwwskazań.


Spróbujcie jeszcze raz szczerze przedyskutować Wasze poglądy oraz potrzeby. W pełni rozumiem chęć posiadania genetycznie własnego dziecka. Instynkt macierzyński jest u niektórych kobiet bardzo silny, a potrzeba urodzenia dziecka wywołuje bardzo trudne emocje. Widać je zresztą u Ciebie. Jesteś wrażliwa na tym punkcie. Czujesz, że inni uważają, iż jesteś niepełnowartościowa czy gorsza - pewnie sama się tak czujesz, dlatego takie nastawienie dostrzegasz i tak interpretujesz. To całkowicie naturalne. Dla wielu kobiet bycie matką to spełnienie i sens życia. Można jednak na tę sprawę spojrzeć inaczej:

Pomyśl o tym, co w macierzyństwie jest piękne. To, że przekazujesz własne geny kolejnym pokoleniom? A może to, że obdarzasz małego człowieka miłością i opieką? Czy nie warto zastanowić się nad adopcją? Moim zdaniem właśnie adopcja to prawdziwy akt miłości. Rezygnujesz z instynktownej, egoistycznej potrzeby powielania własnych genów, za to skupiasz się na tym, co prawdziwie ludzkie i piękne: dawaniu siebie drugiej osobie; otaczaniu kogoś słabszego opieką i troską. Pomyśl, że możesz jakieś dziecko, które już żyje uratować od tułaczki po domach dziecka i dać mu prawdziwą, kochającą rodzinę. Czy to nie wspaniałe?


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 11:17 

Dołączył(a): 20 paź 2011, o 12:21
Posty: 13
Masz racje jestem bardzo wrażliwa na tym punkcie. Zdarza się, że nie mogę się na niczym skupić tylko ciągle myślę o dziecku, że jak będziemy starzy schorowani to nikt się nami nie zaopiekuję, że jak umrzemy to nikt nie przyjdzie na grób zapalić zniczy, że nigdy nie doczekam się wnuczków  ciągle płakać mi się chce ;-( a na wiadomości o kolejnych ciążach moich koleżanek, jestem zła na cały świat!!! I oczywiście na męża, że nie chce spróbować IVF. 
W tej chwili czuję się jak w żałobie  gdzie nikt nie może mi pomóc, jak sobie sama nie pomogę.
Jeżeli chodzi o adopcje, to przyznam się uczciwie że nie rozpatrywałam takiej kwestii, ale usilnie staram się namówić męża abyśmy założyli rodzinny dom dziecka  ale mąż chce założyć dom starców i zajmować się starszymi schorowanymi ludźmi, gdzie dzieci ich są zapracowane albo wyjechali za granicę za pracą…
Staram się, ułożyć sobie wszystko w głowie i jakoś zacząć żyć, ale nie potrafię 


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 14:29 
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 11 lip 2012, o 11:25
Posty: 2607
Pochwały: 92
Myślę, że to bardzo ważne, abyś spróbowała osobno uporać się z emocjami, a osobno z planami na przyszłość.

Niezależnie od tego, co postanowicie z mężem, jest Ci teraz bardzo trudno. Jak sama napisałaś masz ciągle ochotę płakać, czujesz przygnębienie, rozdrażnienie i lęk. Z takimi emocjami mogłaby Ci pomóc się uporać terapia poznawczo-behawioralna. Może warto poszukać specjalisty pracującego w tym nurcie i umówić się na spotkanie? Pamiętaj, że psychoterapia to nie tylko pomoc ludziom "innym" czy "chorym", ale też pomoc w przejściu przez trudne chwile dla osób, które spotkały na swojej życiowej drodze jakieś trudności.

Decyzja co do przyszłości to Wasza wspólna decyzja z meżem. Oczywiście nie namawiam Cię do tego, abyś działała całkowicie wbrew swoim potrzebom, ale myśle, że łatwiej będzie Wam ją podjąć wtedy, gdy uporasz się z tymi najbardziej burzliwymi emocjami i spokojniej podejdziesz do rozmów z mężem.


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 lip 2016, o 18:18 

Dołączył(a): 26 lip 2016, o 16:31
Posty: 8
Alternatywą do invitro jest naprotechnologia. Metoda leczenia niepłodności. Też mają swoje osiągnięcia w liczbie ciąż. Skoro ivf odpada ze względów światopoglądowych, może warto rozważyć tę drugą opcję.

Co do psychiki leczenia niepłodności, bardzo tez pomocna jest akupunktura. Akupunktura działa przede wszystkim na psychikę. Na mnie to działa! Naprawdę. Jest też dużo przypadków takich, że kobiety, które korzystały z akupunktury, zaszły w ciążę.

Ja nie:( tez zmagam się z tym problemem ale powoli jakoś układam to sobie w głowie, dlaczego tak się dzieje. Jeśli chciałabyś pogadać, napisz na priv.

Mam nadzieję że pomogłam:)

ixkin, jak będziecie miały po 10 postów na forum wtedy Wasze privy się odblokują ;).moderator.


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 wrz 2017, o 14:16 

Dołączył(a): 20 paź 2011, o 12:21
Posty: 13
W naszym przypadku naprotechnologia, nie sprawdziła się, ponieważ nie było możliwości na naturalne zajście w ciąże. :-( problem leży po stronie męża.
Niby minęły dwa lata, a we mnie ciągle złe emocje w środku siedzą. Może mają mniejszą siłę, ( mniej już płaczę i nie jestem taka drażliwa) jakoś staram się z tym żyć i nie zadręczać siebie.
Zdarzają się takie dni że mam ochotę mężowi przywalić, że przez niego nie mamy dzieci, a potem sobie myślę że nie mogę mieć do niego pretensji, że jest chory.
Kręcę się w takim kołowrotku emocji, z jednej strony staram się zrozumieć, a z drugiej jestem zła.
W między czasie " dorobiliśmy " się kota i mam małego syneczka :-), któremu wolno wszystko, jest rozpieszczony i taki milusiński:-) całe swoje uczucia macierzyńskie przelałam na kota :-) Kupuje mu najdroższe i najlepsze karmy, ma wszystkie kocie nowości, które wejdą na rynek, ma nawet swój pokój :-) takie kocie królestwo, a na balkonie wybieg zabezpieczony siatką i wielki konar drzewa, taka namiastka dziczy:-)


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 paź 2017, o 21:10 
Senior
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 wrz 2013, o 15:08
Posty: 822
Pochwały: 21
Tak nieśmiało zapytam... Jak się teraz trzymasz?

_________________
"Życie, sposób na zbieranie zdziwień kończy się dość jednak nieszczęśliwie, bowiem śmiercią.
I choć tyle miewa znaczeń, nie słyszałem by skończyło się inaczej".


Góra
Offline Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 paź 2017, o 23:30 
Junior

Dołączył(a): 7 paź 2017, o 01:41
Posty: 76
Pochwały: 1
Cytuj:
Zdarza się, że nie mogę się na niczym skupić tylko ciągle myślę o dziecku, że jak będziemy starzy schorowani to nikt się nami nie zaopiekuję, że jak umrzemy to nikt nie przyjdzie na grób zapalić zniczy, że nigdy nie doczekam się wnuczk


Wiem, że może dostanę po łbie, ale to trochę... egoistyczne. Przynajmniej ja uważam, że dzieci powinno się mieć, żeby sprowadzić na świat porządnych, szczęśliwych ludzi, a nie po to, żeby zapewnić sobie opiekę na starość.

Co do adopcji - polecam. Moim zdaniem to lepsze niż in vitro. I mówię to jako zatwardziała ateistka, mająca męża ateistę. Nie mamy własnych dzieci (pomijam to, że mamy dość absorbującą "podwójną" pracę i to, że ja po prostu nie lubię małych - podkreślam, małych - dzieci, a porodów się brzydzę), wychowaliśmy za to dwójkę dzieci siostry męża (trafiły do nas w wieku nastoletnim). I uważam, że była to jedna z najlepszych decyzji w całym naszym życiu. Zyskałam wspaniałą przyjaciółkę.


Góra
Offline Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO